Rynek stoi nad krawędzią przepaści. Brakuje tylko jednego kroku, którego
sami raczej nie zrobimy. Popchnąć nas musi USA, które analogicznie do
naszego rynku walczy ze średnioterminowymi wsparciami. Jeśli te pękną, to
spodziewane przeze mnie zatrzymanie w strefie 1135-50 pkt. będzie można
włożyć między bajki. Najwyraźniej coraz mniej inwestorów zaczęło zwracać