Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 03.02.2003 18:23

Dzisiejsza sesja dość ładnie wpisuje się w to, co już od jakiegoś czasu mamy

okazję obserwować - konsolidację. Dziś nie było nastrojów na to, by się z

niej wybić. Notowania zakończyliśmy w okolicy jej górnego ograniczenia.

Efekt jest taki, że jesteśmy w tym samym miejscu, co w końcówce ubiegłego

tygodnia. Nastrojów rynkowych nie popsuła nawet katastrofa promu Columbia.

Reklama
Reklama

Na razie efektem finansowym tego wypadku był tylko spadek kilku spółek

zaopatrujących NASA. Poza tym, program lotów jest na tyle zaawansowany, że

nie należy się spodziewać, by przerwa w lotach trwała równie długo, jak

miało to miejsce po katastrofie Chalangera. Przypomnijmy, że na orbicie, na

stacji kosmicznej znajduje się ekipa i trzeba ją stamtąd ściągnąć.

Z przebiegu całej sesji najciekawsza była końcówka. Po długim okresie

Reklama
Reklama

bezruchu pojawił się popyt, któremu udało się pokonać maksimum sesji, które

była aktualne niemal od początku notowań. Ruch wzrostowy kontraktów był

wynikiem podobnego na rynku kasowym. Dzięki wzrostom na KGH i PEO indeks

systematycznie zyskiwał na wartości i małymi kroczkami zbliżał się do

swojego poziomu oporu - ostatnio wykreślonej luki bessy Indeks01.gif Prze

chwilę udało się nawet wyjść wyżej. Problem w tym, że nie było komu kupować

Reklama
Reklama

po wyższych cenach. Kontrakty utrzymując przez większą część czasu notowań

dużą rezerwę do wzrostu indeksu nie próbowały nawet zamknąć swojej luki

Kontrakty01.gif Można zatem stwierdzić, że nadal przebywamy w konsolidacji,

a krótkoterminowy sygnał kupna się nie pojawił. Doszłoby do jego

wygenerowania, gdyby udało się zamknąć lukę bessy, czyli wyjść nad poziom

Reklama
Reklama

1135 pkt i tam zakończyć notowania. Do tego nie doszło więc nadal w średnim

terminie mamy spadki, a w krótkim trend boczny.

Na uwagę zasługują dzisiejsze dane makro w USA. Dynamika wydatków na

inwestycje budowlane okazała się znacznie wyższa niż się tego wcześniej

spodziewano. To pierwszy jaśniejszym promyk po dość fatalnej serii danych.

Reklama
Reklama

Już pojawiły się pierwsze oceny, że przedsiębiorcy powoli otrząsają się.

Znamienne, jak dane, które zwykle nie zaprzątają głowy inwestorów, potrafią

namieszać i ponownie wzbudzić nadzieję. Drugim dziś publikowanym wskaźnikiem

był indeks ISM Wykres_01.gif Jego wartość była zbliżona do wcześniejszych

oczekiwań. Niby nic nadzwyczajnego, ale już słychać, że to świetna

Reklama
Reklama

wiadomość, bo mamy trzeci miesiąc z rzędu, w którym wartość ISM jest wyższa

od 50 pkt, czyli sygnalizująca wzrost, a to niechybnie oznacza powolne

odradzanie się gospodarki amerykańskiej. Już nikt nie pamięta ostatnio

publikowanych danych oraz wyników spółek. Nikt nie pamięta prognoz na

najbliższy kwartał zarządów tych spółek. No prawie nikt. Bez większej wrzawy

ukazał się raport firmy Thomson First Call o zdecydowany pogorszeniu się

prognoz wyników na najbliższy kwartał. Niby każdy to już wie, ale patrząc

globalnie, należy dojść do wniosku, że nie został ten fakt dostatecznie

zdyskontowany, a to sugeruje, że obecne zatrzymanie spadków jest tylko

chwilowe.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama