Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 12.03.2003 17:15

Dzisiejsza sesja była sprawdzianem nerwów posiadaczy długich pozycji. Spadek

aż do 1091 pkt, mógł wywołać zaniepokojenie wśród graczy nastawionych na grę

na zwyżkę, zwłaszcza, że ta zdawała się najodpowiedniejsza. Okazało się

jednak, że podaż miała inne plany. Dość skutecznym atakiem niedźwiedzi

pozycje byków zostały poważnie zagrożone. Właściwie punkty dzieliły od

Reklama
Reklama

fatalnego w skutkach sygnału zamknięcia luki hossy z poniedziałku. Gdy już

było blisko do sygnału popyt zdobył się na wysiłek i przejął inicjatywę z

końcówce widzieliśmy już zdecydowaną przewagę kupujących.

Co ten spadek może oznaczać lub co może oznaczać ten końcowy wzrost?

Dzisiejszą sesję można odbierać dwojako, przy czym wiążącą odpowiedź

otrzymamy w momencie przebicia luki hossy lub nowych maksów. Dwojako, czyli

Reklama
Reklama

jak? Po pierwsze spadek mógł być wywołany w celu strząśnięcia, co słabszych

graczy. Zwłaszcza tych, którzy kupowali kontrakty w okolicy 1120 pkt, a nie

moją środków, by ustawić stopy w okolicy luki hossy. Zatem taki spadek, jak

dzisiejszy musiał wywołać u nich reakcję. Niewątpliwie zjazd do 1091 pkt.

sprawił, że graczom, którym szybko puszczają nerwy, te nerwy mogły

faktycznie puścić. Zatem chodziło, o odebranie towaru "słabym rękom". Teraz,

Reklama
Reklama

można oczekiwać, że gdyby rynek poszedł w górę, to ci gracze, którzy dali

się nabrać, będą otwierając ponowne pozycje i podbijać ceny. Taki scenariusz

potwierdzają dwa fakty. Po pierwsze spadkowi towarzyszył mniejszy obrót, co

wskazywałoby na jego korekcyjny charakter. Po drugie końcowy wzrost był na

tyle silny, że w dużej mierze zniósł poprzedni spadek. Zamknięcie miało

Reklama
Reklama

miejsce nad połową dzisiejszej rozpiętości, choć szkoda, że nie udało się

zamknąć w bezpośrednim sąsiedztwie wczorajszego minimum.

Drugi scenariusz, który może tłumaczyć dzisiejsze zachowanie, to świadomy

atak podaży, a potem jej cofnięcie, by ceny podrosły i przygotowały grunt

pod kolejny atak. Tu założeniem jest, że poniedziałkowy wzrost był tylko

Reklama
Reklama

fałszywką - impulsem, który miał uaktywnić graczy i sprawić, że wzrosną

nadzieję na choćby krótki, ale jednak trend. Taki scenariusz ma za sobą dwa

argumenty. Po pierwsze spadek został zatrzymany z najlepszym momencie, by

bykom przyszła ochota na kupna i by to kupno podniosło ceny w szybkim tempie

i możliwie wysoko. Po drugie, nadal mamy do czynienia ze spadkami na

Reklama
Reklama

Zachodzie, a przecież raczej mało prawdopodobne jest, że stale będziemy je

ignorować.

Patrząc z technicznego punktu widzenia trzeba się na coś zdecydować. Fakt,

że została obroniona luka może skłaniać do utrzymania lekkiego optymizmu,

nawet mając podejrzenie, że zostało to dokonane celowo. Trzeba jednak czegoś

trzymać. Stała metoda gry pozwoli na osiągnięcie wyników. Każdorazowe

wybieranie, co jest najlepsze w danej chwili jest ryzykowne. Moje podejście

jest więc bliższe scenariuszowi pierwszemu i nadal sądzę, że najlepszym

rozwiązaniem jest trzymanie się długiej strony rynku. Ewentualne zamknięcie

luki zrewiduje ten pogląd. Czy to jest najwłaściwsze podejście? Oczywiście,

kto ma wątpliwości, zawsze może wszystkie pozycje pozamykać i poczekać na

rozwój wydarzeń. Kontrakty01.gif Indeks01.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama