rozczarowaniu ISM niektórzy oczekują spadku nawet poniżej rynkowego
konsensusu 53.0, choć nikt nie wspomina o prognozie poniżej 50.0 co dobiłoby
ekonomistów. Z drugiej strony np. Briefing.com daje znowu optymistyczne 55.5
Mocno pomylili się w poniedziałek, ale oba indeksy nie są tak skorelowane, a
akurat w przypadku indeksu usług prognozowałbym wartość właśnie większą niż
rynkowe 53.0
Dla nas to tylko wpływ na zamknięcie, a dla USA jednie na początek sesji, bo
później władze nad rynkiem przejmuje Greenspan, który w Beżowej Księdze
będzie starał się powiedzieć coś, co ma rynkom nic nie powiedzieć. Takie
jest bowiem nastawienie FED od paru miesięcy. Wszyscy zdają sobie sprawę, że
w tej chwili wszystko zależy od wojny z Irakiem i sam Greenspan powtarza
niemal przy każdej okazji, że nie da się w tej chwili zdiagnozować stanu
gospodarki, ani jej przyszłości, gdyż obraz rynku jest mocno wypaczony przez
oczekiwania na wojnę, a ta z kolei może przynieść skrajne rozwiązania.
Beżowa Księga będzie więc w ocenie bardzo wstrzemięźliwa, pokazując głównie
"niepokoje zewnętrzne" a nie obecny stan gospodarki. Inwestorzy jak zwykle
zinterpretują to dowolnie, bo na to pozwalają wszystkie ostatnie dokumenty
FED (którego rola w tej chwili jest "nieistotna" jak sam mówi). Tak więc
reakcja może być dowolna i trochę ryzykownie coś prognozować w takich
warunkach. Dla Eurolandu to na jutro sprawa rolandu mówi o +1,0% (miesiąc do miesiąca) i dzisiaj ma to o
tyle znaczenie, że jutro decyzję co do stóp procentowych podejmuje ECB.
Większość analityków liczy na obniżkę na tym posiedzeniu. Zresztą niemal
przesądzone było to już po poprzednim komunikacie. Jeśli dzisiaj PPI
szokująco mocno wzrośnie (nie spodziewam się), to na rynku pojawią się
wątpliwości, co do jutrzejszej obniżki. Oczywiście nawet teraz nie jest ona
pewna, ale wysokiego PPI rynku się przestraszą (głównie Dax, któremu
najmocniej zależy na cięciu stóp).
Jeśli chodzi o moc wczorajszego fiksingu to zapewne po części wyjaśniają go
informacje z TPS, choć tutaj interpretowanie czegokolwiek przypomina
stąpanie
po polu minowym. Dlaczego tak jest, powiem zaraz. Najpierw to co wiemy.
Tober potwierdził fakt dokapitalizowania KW 46 mln akcji TPS, co mniej
więcej odpowiada zapowiadanej ostatnio kwocie PRZYNAJMNIEJ 530 mln. Na
wczoraj pakiet ten daje 511 mln pln, ale oczywiście z tych około 20 mln
mniej inwestorzy się nie ucieszą. Ucieszą się na pewno, że karty zostały
odkryte i na pewien czas (tego można być pewnym, że tylko "na pewien") z
rynku
zdejmuje się niepewność co do wielkości przekazywane pakietu, terminu
przekazania etc. Przy tej okazji MSP zakomunikowało, że "nie planuje
przekazania w najbliższym czasie akcji TPSA innym spółkom Skarbu Państwa".
To wraz z odkryciem karta bardzo dobra informacja dla rynku. No to hossa ?
;-) Niekoniecznie. Końcowy fiksing wprawdzie pokazał (część już wiedziała),
że znajdą się chętni do kupna, ale dalej pozostaje to pole minowe o którym
wspomniałem. A mowa tutaj o sposobie upłynnienia tych akcji. Dla rynku
pozostanie to zagadką i możliwe jest zarówno bezmyślne zasypanie rynku
podażą 46 mln akcji TPSA, jak i choćby zastawienie ich w bankach, czy
odsprzedanie w pakietówkach zagranicznym inwestorom. Oczywiście wybrany
sposób będzie decydujący dla wyceny tego pakietu i dla poziomu zarówno TPSA,
jak i indeksu i kontraktów. Tego się jednak teraz nie dowiemy, a nie mam
wątpliwości, że więksi gracze będą wiedzieli wcześniej (tak jak przy
poprzednich pakietówkach), więc trzeba po prostu obserwować kurs i
zastanawiać się, czego jeszcze nie wiemy. Tak niestety działa (nie działa)
polski rynek kapitałowy i kto jeszcze nie przywyknął, na pewno będzie miał
okazje. Ogólnie wiadomości o TPSA są pozytywne i w połączeniu z niezłymi
wynikami powinny wywołać na dzisiejszej sesji odreagowanie tej spółki.
Pretekstem do wzrostu kursu mogłaby okazać się także zapowiedź TPS, że
spółka zamierza odkupić od MSP pozostałe akcje w celu umorzenia.
Teoretycznie zdjęłoby to z rynku strach i niepewność co do kolejnych
pakietów w przyszłości i otworzyło drogę do sporego wzrostu. To jednak tylko
teoretycznie. Pozostaje bowiem pytanie, jakim cudem TPSA miałaby wykupić
swoje akcje za ponad 2,5 mld, gdy jej zeszłoroczny zysk to niecały 1 mld.
Pieniądze się oczywiście znajdą, ale byłoby to kosztem restrukturyzacji
firmy, a więc przyszłego zysku, co już do kupna akcji by nie zachęcało.
Bardziej traktowałbym to jako efekt nacisku głównych akcjonariuszy, by
kierownictwo uświadomiło ministrom bezsensowność ich działania, a do żadnego
wykupu akcji nie dojdzie.
Oprócz tych "pretekstów" do wzrostu, znalazłby się dzisiaj jeszcze jeden
kolejny do
spadku. Oprócz tych 510 mln brakuje jeszcze 800 mln "płynnych aktywów do
szybkiego spieniężenia" (KW "powinna mieć takie kapitały własne").
Inwestorzy mogą swoje obawy przerzucać na kolejne spółki, choć sądzę, że
głupotę ministerstwa opisano i skomentowano już tak szeroko, że nikt nie
odważy się teraz na
wysypywanie na rynek kolejnych pakietów akcji. Obym się nie pomylił.
FiksinKontrakty.gif Indeks.gif Jej
nieudane testowanie wzmocniło ten opór. Jeśli mam mówić o swojej prognozie,
to do kupna zachęcać teraz trochę nie wypada, ale nie ukrywam, że wypatruje
przesilenia i odpoczynku od spadków nawet na parę tygodni. Pesymizm
analityków/inwestorów panujący na światowych rynkach, naszego nie
wykluczając, wraz z wyprzedaniem skłania do szukania dna. Jak niebezpieczne
zajęcie, wie każdy komu choć raz się nie udało. Spadki w trendzie spadkowym
są dynamiczniejsze i bardziej bolesne, niż wspinaczka po ścianie strachu i
nagroda paru punktów wzrostu nazywanego mizerną korektą. Bo tylko na taki
ruch można teraz liczyć. W przededniu wojny żaden fundusz nie zdecyduje się
na jakieś "rally". Nawet jeśli u nas tak będzie, to nie będą nam wtórować
światowe indeksy, a bez tego daleko nie zajedziemy. Mimo wszystko sądzę, że
do przesilenia za wiele miejsca już nie zostało. Podkreślam jednak, że nie
mówię o końcu bessy. Dobrym momentem do zwrotu rynku byłoby dolne ramie
trójkąta WIG20.gif Indeks.gif Wsparcie to wzmocnione jest przez
zeszłoroczny dołek i jeśli miałbym podawać jakąś liczbę do rynkowego zwrotu
(co jest zgadywaniem), to postawiłbym na 1050-60 pkt. na indeksie.
Nie oznacza to wcale, że ta linia trendu jest nie do pokonania. Błąd takiego
myślenia dał się wczoraj we znaki węgierskim bykom, choć na zamknięcie
heroiczna obrona indeksu pozwoliła wrócić na poziom linii trendu BUX.gif
Warto obserwować dzisiaj ten indeks, bo często zagraniczni inwestorzy
wkładają nas do jednego koszyka. Podsumowując, trend trwa w najlepsze, USA
pomaga, podobnie jak techniczny wygląd rynku (oprócz wyraźnego wyprzedania i
dywergencji na wskaźnikach). Jeśli jednak indeks spadłby na początek w
okolice 1060 pkt. to zaryzykowałbym na dzisiaj kupno. MP