biliona dolarów uważa on za ryzykowny. W krótkim czasie może przynieść
efekty, choć, jak sądzi, nie będą one znaczące, ale w długim terminie może
przynieść sporo szkód związanych z ryzykiem wymknięcia się wielkości
deficytu budżetowego spod kontroli. To bowiem przerzuci się bezpośrednio na
wysokość stóp procentowych (i sytuacja upodobni się do tego co mamy teraz w
Polsce. Duży deficyt i mało zawoalowane naciski na RPP, by obcinała stopy).
W ocenie Greenspana obecnie nie są potrzebne żadne poważne plany cięcia
podatków, gdyż taki impuls nie przyniesie zamierzonych efektów. Poparł on
jedynie ideę likwidacji podatków od dywidend, ale nie jako impuls
stymulujący gospodarkę, ale jako powrót do normalności, by poprawić
efektywność przedsiębiorstw. Greenspan przyznał także, że jego zdaniem
większe korzyści przynosi obniżka podatków przedsiębiorstwom niż osobom
fizycznym.
Na te oba wydarzenia (taśma z nagraniem Bin Ladena i wystąpienie Greenspana)
rynki zareagowały mieszanie, ale z tendencją pokazująca, że nadal sprawa
Iraku budzi poważne obawy. Twarde stanowisko Rosji, Francji i Niemiec, by
nadal kontynuować prace inspektorów ONZ w Iraku odwleka uderzenie, a na to
właściwie czekają już wszyscy. Raczej nie należy się spodziewać ustąpienia
Saddama Husseina, który potwierdził krojom Ligi Arabskiej, że tego nie
uczyni. Dolar ponownie tracił wczoraj na wartości. Także złoto trochę
odbiło.
Na rynku akcji dominowały spadki. Spadały spółkiwa w wydatkach na nowe technologie jest przewidywana dopiero
w 2004 roku.
Po sesji zanotowano kolejne spadki, ale ich rozmiar można uznać za
symboliczny. AHI zakończył kwotowanie na -0,25%. Jednym ze sprawców takich
nastrojów był Applied Materials, który już po regularnej sesji opublikował
swoje wyniki finansowe za IV kw. Wynik był gorszy od prognoz "ulicy" o 2c na
akcję. No i oczywiście, spółka nie miała niczego pocieszającego do
powiedzenia odnośnie najbliższego okresu. Trudno się dziwić, że spółka
straciła 3%. Już niewiele firm uszczęśliwi na wynikami. Z ważniejszych
pozostały jeszcze m.in. Coca-Cola, Dell czy Nvidia.
Jeśli chodzi o nasz rynek, to wczoraj wkradła się nam pomyłka. Oczywiście
PEO swoje wyniki opublikuje dziś, czyli 12 lutego. Przypomnę tylko, co
wczoraj na ten temat napisał Marek: "Dzisiaj znowu wracamy do tematu wyników
spółek, choć tym razem już nie tylko
amerykańskich. Dzisiaj długo oczekiwane wyniki poda PEO. Temat prognoz
wyników pojawiał się wielokrotnie i chyba bezcelowe jest przypominanie
całego serialu obniżania prognoz. Teraz najważniejsza jest ta oficjalna -
bank szacuje zysk za 2002 r. na poziomie 800 mln. Ta informacja ostatnio
zdjęła z rynku niepewność i pozwoliła na odbicie kursu akcji. Wyniki podane
zostaną najprawdopodobniej po sesji i wszystko co powyżej 800 mln zostanie
przyjęte dobrze. Reakcja będzie zapewne trochę utrudniona, bo zarząd wycofał
się na razie z publikowania prognoz finansowych, a to przecież dla
inwestorów giełdowych jest najważniejsza wskazówka. Byki powiedzą, że
przynajmniej złymi prognozami się rynku teraz nie wystraszy, ale takie
zaniechanie publikacji wprowadza na rynek element niepewności, który będzie
tylko akcjom szkodzić. Ważny będzie także poziom rezerw, co
natychmiast zostanie przełożone odpowiednio na pozostałe banki. Do tej pory
wszyscy mocno rozczarowali, więc optymistą być nie można. Pozostaje jednak
pytanie czy rynek zdyskontował już tak słabe wyniki ? Moim zdaniem akurat w
przypadku publikacji PEO, ze względu na wcześniejsze prawdopodobnie dość
dokładne przecieki, przejdzie to bez większego echa."
Jeśli chodzi o cały rynek, to wczorajszy spadek w USA przełoży się
najprawdopodobniej na niezbyt pomyślny początek naszej sesji. To może pomóc
niedźwiedziom w powiększeniu spadku. Przypomnę, że poziomami, które mogą
zatrzymać podaż są 1093 i 1088. Po przejściu tego drugiego byki będą w
poważnych tarapatach, gdyż staną przed zadaniem obrony poziomu dołka na 1073
pkt. Kontrakty.gif Indeks.gif KJ