Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 13.03.2003 17:06

Przyznam, że takie sesje, jak dzisiejsza martwią mnie znacznie bardziej niż

taki spadek, jaki miał miejsce wczoraj. Wczorajsza akcja podaży był ciekawa,

ale popytowi udało się wybronić (lub mu pozwolono) tuż nad wsparciem i

wzrost nie był zagrożony. Dziś sytuacja jest nieco inna. Po wczorajszym

połowicznym zwycięstwie popyt pokazał siłę i podniósł ceny nad wczorajsze

Reklama
Reklama

poziomy.

Już początek sesji sygnalizował, że podaży dziś będzie trudniej powalczyć.

Tak się przynajmniej zdawało. Przyczyn optymizmu już na otwarciu należy

doszukiwać się oczywiście w reakcji na wczorajszą dobrą końcówkę notowań na

rynkach amerykańskich. Taki końcowy wystrzał musiał znaleźć odbicie w

porannych poziomach indeksów europejskich i znalazł. Nam to pomogło i poziom

Reklama
Reklama

otwarcia przez jakiś czas był poziomem minimum sesji. Zaliczyliśmy maska na

1120 pkt, co już samo w sobie było niezłym osiągnięciem zważywszy na

wczorajszy szybki spadek do 1091 pkt. Później było trochę gorzej, ale

wydawało się, że popyt nadal trzyma rękę na pulsie. Spadek do 1108 pkt i

ponowna próba wzrostu. Ty razem był on powolny. Małe zamieszanie wywołały

dane makro w USA, na które w pierwszej chwili zareagowaliśmy spadkiem cen.

Reklama
Reklama

Podobnie zresztą, jak inwestorzy operujący na kontraktach na indeksy USA. Po

chwili jednak rynek powrócił do wzrostu, bo okazało się, że dane nie były

jednak tak złe, jak wyglądało to na pierwszy rzut oka. Sprzedaż detaliczna

wprawdzie spadła w lutym procentowo więcej niż się spodziewano, jednak

okazało się, że ten spadek nastąpił z wyższego poziomu. Zrewidowano bowiem

Reklama
Reklama

dane za styczeń, kiedy zamiast spadku o 0,9% był wzrost o 0,3%. To

zdecydowanie zmieniło perspektywę i sprawiło, że sesja w Stanach zaczęła się

od sporego wzrostu.

Tylko, że dla nas nie było już tak ważne. Na naszym rynku działo się coś

niepokojącego. Wspomniany powolny wzrost sprawił, że zaliczyliśmy nowe

Reklama
Reklama

sesyjne maksima i zrobiło się bardzo blisko do poniedziałkowego szczytu.

Zabrakło dwóch punktów. Popyt jednak nie zdołał na tyle mocno zaatakować.

Przy samych szczytach zabrakło kupujących, którzy chcieliby zagrać na wzrost

ponad 1126 pkt. Ta chwila słabości miała swoje konsekwencje - podaż poczuła

się pewniej i mamy zamknięcie na poziomie 1110 pkt. Fiasko wybicia nad

Reklama
Reklama

szczyt martwi, choć oczywiście jeszcze niczego nie przesądza. Na wykresie

indeksu da się zauważyć małą formację trójkąta lub klina (w zależności, jak

wykreślić górną krawędź), z której wystąpiło wybicie dołem Indeks01.gif Nie

było ono jednak aż tak silne, by poważnie zagrozić bykom. Dzisiaj indeks

wykreślił małą lukę hossy, która nie została zamknięta. Można zatem

spokojnie przyjąć, że póki spadek cen jej nie zamknie, nastawienie

prowzrostowe powinno być obowiązujące. Problemy zaczną się, w sytuacji

zamknięcia luki. Wtedy można by mówić o podwójnym szczycie i ponownym spadku

w okolice 1100 pkt. Na wykresie kontraktów Kontrakty01.gif także w krótkim

terminie grozi nam podwójny szczyt, gdyby ceny zjechały pod poziom 1108 pkt.

Wtedy można by oczekiwać spadku co najmniej w okolice 1095-1100 pkt. Trzeba

jednak pamiętać, że to są tylko przypuszczenia. O podwójnych szczytach, a

zwłaszcza o ich konsekwencjach, będziemy bardziej wiążąco mówić, gdy poziomy

wybicia zostaną pokonane. Teraz sytuacja pozostaje bez zmian. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama