zmienić.
Na koniec warto wspomnieć jeszcze o dramatycznym spadku sprzedaży nowych
domów w USA. Zamiast 3% spadek wyniósł 15,1% i był to największy spadek od 9
lat. Teoretycznie pojedyncze dane z rynku nieruchomości nie wpływają na
giełdę, ale dzisiaj może to schłodzić trochę nastroje. Może, nie znaczy że
musi. Jest kilka szkół interpretowania tych danych ;-) Moja jest taka, że
jest to ewidentny sygnał końca hossy na tym rynku, ale załamanie po pierwsze
będzie długotrwałe, a po drugie rozpocznie się tak naprawdę dopiero wraz z
cyklem podwyżek stóp procentowych (pierwsze na koniec roku). Druga szkoła
interpretowania tych danych to najczęściej wypowiadane zdanie w pierwszych
reakcjach amerykańskich analityków - "Dane nie mają teraz znaczenia - liczy
się Irak". Przy porannych zamówieniach na dobra trwałego użytku nie
znalazłem takich stwierdzeń... Niektórzy też tłumaczą to fatalną pogodną,
ale np. na północnym-wschodzie sprzedaż wzrosła 43,5% ! To jedyny region,
gdzie nie było spadku. Pogoda (śnieżyce) mogły mieć wpływ, ale na pewno nie
jest to jedyny czynnik odpowiedzialny za spadek. Podsumowując - jeszcze bym
nie panikował, bo póki stopy procentowe są tak nisko, to dramatu na rynku
nieruchomości nie będzie. Ale powoli nadchodzi...
Na jutro czekamy na zamknięcie w USA, wyniki polskich spółek i przebudzenie
funduszy. Jeśli sesja w USA zakończy się wzrostem (a powinna), to jutro
powinn