się, czy nie grozi gospodarce amerykańskiej widmo deflacji, co byłoby
kolejnym elementem upodobniającym obecny kryzys z Wielkim Kryzysem lat
trzydziestych XX w., teraz inwestorzy poważniej obawiają się inflacji. Nagle
dotarło do nich, że ciągły wzrost cen surowców musi się w końcu odbić na
cenach produktów. Przemysł nie może ciągle "jechać" na niemal zerowych
marżach. CPI okazał się jednak w normie, co na razie oddaliło widmo
inflacji. Na razie, bo przyjdzie nam jeszcze się tym problemem zajmować.
Jednak nie tylko niski wskaźnik CPI miał duży wpływ na poziom notowań. Nie
bez znaczenia jest obecny poważny strach Amerykanów przed atakiem
terrorystycznym. Gdy tylko pojawia się jakaś wiadomość, że gdzieś coś się
stało, zaraz jest to filtrowane przez możliwość ataku. Tak było i w piątek,
gdy u nabrzeży Staten Island w Nowym Yorku zaczął płonąć statek z paliwem.
Gdy ta wiadomość się ukazała DJIA szybkim ruchem pozbył się niemal 100 pkt.
Na rynek bardziej podziałało jednak dementi, że to nie atak i kursy równie
szybko poszybowały w górę. Inwestorom ulżyło, czemu dali wyraz kończąc sesję
w okolicy 8000 pkt. Dow.gif także pozostałe indeksy wyglądają nieźle
Nasdaq.gif SP500.gif
W czasie notowań po sesji było już mniej optymistycznie. AHI zakończył
kwotowanie na poziomie -0,1%. Do najbardziej aktywnych papierów należały:
Intel, Cisco i Microsoft. Obecnie najmniej o jakąś katastrofę, ale o przypuszczenie, że dziś będziemy
mieli kolejny dzień małej aktywności na rynku. Obym się mylił, bo uśniemy
Kontrakty.gif Indeks.gif KJ