Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 13.03.2003 07:50

Poziom zamknięcia amerykańskiej sesji zupełnie nie oddaje tego co się na

niej działo. Od początku sesji kontrolę nad rynkiem przejęły niedźwiedzie i

systematycznie robiliśmy nowe minima całej obecnej fali spadkowej. Powody

ogólnie znane i chyba nie ma sensu ich w kółko powtarzać. Dow Jones doszedł

w ten sposób ponad 100 pkt. na minusy, SP500 tracił 12, a Nasdaq 18 pkt.

Reklama
Reklama

Wtedy stało się coś, na co żaden z europejskich indeksów nie liczył. Stany

zawróciły odrabiając całą stratę i dorzucając jeszcze po około 0,5% wzrostu

na wszystkich indeksach. Dow.gif SP500.gif Nasdaq.gif

Czego oczekiwały giełdy Eurolandu wystarczy spojrzeć na wczorajsze

zamknięcia głównych giełd. Londyn -4,8% Frankfurt -4,4% Paryż -3,6%. Zejście

pod wsparcia/ostatnie dołki na amerykańskich indeksach miało wywołać panikę,

Reklama
Reklama

która szybkim ruchem doprowadzi indeksy do dołka. Faktycznie tak się stało -

panika była, tyle tylko, że w obozie niedźwiedzi. Dołki bessy są wsparciem

tak oczywistym, że obrona tych poziomów ze strony funduszy może być wręcz

heroiczna. Czy to oznacza, że tutaj skończy się bessa ? Od razu powiem, że

nie, ale utrzymanie tego poziomu natychmiast przełoży się na "koniec bessy"

w mediach i podgrzewanie do możliwego całkiem sporego odbicia. Co wywołało

Reklama
Reklama

taki nagły zwrot ? Tak naprawdę żaden powód. Sygnał poszedł z rynku

terminowego, gdzie zaczęto mocno zamykać krótkie pozycje. Później ruszyła

już lawina, której liderem był najmocniejszy ostatnio sektor technologiczny

(Intel, Microsoft). Niektórzy jako powód podają informacje, że USA zebrały

już 8 głosów z 9 potrzebnych do uchwalenia rezolucji. Tyle tylko, że to

Reklama
Reklama

dalej o 1 za mało, a do tego Francja i/lub Rosja na pewno zgłoszą weto, a

przynajmniej rynek nie ma prawa inaczej myśleć.

Wczorajszy rynkowy zwrot jest ogromnym prezentem dla rynków Eurolandu.

Masakra (cytuje TV) na większości parkietów (bez WIG, BUX i rosnącego

indeksu czeskiego) ma dzisiaj powody by zostać po części odrobiona. Trudno

Reklama
Reklama

oczywiście cieszyć się z zamknięcia europejskich indeksów na nowych

minimach, ale "prawem longa" dzisiaj potęguje to tylko odbicie. Nawet

niemiecki rynek będzie dzisiaj na zielono, gdyż USA zawróciły tuż po ich

zamknięciu. Dla nas paradoksalnie właśnie ta atmosfera Eurolandu jest nawet

ważniejsza niż samo zamknięcie w USA. Z rana mało będzie chętnych do

Reklama
Reklama

sprzedaży, choć nie widzę możliwości, by po wczorajszym ciosie giełdy były

go w stanie w całości odrobić.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Analogiczny rynkowy zwrot

nastąpił 13 lutego. Rynek także bez większych powodów mocno zawrócił w

końcówce sesji i na równie dużych obrotach. Zresztą wczoraj nawet na

większych niż wtedy. Nasdaq po malutkich obrotach na ostatnich sesjach

zanotował wczoraj rekordowy obrót od końca stycznia. NYSE podobnie.

Wczorajsza sesja ma więc szansę być "tą" przełomową, która pozwoli rynkowi

na większe odreagowanie ... w normalnych warunkach. Tylko czy teraz w

przededniu wojny, w politycznym zamieszaniu, mamy jakiekolwiek normalne

warunki ? To raczej retoryczne pytanie. Żeby nie było wątpliwości - dołki na

amerykańskich rynkach będą przetestowane i w dłuższym terminie wszystko na

to wskazuje, że nie wytrzymają (tak jak Euroland). Teraz jednak jestem

optymistycznie nastawiony, a wczorajsza ... śmiało można powiedzieć -

kapitulacja w Eurolandzie, potwierdza duże prawdopodobieństwo rynkowego

zwrotu. Gdybym jednak miał zainwestować na rynkach zagranicznych, to dołka

dalej bym nie łapał. Zbyt duże jest ryzyko, zbyt duża niepewność na rynku by

podejmować się oceny rynku z dnia na dzień. Czytelnicy jednak mają mnie na

muszce, więc optymizm swój potwierdzam i wypatruje kontynuacji wczorajszego

odreagowania. Aż nie w rozpoczęto

omawianie projektu rezolucji amerykańsko-brytyjsko-hiszpańskiej oraz aneksu

brytyjskiego, które określają kryteria rozbrojenia Iraku. Amerykanie

oczywiście naciskają, by głosowanie nad "ich" rezolucją odbyło się już

dzisiaj, tak jak to było ustalone we wtorek, ale coraz więcej dyplomatów

oficjalnie podaje, że nie ma możliwości tak szybkiego zakończenia rozmów

(targów) w ONZ. Głosowanie nad projektem rezolucji będzie najprawdopodobniej

odłożone, przynajmniej aż do przyszłego tygodnia. Nie znaczy to, że mamy

spokój. Polityka każdego dnia będzie wpływać na giełdy, choćby tylko samą

niepewnością i spekulacjami.

Co do polskiej polityki, to szkoda gadać. Media opisują, omawiają sprawy na

bieżąco, więc chyba nie ma sensu opisywać tutaj politycznych sporów, a może

jedynie ich efekty. Jeden z nich widzieliśmy wczoraj na euro i dolarze, gdy

te osiągnęły 4,4 i 4,0 Najciekawszy był komunikat Ministerstwa Finansów,

które "jest zaniepokojone" tym osłabieniem złotówki. Szkoda tylko, że samo

swoimi działaniami je wywołuje. Dla akcji można to różnie interpretować. Z

jednej strony takie wahania na walucie odstraszają inwestorów zagranicznych

i w krótkim terminie zawsze mają negatywny wpływ na giełdowy parkiet.

Ucinanie strat jest błyskawiczne, a wysypywanie polskich spółek niemal

automatyczne. Strata parę procent na akcjach jest nieistotna, gdy można

więcej stracić na późniejszej wymianie walut. Jest jednak i druga strona

medalu. W dłuższym terminie nikt nie ma żadnych wątpliwości, że złotówka

będzie się umacniać. Obecne osłabienie powoduje, że polskie akcje stają się

dla zagranicy "tańsze" i w perspektywie późniejszego osłabienia zarobek, lub

jego brak, na akcjach będzie potęgowany, lub rekompensowany przez

wzmocnienie się złotówki. Na giełdzie oczywiście nie ma nic pewnego, ale

taki jest z reguły schemat zarabiania zagranicy na naszym rynku. Po ostatnim

koalicyjnym zamieszaniu wyraźnie zagranica zainteresowała się naszym

rynkiem. Choć zamieszanie na walucie rynkowi nigdy nie służy, to

podejrzewam, że teraz właśnie będzie to dla GPW korzystne (o ile nie

przerodzi się to w paniczną ucieczkę od złotówki - wątpię). Czysto

subiektywne i bycze spojrzenie ? Tak, wiem o tym, ale przecież o to chodzi

prawda ?

Jeśli chodzi o dzisiejsze dane makro, to warto zwrócić uwagę chyba tylko na

14:30 w USA. Dostaniemy tradycyjne czwartkowe wnioski od bezrobotnych

Wykres_2.gif (szaleństwo to interpretować po ostatnich danych o bezrobociu),

oraz dość ważną sprzedaż detaliczną za luty. Wykres_1.gif Oczekiwania są

moim zdaniem bardzo wysokie, biorąc pod uwagę fatalną pogodę. Już wiele firm

informowało o drastycznie mniejszej sprzedaży z tego powodu i mam spore

wątpliwości, czy poziom ten zostanie osiągnięty. Pozostaje oczywiście

pytanie, jakie znaczenie mają teraz dane makro ? W obecnych warunkach

jedynie emocjonalne i spekulacyjne. Brak reakcji na dobre dane może

zniechęcić mnie do optymizmu. Zignorowanie złych danych byłoby jednym z

potwierdzeń wczorajszego "przełomu"

Co u nas ? Dax zyska na otwarcie ponad 50 pkt. i to chyba jest odpowiedzią

na zachowanie naszego rynku. Powinniśmy zacząć na plusie, ale nie będzie

żadnej euforii po wczorajszej sesji. Obroty były wprawdzie wczoraj znacznie

mniejsze od poniedziałkowego wzrostu, ale rynek nie jest już taki pewny

dalszych zwyżek i nikt nie rzuci się do kupna. Na korzyść byków działa luka

hossy, niedźwiedzie nie widzą szans na pokonanie okolic 1135 pkt.

Kontrakty.gif Indeks.gif Kto dziś wygra ? Po takiej sesji w Stanach i przy

odrabiającym (nie wszystko) Eurolandzie wszystko wskazuje na to, że

skończymy na plusach. Wprawdzie jeśli my mamy "odrabiać" to powinna być

dzisiaj prk będzie na plusach, to

powinniśmy dalej jechać do góry. Dość odważne byłoby to posunięcie i dość

duża wiara w USA. Na miejscu zarządzających nic bym dzisiaj nie robił i

poczekał na rozwój sytuacji na zachodnich parkietach. Po obrocie będzie

widać, co wybrano. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama