Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 21.02.2003 07:42

Co do wczorajszych danych, to pisałem już wczoraj i napiszę niżej w

akapicie, ale może warto jeszcze wspomnieć o indeksie Philadelphia FED,

który zamiast prognozowanego spadku z 11,2 do 11,0 spadł aż do 2,3 pkt. Tak

więc oprócz LEI wszystkie dane okazały się gorsze. Taki spadek jak na

wczorajszej sesji to chyba tylko minimalny wymiar kary za te publikacje.

Reklama
Reklama

Zdecydowanie mocniejszy Nasdaq to efekt kolejnej fali podwyższania

rekomendacji. To już jednak było wiadomo przed sesją, choć przypomnę, że po

środowym optymizmie Morgan Stanley, wczoraj dołączył Merrill Lynch, który

głównie wyróżniał spółki z Nasdaq. Nie obyło się oczywiście bez ponownego

gdybania o Iraku, a do słabości Dow Jones dokładały się akcje SBC, który

spadał po zatwierdzeniu nowych regulacji zmuszających spółkę do

Reklama
Reklama

udostępniania swoich łączy konkurentom (po niskich kosztach). Jednak ogólnie

sesja bez sensacji, a zamknięcie na minusach i podział rynku na dwa sektory

(Dow i Nasdaq) to wszystko wynik informacji znanych jeszcze w czasie naszej

sesji. Arcyciekawie zachowała się ROPA.gif

Z danych mamy dzisiaj w Polsce na zamknięcie dane na temat koniunktury w

przemyśle, budownictwie i handlu w lutym, ale na te dane prawie nigdy giełda

Reklama
Reklama

nie reaguje, a nawet większość serwisów ich nie podaje. Wcześniej jakaś

reakcja może będzie na konferencje prasową GUS na temat sytuacji

gospodarczej w styczniu. Trudno jednak spodziewać się niespodzianek,

bo wszystko jest już ogólnie znane.

Niespodzianką za to były wczorajsze amerykańskie dane o inflacji cen

Reklama
Reklama

producentów w

styczniu, więc dzisiaj o 14:30 wszyscy będą wyczekiwać na publikacje CPI. Po

wczorajszym inflacyjnym szoku producentów oczekiwania wyglądają dość

mizernie. CPI ma wzrosnąć +0,3% (choć Salomon Smith Barney już od półtora

tygodnia prognozuje +0,4% - czyli największy wzrost od 9 miesięcy), a

Reklama
Reklama

wartość bazowa (bez cen żywności i energii) tylko +0,2%. Moim zdaniem przy

tych danych nie będzie aż tak dużej "niespodzianki" jak wczoraj przy PPI.

Producenci w obecnych warunkach nie są zdolni przerzucać wyższych kosztów

(bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że to nie inflacja popytowa, tylko

kosztowa - gorsza) na konsumentów. Rekordowe zadłużenie społeczeństwa i

Reklama
Reklama

obawy związane z Irakiem i recesją, powstrzymują Amerykanów przed

otwieraniem portfela, a już na pewno nie będą robić tego po wyższych cenach.

W tym okresie firmy zapewne musiały po prostu przełknąć wzrost kosztów ...

kosztem swoich mniejszych zysków i większego bezrobocia. Jednak za parę

miesięcy będą już wręcz zmuszone przenieść to na konsumentów i także w CPI

powinniśmy to zobaczyć. Nie sądzę, że już dzisiaj, a oderwanie się od siebie

tych dwóch indeksów nie będzie niczym nadzwyczajnym. U nas inflacja to

rekordowe +0,4%, a przecież ceny producentów zupełnie odwrotnie równie

systematycznie rosną i już +2,5%

(choć sporu tutaj uroków statystyki)

Na polskich spółkach ciekawie powinno być na PEO. Ta spółka to wczoraj lider

obrotów i wraz z BPH (też duże obroty) dodały indeksowi najwięcej punktów.

Ta siłą tych dwóch spółek sugeruje, że wysypane pakiety TPS nie spowodowały

wyjścia kapitału z rynku, ale jest on przerzucany z tej "skażonej" spółki,

do ogromnie przecenionych ostatnio banków. TPS wprawdzie wczoraj też rosła,

ale tak jak prawie zawsze jest liderem obrotów, tak wczorajszy wzrost był na

obrocie zaledwie 1/3 tego co na PEO. Znając nasz rynek powiedziałbym, że na

TPS skończyła się podaż od wystraszonych. Analizując czysto technicznie ten

wczorajszy wzrost TPS, to wygląda to tylko nieznaczące nic odreagowanie.

Wczorajsze zamknięcie było trochę wyciągane. Wspomniane wyżej spółki (plus

PKN) zamknęły się wszystkie na maksach i dzisiaj punkt odniesienia jgo by reagować dopiero na zachowanie 3-4 największych spółek.

Wspomniałem wcześniej o możliwości rysowania odwróconej RGR od połowy

stycznia. Jako odwracanie trendu byłaby to idealna formacja, choć zawsze

pozostaje pytanie - skoro wierzymy w AT i realizację zasięgu wzrostu

wynikającego z ewentualnego!!! sygnału kupna, to dlaczego nie wierzymy w

realizację RGR rysowanej od października, lub podwójnego szczytu z przełomu

roku i połowy stycznia ? Przecież zasięg spadku nie został jeszcze

zrealizowany ? Można to niezrealizowanie zasięgu spadku jeszcze jakoś

tłumaczyć rozszerzającym się trójkątem, którego dolna krawędź idealnie

zatrzymała dalsze spadki. Podkreślam jednak, że na razie mówię tylko o

takiej ewentualności odwróconej RGR, a tak jak dopuszczałem grę pod

rysowanie formacji szczytowych zapowiadających spadek, tak raczej staram się

unikać grania już "pod formacje" zapowiadające wzrost - mamy przecież bessę

!! Podsumowując - przejście okolic 1140 w najbliższych dniach dałoby na obu

rynkach możliwość prognozowania prawie 1200 w marcu. Biorąc pod uwagę

skrajny pesymizm bankowców (opisywałem to w środowym Parkiecie) co do

koniunktury na GPW wcale takiego scenariusza bym nie wykluczał. Oszalałem ?

Pewnie trochę i tak. Sam nie wierzę, że takie choćby hipotetyczne zachowanie

rynku mogę rozpatrywać widząc docelowo jeszcze głębsze spadki na światowych

giełdach, naszej nie wyłączając. Patrząc jednak na wykres WIG_liniowy.gif

taki wzrost dalej mieściłby się w ramach budowanego od miesięcy trójkąta, z

którego fundamenty gospodarek i spółek wskazują na większe

prawdopodobieństwo wyjścia dołem. Ten wzrost byłby więc zapewne ostatnim

życzeniem byka przed ścięciem....

Wiem, że czytelnicy takich skrajnych scenariuszy nie lubią, gdy trzeba

wybierać między grą na wzrosty na najbliższych sesjach, a docelowo dalszym

masakrowaniem rynku. Wniosek z tego jest tylko jeden - gra na wzrosty jest i

była cały czas szalenie ryzykowna i nie prędko się to zmieni. Kiedy na pewno

dokończylibyśmy realizowanie odwróconego RGR i rozpoczęli większe wzrosty ?

Gdyby obecną korektę w USA uznać jedynie za formowanie flagi, z której

wybicie górą pozwoliłoby na kolejne przynajmniej pięcioprocentowe wzrosty.

Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif Ostatnia seria podnoszenia rekomendacji

wskazuje, że na rynek za szybko powraca optymizm, by mógł z tego ruchu być

trwały trend wzrostowy. Ale może właśnie ten optymizm w rekomendacjach

zafunduje nam jeszcze

jedną szybką "przedwojenną" falę wzrostową, która podobnie jak na naszym

rynku byłaby już zapewne ostatnim wzrostem na najbliższe długie tygodnie ?

Może wzrosty napędzać będą tylko same przestraszone niedźwiedzie, których

liczba

w ankiecie Investors Intelligence osiągnęła we wczoraj wartość najwyższą od

... października (ale do "pewnych" wzrostów dalej za dużo jest

zdeklarowanych byków). MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama