Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 07.03.2003 07:37

Przepraszam na wstępie za opóźnienie komentarza, ale wyniknęło to z kłopotów

technicznych. Komentarz gotowy był wcześniej

Sesja za Oceanem jak na ostatnie zachowanie rynku w normie, ale komentarze w

serwisach

zadziwiające. Niemal wszyscy winą za wczorajszy spadek obarczają gorsze dane

Reklama
Reklama

o liczbie nowych wniosków od bezrobotnych. Od kiedy to rynki nie wiedzą jaka

jest sytuacja na rynku pracy i od kiedy te tygodniowe (czytaj mocno zmienne

dane) mają takie znaczenie. Zresztą ostatnio niemal żadne dane makro nie

mają żadnego znaczenia. Teraz liczy się tylko Irak i tutaj jedno słowo

polityka ma na rynki większy wpływ niż 100k różnicy we wczorajszych danych o

liczbie zasiłków. Zresztą ten dziwny powrót do interpretowania mało

Reklama
Reklama

istotnych danych widać też było przy zamówieniach publicznych. Po tej

publikacji rynki zdołały powrócić na środowe zamknięcia, ale tylko po to, by

później ponownie szybko zanurkować. Tak naprawdę wczorajszy spadek to znowu

obawy związane z Irakiem, brakiem porozumienia na linii USA vs ONZ i

związanej z tym coraz liczniejszej koalicji antywojennej. Cała reszta była

informacyjnym dodatkiem. Technicznie jeszcze bez przełomu, ale jeśli rynki

Reklama
Reklama

szybko nie zawrócą, to do podaży zaczną dołączać technicy. Dow.gif

Nasdaq.gif SP500.gif

Dzisiaj na światowych rynkach liczą się tylko dwie rzeczy. Dane na temat

amerykańskiego rynku pracy (dzisiaj nieco istotniejsze), oraz wystąpienie

Hansa Blixa na forum ONZ, gdzie

Reklama
Reklama

przedstawi kolejny raport z inspekcji.

Jeśli chodzi o rynek pracy, to tutaj ostatnio było sporo zamieszania z

powodu świątecznego okresu. Przypomnę, że przy podawaniu liczby nowych

miejsc pracy w sektorze pozarolniczym uwzględnia się czynniki sezonowe, więc

ogromny spadek w styczniu nie był wynikiem zwolnień, ale mniejszym niż co

Reklama
Reklama

roku zatrudnianiem nowych pracowników. Skoro mniej było zatrudnianych na

święta, to także w styczniu było mniej zwolnień niż to było w latach

poprzednich. Efektem tego był właśnie "wzrost" 143k miejsc pracy w sektorze

pozarolniczym. Faktycznie jednak, te miejsca pracy nie powstały, a był to po

prostu czysty urok statystyki. Zresztą to samo można powiedzieć o stopie

Reklama
Reklama

bezrobocia. Przy bombardowaniu rynku komunikatami o kolejnych ogromnych

zwolnieniach wprost niemożliwy jest spadek stopy bezrobocia tak jak to było

w poprzednim miesiącu do 5,7%. Tutaj z kolei chodziło o zmianę struktury

ankietowanej grupy. Jeśli zwiększymy w ankiecie udział 30-latków w NY

kosztem 60 latków na wsi, to jasne że stopa bezrobocia spadnie. Można więc

tak naprawdę zapytać, czy jest jakikolwiek sens śledzić takie dane, jeśli po

pierwsze zmienia się sposób ich obliczania, po drugie zawirowania w

gospodarce mogą kreować fałszywe sygnały, a po trzecie bardzo częste i duże

rewizje potwierdzają tylko niską wiarygodność tych publikacji. itd. itp.

Jest jeszcze jeden aspekt związany z danymi z rynku pracy. Bardzo rzadko

reakcja rynku (co zostało już udowodnione) na zamknięcie sesji jest

adekwatna do podanych danych (w odniesieniu do prognoz). Z reguły dane

wpływają jedynie na pierwsze emocjonalne godziny sesji. Później właśnie

okazuje się, że nikt w nie nie wierzy, albo co innego jest dla rynku

istotniejsze. Oczywiście w dłuższym terminie te dane (czytaj ogólna sytuacja

na rynku pracy)

mają ogromne znaczenie. Dla nas jednak najważniejsze jest pierwsze pół

godziny

amerykańskiej sesji, więc polscy inwestorzy zawsze poddają się tym emocjom.

Emocji na rynku powstrzymać się nie da. Jeśli chodzi o oczekiwania to liczba

miejsc pracy ma "wzrosnąć" kolejne 20k (Salomon Smith Barney po

uwzględnieniu czynników sezonowych prognozuje spadek nawet 50k - mi bliżej

do tej prognozy niż oczekiwań rynkył i się nimi tak nie

emocjonował. Już lepiej przeanalizować strukturę "nowych" miejsc pracy, czy

liczbę zwolnień w poszczególnych sektorach. To dopiero może pokazać

prawdziwy obraz rynku. Wyprzedzając nieco dzisiejszą

publikację firma Challenger Gray & Christmas zebrała dane o zwolnieniach w

lutym i zapowiedziach tych zwolnień. Zapowiedź zwolnień wzrosła o kolejne

5%. Proszę więc nie słuchać TV, że będzie lepiej. Zwolnienia dotkną nawet

miejsca

pracy w administracji rządowej, która do tej pory była głównym czynnikiem

poprawiającym wszystkie statystyki (w przeciwieństwie do sektora

przemysłowego). Rząd zwolni teraz ponad 40k

pracowników. Więcej niż jakikolwiek inny sektor. To efekt coraz większych

deficytów stanowych budżetów. Przy okazji warto wspomnieć, że pakiet

stymulacyjny Busha deficyt mocno zwiększa i takie kłopoty pogłębia. Ale

podobno niektórzy mówią, że jest korzystny dla gospodarki.... Wracając do

zwolnień, to nieźle w

lutym powinno być w spółkach telekomunikacyjnych, co tylko potwierdza

ostatnią

zasłużoną siłę Nasdaq. Z kolei dalej najmocniej cierpią detaliści,

zwalniający w tym roku już ponad 51k. Jako powód wszystkich zwolnień

wymienia się tylko jedno - niepewność wokół Iraku i związane z tym (tylko

tym ?) spowolnienie gospodarcze. Z innych danych można jeszcze wspomnieć o

wskaźnikach cen żywności i napojów bezalk. za II połowę lutego 2003, które

to GUS poda o 16:00. Paradoksalnie ma to dla nas mniejsze znaczenie, niż

amerykańskie dane. Nawet kolejny mocny zaskakujący spadek cen i obawy o

deflację zostałyby pewnie zignorowane. Po pierwsze perspektywy powrotu

inflacji oddalają widmo trwałej deflacji, po drugie to nie jest absolutnie

scenariusz japoński, a po trzecie perspektywa obniżki stóp zatrze negatywną

wymowę spadku cen żywności.

Drugie dzisiejsze kluczowe dla rynków wydarzenie, to drugi raport Hansa

Blixa na forum ONZ. Chyba nikt nie oczekuje, że to cokolwiek to zmieni ? Im

dłużej trwa spór

o zasadność wojny, tym trudniej jakiemukolwiek krajowi zmienić swoje

stanowisko, niezależnie !!! od przedstawianych argumentów. Chyba nikt nie

wierzy, że USA się wycofa, albo Francja poprze Amerykanów. Taka już jest

polityka. Tak więc raport nie powinien absolutnie nic zmienić. Wypowiedzi,

żądania drugiej rezolucji, kontynuacji inspekcji ... będą dokładnie takie

jak przez ostatnie tygodnie. Blix na pewno powie, że Irak bardzo się stara

(niszczenie rakiet, wykopanie rakiet i wąglika, pozwolenie na kolejne

przesłuchania), ale nie jest to pełna współpraca. Nalegać będzie przy tym o

przedłużenie inspekcji w Iraku. Francja podkreśli dobrą

wolę Iraku, USA powie, że to tylko gra i kolejne zwodzenie.

Tak więc niepewność dalej pozostanie i nie ma co ukrywać, że reakcja rynków

jest na najbliższą sesję ogromną zagadką. Przy pierwszym raporcie rynki

mocno spadły, przy wystąpieniu C. Powella mocno wzrosły, a jak zinterpretują

drugi nic nie rozstrzygający raport Blixa ... nie sposób powiedzieć. Wszyscy

też mają świadomość, że dopiero zapewne 14 marca odbędzie się głosowanie nad

drugą rezolucją, a USA nie mają się tak do czego spieszyć, bo jeśli Turcja

nie zezwoli na rozmieszenie amerykańskich wojsk, to atak i tak dopiero w

drugiej połowie marca, a jeśli zezwoli, to zrobi to dopiero około 15 marca.

Rynki mają więc przed sobą dalej sporo niepewności, a zwiększenie jej dawki

zaaplikuje dziś Blix. Na razie kontrakty amerykańskie pokazują po 5 pkt. na

minusie i teraz wyjątkowo nie jest to tylko wynik spadków w Azji (Nikkei

nowe 20 letnie minimum)

Po sesji Intel na konferencji uaktualniał swoją prognozę kwartalną. Z

6,5-70,0 mld dol zawęził przychody do 6,6-6,85. Najgorsze jednak, że CFO

zap po której

to właśnie kontrakty rozpoczęły spadki. Jakieś rewelacje ? Żadnych. Bush

powtórzył wszystko to samo co mówił do tej pory. Iraku gra komedie, wojna

blisko, zabiegamy o rezolucję i o jej poparcie. Kontrakty na minusach i

wieszczą spadki na początek sesji. Wcześniej jednak dane o bezrobociu i po

otwarciu Blix, a to może zrobić zarówno małą panikę z przebiciem wsparć, jak

i zafundować bykom nagły zwrot rynku. Nawet na dzisiaj nie zgaduję.

Jeśli chodzi o nasz rynek, to wystarczy spojrzeć na wczorajsze indeksy.

Dax -2,42% Bux -0,24% USA po około jednym procencie spadku, a u nas

WIG20-0,12% a WIG nawet wzrósł. Wszystko i tak przy "załamaniu" na PKM SFT i

dość "ciężkiej" KGHM. Oczywiście znów powtórzę, że nic bykom po fakcie, że

zaczęliśmy i będziemy mocniejsi od reszty giełd. Razem z Eurolandem

zaczynamy spadkiem i istotne będzie, by nie wyjść znacząco pod dolne

ograniczenie klina na kontraktach Kontrakty.gif Jeśli byki zdołają się

utrzymać i nawet wyjść górą, to można liczyć na wzrost nawet powyżej

lutowych szczytów w najbliższych tygodniach. A zdołają się utrzymać ? Na

dzisiaj odpowiedziałbym, że

tak, choć tylko utrzymać, bo atakować linię trendu może być bardzo ciężko, a

dopiero wyjście nad tą linię to sygnał kupna.

To samo na Indeks.gif gdzie wsparciem jest linia trendu wzrostowego

poprowadzona przez dołki z ostatnich dwóch lat, a oporem analogiczna linia

trendu. Tutaj też na siłę możnaby dopatrzyć się klina. Jeśli w tym przypadku

indeks zejdzie po linię trendu wzrostowego, to na pewno pociągnie kontrakty

pod klin.

Jednak do czasu tej ewentualnej kapitulacji indeksu, kontrakty mimo słabej

sytuacji na świecie

nie oddadzą jeszcze ostatniego optymizmu wyrażanego dodatnią bazą. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama