dołączyła się TPS, a po danych makro rynek dobił do minimów z udziałem PEO.
Nie znaczy to wcale, że dane amerykańskie przeceniły rynki. Dzisiaj
mieszaliśmy się we własnym sosie. Nie reagowaliśmy na bardzo mocny Dax, więc
dane o gorszych wydatkach Amerykanów nie mogły przecenić rynku. Zresztą po
pierwsze po świętach oraz w obliczu wojny nie jest to aż tak duże
zaskoczenie, a po drugie ważniejszy był dzisiaj indeks ISM publikowany na
koniec sesji. Ten niestety także można uznać za rozczarowujący (ale dalej
powyżej 50). Warto zauważyć, że dane makro są w USA mocno w kratkę. Jednego
dnia (tak jak w piątek - PKB, Chicago PMI, indeks nastroju) rynek dostaje
dawkę optymizmu, a już następnego ekonomiczne rozczarowanie. To tylko
podkreśla ostatnie zawirowania w gospodarkach i utrudnia prognozowanie ich
stanu. W takich sytuacji reakcja indeksów będzie coraz bardziej
powściągliwa, niezależnie czy publikowane dane okażą się dobre, czy też
wprost przeciwnie.
Podsumowując - z dużej chmury mamy dzisiaj mały deszcz. Sesja była
neutralna, co akurat w obecnej sytuacji można wręcz interpretować na korzyść
byków. Tylko czy można cokolwiek interpretować przy takim obrocie ? Raczej
nie, tym bardziej, że na jutro rynek ustawią prawdopodobnie jedynie wyniki
ze spółek. Po sesji powinniśmy dostać raporty m.in KGHM, TPS, Prokomu,
Comarchu. To wraz z sesją w USA (mniejsze ma dziś znaczenie) zdeterminuje
jutrzejsze ruchy. Ciężko jest zajmować jakiekolwiek stanowisko przed
wynikami, a do tego w czasie myć. Podkreślam jednak sprawę obrotu. Bez decyzji funduszy
nie będzie żadnych większych ruchów i utkniemy następne tygodnie w marazmie.
MP