Szef FED potwierdził, że ożywienie w gospodarce się utrzymuje, ale nadal dzięki wydatkom konsumentów. Popyt inwestycyjny jest wciąż na niskim poziomie. Najważniejszym czynnikiem zagrożenia dla perspektyw gospodarczych w krótkim terminie jest groźba konfliktu w Iraku. W takiej atmosferze trudno było o optymizm na rynku. W pierwszej połowie sesji indeksy notowały jednak niewielkie wzrosty, druga część przyniosła jednaka powolne opadanie, które trwało do samego końca notowań. W handlu posesyjnym atmosfera się nie poprawiła - AHI spadło o 0,25%.

Zamknięcie w USA przełoży się negatywnie na nasz rynek. Na początku sesji można oczekiwać ruchu WIG20 do poziomu górnego ograniczenia luki hossy z 15 października - 1105 pkt. Dalsza część sesji uzależniona będzie od atmosfery w Eurolandzie. Jeżeli rynki będą zachowywać się spokojnie u nas możliwa będzie stabilizacja nieco powyżej 1100 pkt. Pierwszym oporem dla indeksu jest wczorajsze zamknięcie - 1115 pkt. W krótkim terminie wciąż brak jest powodów do optymizmu. Na mocniejszy ruch w górę na razie nie ma co liczyć. Stabilizacja notowań na najbliższych sesjach jest jednak możliwa. Za takim wariantem przemawia pokonanie przez WIG20 linii miesięcznego trendu spadkowego oraz wyhamowanie spadków w przypadku średnioterminowych wskaźników technicznych (MACD, Trix). Kluczowy dla rozwoju koniunktury w najbliższych tygodniach będzie test jednego z ograniczeń: 1093 pkt (luka hossy z 15 października) bądź 1140 pkt (luka bessy z 27 stycznia). Przełamanie jednego z tych poziomów będzie sygnałem do mocniejszego ruchu. W przypadku ruchu w górę wstępnym sygnałem może być już pokonanie 1125 pkt. Na tej wysokości znajduje się połowa czarnej świecy 4 lutego. Z tego też poziomu wczoraj indeks zawrócił do dołu.