sprzedaży, choć nie widzę możliwości, by po wczorajszym ciosie giełdy były
go w stanie w całości odrobić.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Analogiczny rynkowy zwrot
nastąpił 13 lutego. Rynek także bez większych powodów mocno zawrócił w
końcówce sesji i na równie dużych obrotach. Zresztą wczoraj nawet na
większych niż wtedy. Nasdaq po malutkich obrotach na ostatnich sesjach
zanotował wczoraj rekordowy obrót od końca stycznia. NYSE podobnie.
Wczorajsza sesja ma więc szansę być "tą" przełomową, która pozwoli rynkowi
na większe odreagowanie ... w normalnych warunkach. Tylko czy teraz w
przededniu wojny, w politycznym zamieszaniu, mamy jakiekolwiek normalne
warunki ? To raczej retoryczne pytanie. Żeby nie było wątpliwości - dołki na
amerykańskich rynkach będą przetestowane i w dłuższym terminie wszystko na
to wskazuje, że nie wytrzymają (tak jak Euroland). Teraz jednak jestem
optymistycznie nastawiony, a wczorajsza ... śmiało można powiedzieć -
kapitulacja w Eurolandzie, potwierdza duże prawdopodobieństwo rynkowego
zwrotu. Gdybym jednak miał zainwestować na rynkach zagranicznych, to dołka
dalej bym nie łapał. Zbyt duże jest ryzyko, zbyt duża niepewność na rynku by
podejmować się oceny rynku z dnia na dzień. Czytelnicy jednak mają mnie na
muszce, więc optymizm swój potwierdzam i wypatruje kontynuacji wczorajszego
odreagowania. Aż nie w rozpoczęto
omawianie projektu rezolucji amerykańsko-brytyjsko-hiszpańskiej oraz aneksu
brytyjskiego, które określają kryteria rozbrojenia Iraku. Amerykanie
oczywiście naciskają, by głosowanie nad "ich" rezolucją odbyło się już
dzisiaj, tak jak to było ustalone we wtorek, ale coraz więcej dyplomatów
oficjalnie podaje, że nie ma możliwości tak szybkiego zakończenia rozmów
(targów) w ONZ. Głosowanie nad projektem rezolucji będzie najprawdopodobniej
odłożone, przynajmniej aż do przyszłego tygodnia. Nie znaczy to, że mamy
spokój. Polityka każdego dnia będzie wpływać na giełdy, choćby tylko samą
niepewnością i spekulacjami.
Co do polskiej polityki, to szkoda gadać. Media opisują, omawiają sprawy na
bieżąco, więc chyba nie ma sensu opisywać tutaj politycznych sporów, a może
jedynie ich efekty. Jeden z nich widzieliśmy wczoraj na euro i dolarze, gdy
te osiągnęły 4,4 i 4,0 Najciekawszy był komunikat Ministerstwa Finansów,
które "jest zaniepokojone" tym osłabieniem złotówki. Szkoda tylko, że samo
swoimi działaniami je wywołuje. Dla akcji można to różnie interpretować. Z
jednej strony takie wahania na walucie odstraszają inwestorów zagranicznych
i w krótkim terminie zawsze mają negatywny wpływ na giełdowy parkiet.
Ucinanie strat jest błyskawiczne, a wysypywanie polskich spółek niemal
automatyczne. Strata parę procent na akcjach jest nieistotna, gdy można
więcej stracić na późniejszej wymianie walut. Jest jednak i druga strona
medalu. W dłuższym terminie nikt nie ma żadnych wątpliwości, że złotówka
będzie się umacniać. Obecne osłabienie powoduje, że polskie akcje stają się
dla zagranicy "tańsze" i w perspektywie późniejszego osłabienia zarobek, lub
jego brak, na akcjach będzie potęgowany, lub rekompensowany przez
wzmocnienie się złotówki. Na giełdzie oczywiście nie ma nic pewnego, ale
taki jest z reguły schemat zarabiania zagranicy na naszym rynku. Po ostatnim
koalicyjnym zamieszaniu wyraźnie zagranica zainteresowała się naszym
rynkiem. Choć zamieszanie na walucie rynkowi nigdy nie służy, to
podejrzewam, że teraz właśnie będzie to dla GPW korzystne (o ile nie
przerodzi się to w paniczną ucieczkę od złotówki - wątpię). Czysto
subiektywne i bycze spojrzenie ? Tak, wiem o tym, ale przecież o to chodzi
prawda ?
Jeśli chodzi o dzisiejsze dane makro, to warto zwrócić uwagę chyba tylko na
14:30 w USA. Dostaniemy tradycyjne czwartkowe wnioski od bezrobotnych
Wykres_2.gif (szaleństwo to interpretować po ostatnich danych o bezrobociu),
oraz dość ważną sprzedaż detaliczną za luty. Wykres_1.gif Oczekiwania są
moim zdaniem bardzo wysokie, biorąc pod uwagę fatalną pogodę. Już wiele firm
informowało o drastycznie mniejszej sprzedaży z tego powodu i mam spore
wątpliwości, czy poziom ten zostanie osiągnięty. Pozostaje oczywiście
pytanie, jakie znaczenie mają teraz dane makro ? W obecnych warunkach
jedynie emocjonalne i spekulacyjne. Brak reakcji na dobre dane może
zniechęcić mnie do optymizmu. Zignorowanie złych danych byłoby jednym z
potwierdzeń wczorajszego "przełomu"
Co u nas ? Dax zyska na otwarcie ponad 50 pkt. i to chyba jest odpowiedzią
na zachowanie naszego rynku. Powinniśmy zacząć na plusie, ale nie będzie
żadnej euforii po wczorajszej sesji. Obroty były wprawdzie wczoraj znacznie
mniejsze od poniedziałkowego wzrostu, ale rynek nie jest już taki pewny
dalszych zwyżek i nikt nie rzuci się do kupna. Na korzyść byków działa luka
hossy, niedźwiedzie nie widzą szans na pokonanie okolic 1135 pkt.
Kontrakty.gif Indeks.gif Kto dziś wygra ? Po takiej sesji w Stanach i przy
odrabiającym (nie wszystko) Eurolandzie wszystko wskazuje na to, że
skończymy na plusach. Wprawdzie jeśli my mamy "odrabiać" to powinna być
dzisiaj prk będzie na plusach, to
powinniśmy dalej jechać do góry. Dość odważne byłoby to posunięcie i dość
duża wiara w USA. Na miejscu zarządzających nic bym dzisiaj nie robił i
poczekał na rozwój sytuacji na zachodnich parkietach. Po obrocie będzie
widać, co wybrano. MP