Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 24.01.2003 16:04

Rynek to dżungla. Ten kto jeszcze tego nie rozumie, długo na nim nie

przeżyje. Tu nie ma sentymentów, a kasa przepływa codziennie od silniejszych

do słabszych. Kto okaże słabość dostaje prosto w nos. Wczoraj taką słabość

okazały byki. Nie było sil na wyjście nad poziom 1180 pkt. Nikomu nie

chciało się kupować. Kto chciał to kupił. Zatem przyszedł czas na podaż.

Reklama
Reklama

Najpierw zaatakowali gracze zaniepokojeni (dłudzy) lub uszczęśliwieni

(krótcy) tą fatalną próbą pokonania oporu. Ci pierwsi zamykali długie

pozycje, a drudzy otwierali krótkie. Kurs spadał powoli. Popyt nie był już

jednak w stanie zatrzymać naporu podaży. Nawet, gdy na kasowym mieliśmy

próbę podciągnięcia kursów, kontrakty spokojnie się temu przyglądały nie

wykazując zbyt wiele sygnałów aprobaty dla takich zagrań. Póki dotychczasowe

Reklama
Reklama

minimum było zachowane, można było mieć jeszcze nadzieję. Około południa

nadziei już nie było. Ostatnia godzina notowań to piękny przejaw "defektu

stycznia".

Dzisiejsza świeczka właściwie nie pozostawia złudzeń. Podaż nie daje żadnych

szans bykom. O poziomie 1170 pkt można na razie zapomnieć. Teraz byki muszą

się poważnie wysilić by uratować poziom 1135 pkt. To kolejny szczebelek

Reklama
Reklama

drabinki spadków. Wszystkie poprzednie zostały przełamane. Dzisiejsza sesja

po raz kolejny udowadnia, że trzymanie się trendu popłaca. Złapanie

ekstremum jest może efektowne, ale często okupione sporymi stratami, a więc

rzadko się opłaca. Czy ta końcowa panika zwiastuje koniec spadków. Sądzę, że

wielu graczy na to liczy. Można nawet powiedzieć, że zbyt wielu. Warto

Reklama
Reklama

bowiem zauważyć, że prawie przez całą sesję wartość LOP rosła. Mimo

zaliczania nowych minimów oraz przebicia poziomu lokalnego dołka posiadacze

długich pozycji nie panikowali. W czasie całej sesji dało się zauważyć spore

oferty kupna, które wraz ze zbliżaniem się do nich, nie były wycofywane i

były zaspakajane. Mimo poważnego spadku kupno było dość odważne. Na końcowym

Reklama
Reklama

fixingu przy obrocie rzędu 1400 sztuk, LOP spadła jedynie o ok. 450 szt.

Więc o jakiej panice jest mowa? Nadal spora grupa graczy liczy, że rynek

odwróci swoją tendencję. Czy to jest oznaka kapitulacji? A przecież właśnie

na nią należy czekać, by myśleć o odbiciu. Paradoksalnie, fakt upierania się

posiadaczy długich pozycji przy swoim stanowisku, nie jest oznaką siły

Reklama
Reklama

rynku, lecz stwarza warunki do dalszego spadku. Jak widać, ma kto

sprzedawać. Można przypuszczać, że byki będą miały bardzo trudne zadanie w

poniedziałek. By zatrzymać podaż nie tylko należy przeważyć niedźwiedzi, ale

przekonać też swoje szeregi, by wstrzymały się ze składaniem zleceń. Tylko,

czy znajdą się tacy, którzy się poświęcą? Kontrakty01.gif Indeks01.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama