Zawierałby się on w przedziale 1090-1140 pkt. Dzisiejsza sesja miałaby dać odpowiedź, czy są szanse na przełamanie górnego ograniczenia tej tendencji, czy też raczej trzeba spodziewać się gdzieś w okolicach 1130-1140 pkt. zakończenia korekty i powrotu do trendu spadkowego.

Wydaje się, że kluczowa dla rozszyfrowania tego, co będzie się u nas działo na najbliższych sesjach, jest ocena piątkowej zwyżki w USA. Czy stanie się ona podstawą do większego odbicia, czy też okaże się krótkotrwałym zrywem byków. Niestety, w tej chwili można tylko snuć domniemania, ale też nierozważne byłoby na podstawie jednej zwyżki w silnym trendzie spadkowym prognozować trwalszą poprawę koniunktury. Tym bardziej, że napływające informacje gospodarcze wciąż są niekorzystne. W piątek indeks zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan spadł do najniższego poziomu od 9,5 lat. Dziś UBS - największy szwajcarski bank podał gorsze od oczekiwanych wyniki przedstawił słabe prognozy na ten rok. To przypomniało inwestorom w eurolandzie dlaczego trwa bessa i popsuło dobre nastroje, jakie utrzymywały się przez ostatnie dwie sesje.

Dla WIG20 najważniejszym wsparciem jest w tej chwili utworzona wczoraj luka hossy z dolną granicą przy 1112 pkt. Jej zasłonięcie będzie przemawiać za zakończeniem korekty. Dopóki indeks utrzymuje się ponad tym wsparciem można liczyć na osiągnięcie poziomu 1140 pkt.

Warto też zauważyć, że indeksy w eurolandzie dwudniowymi zwyżkami odrobiły znaczną część lutowej przeceny. Na WIG20 jest podobnie, co potwierdza utrzymującą się od początku roku wyraźną korelację naszego indeksu z indeksami zagranicznymi. Z tego można wnioskować, że bez dalszych wzrostów w eurolandzie nie uda się pokonać 1140 pkt. u nas.