do +2,0% ale chyba nie to przykuwało uwagę inwestorów. USA dla nas świetnie,
Japonia wzrost po zaskakującym PKB (+0,5 vs prognozy -0,3%), zachód na
plusach .... a węgierski rynek z każdą minutą także pogłębia spadek
dochodząc po
południu do prawie 2% spadku. Tak samo słabiutko zachowywał się z początku
czeski parkiet. W pierwszej części sesji te indeksy były niemal identycznie
jak nasz WIG20 -0,66%. Widać nastrój na zachodnich giełdach to nie wszystko.
Zresztą jak pokazały niektóre całe długie miesiące, nasz rynek potrafiłby
rosnąć wbrew światowym giełdom. Nie potrafi jednak rosnąć wbrew woli
zarządzających funduszami. Ci dzisiaj nie dali się wciągnąć w naśladowanie
odbicia na zachodnich rynkach, zdając sobie zapewne sprawę, że to jedynie
odbicie. Ja ich rozumiem, ale nie rozumiem skąd ta nagła mądrość rynku ? ;-)
Marazmem doszliśmy już niemal do końca sesji. Zamknięcie 1111 pkt. na pewno
nie wywołuje euforii, ale plusy na dzisiaj to było minimum przyzwoitości,
byśmy nie zwątpili w próbę ataku na luki bessy. Dane w USA na koniec sesji
nie zmieniły za bardzo obrazu rynku. Powtarzać poprzednich komentarzy nie
będę, a warto może dodać jedynie wartości indeksów składających się na
indeks nastroju. Ocena bieżącej sytuacji spadła z 97,2 do 95,3, a
oczekiwania z 72,8 do 68,8. Trudno by było inaczej, gdy zbliża się wojna,
telewizje ostrzegają przed terrorystami, a z akcyjnego portfela niemal
codziennie w tym roku znikają kolejne dolary. Poziom indeksu nastroju jest
najniższy od ponad 6 lat, a indeks oczekiwań od ponad 10. Na dzisiaj liczy
się oczywiście ty