godzinę notowań mieszaliśmy się tuż nad dołkami, by wyskoczyć w czasie
końcowego fixingu do poziomu 1076 pkt. Jak to rozumieć? Spadek można by
jeszcze interpretować jako atak podaży związany z brakiem prób wybicia się
nad linię trendu Kontrakty01.gif Jednak końcowe podciągnięcie nadal daje
nadzieje na wzrost. Co więc zwycięży? Klin. Można bowiem przyjąć, że w
ostatnim czasie rynek kontraktów terminowych porusza się w ramach formacji
klina zniżkującego. Gdyby przyjąć takie założenie, należałoby oczekiwać
wzrostów. Podstawowym warunkiem takiego scenariusza jest pokonanie przez
kontrakty linii trendu spadkowego, która jest również górnym ograniczeniem
klina. Załamaniem formacji byłoby wybicie się z niej dołem czyli zejście
poniżej linii pociągniętej po ostatnich dołkach. Zatem, by ponownie poważnie
pomyśleć o trendzie spadkowym nie wystarczy tylko nowe minimum np na 1063
pkt, ale warto poczekać na nieco głębszy spadek i np zejście poniżej 1060
pkt. Ciekawą sprawą jest fakt, że jeśli kontrakty umożliwiają wzrost, to
indeks zdaje się temu zaprzeczać Indeks01.gif Tu mieliśmy możliwość
wykreślenia podwójnego dna, gdyż indeks wyszedł powyżej szczytu usytuowanego
między dwoma dołkami. Niestety wzrostu nie było, a wykres WIG20 ponownie
zjechał w okolice dołków. Pozostaje czekać na rozwianie tych wątpliwości i
jest całkiem prawdopodobne, że uczyni to jutrzejsza publikacja danych o
wielkości