Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 14.03.2003 07:29

Wczorajsza końcówka naszej sesji po raz drugi w krótkim czasie sprawiła, że

bykom szybciej zaczęło bić serce. Powstały obawy o kierunek ruchu. Czy

faktycznie jeszcze będzie szansa na test szczytów? Czy może jednak

wykreślona zostanie formacja podwójnego szczytu? W rozwiązaniu tej

wątpliwości pomocna miała być sesja w Stanach. Okazuje się, że inwestorzy w

Reklama
Reklama

USA starali się pomóc bykom. Bardzo się starali.

Scenariusz sesji w Stanach to przypomnienie zasady Hitchcock"a "na początek

trzęsienie ziemi, a później napięcie ma wzrastać". I tak było Dow.gif

Nasdaq.gif SP500.gif Indeksy w USA zaczęły od sporego jak na ostatnie czasy

wzrostu i niemal przez całą sesję

ten wzrost był kontynuowały doprowadzając do szaleństwa graczy stojących po

Reklama
Reklama

krótkiej stronie rynku. Trzeba sobie zdawać sprawę, że to głównie dzięki nim

właśnie mieliśmy taki wzrost. Taki "odpał" to tzw. ściśnięcie krótkich

pozycji, czyli wymuszenie mocnym wzrostem, by gracze stojący po krótkiej

stronie rynku zamykali pozycje, czyli generowali kolejny popyt, który zmusi

innych do tego samego. Zasada domina. Warto pamiętać jeszcze jedno - takie

zachowanie rynku jest klasyczne dla bessy. Spadek nie kończy się nagłym

Reklama
Reklama

wyskokiem w górę. Takie wyskoki można traktować jako korekty. Zresztą

mieliśmy z taką do czynienia dokładnie miesiąc temu. Dwa dni byczej fiesty i

powrót do spadkowej codzienności. No, w końcu każdemu należy się niedziela.

Tłumaczenie wczorajszego zrostu reakcją na dane o sprzedaży detalicznej jest

po prostu niedorzeczne. Jest po temu dobry powód. Ostatnio, gdy dane o

Reklama
Reklama

bezrobociu okazały się słabe, rynek nie pogrążył się w otchłani, lecz

zareagował spokojnie w nadziei, że już niedługo zaaplikowana zostanie

kolejna dawka "leku na całe zło" - obniżone zostaną stopy procentowe.

Oczywiście do tej pory wyniki tej kuracji wskazują, że to nie jest żaden

lek, a zwykłe placebo. Niemniej, wiara w Fed jest ślepa i bezkrytyczna i

Reklama
Reklama

inwestorzy już zagrali

pod tą obniżkę - tak przynajmniej to tłumaczono. Czy zatem nie byłoby

logicznym, by po lepszych danych o sprzedaży detalicznej, obniżka nie była

już

tak pewna. Może by i było, ale kto by się tym martwił, skoro dane są

Reklama
Reklama

lepsze - nadchodzi ożywienie! To pierwsza oznaka! I to jaka, przecież 2/3

PKB zależy od konsumpcji. Na wszystko znajdzie się wytłumaczenie i każde

zachowanie rynku po fakcie można bez problemu umotywować. Jedna z teorii

głosi, że rynek przekroczył masę krytyczną w pesymizmie związanym z wybuchem

wojny w Iraku. Padło nawet stwierdzenie, że wojna jest już w pełni

zdyskontowana. To tylko pokazuje, jak duże emocje wczoraj panowały w

umysłach graczy. Wojna zdyskontowana? Może pierwszy atak, który mamy

nadzieję, że będzie ostatnim i po kilku dniach wszystko się skończy. W to

uwierzę, ale jeśli tylko akcja militarna zacznie się przedłużać to nie

chciałbym być w skórze tego kogoś, kto się mocno zapakował po długiej

stronie z przeświadczeniem "pełnego zdyskontowania wojny".

Tak silny wzrost na rynku akcji miał oczywiście swoje perturbacje na innych

rynkach. Patrząc na złoto zloto.gif należy sobie zadać pytanie, co skłoniło

do takiej

wyprzedaży? Czy fakt wzrostu cen akcji jest wystarczającym do takiego spadku

cen złota? Czy powód, dla którego to złoto zyskuje od jakiegoś czasu na

wartości, zniknął? Czy fakt wojny w Iraku nagle przestał być straszakiem?

Jak pisałem wyżej, dla niektórych tak. Przecież to był dyżurny powód każdego

spadku indeksów oraz wzrostu cen złota

lub ropy ropa.gif Teraz wykresy obu towarów wyglądają, jakby się im podłoga

urwała.

Spadek cen serii kwietniowej kontraktów na ropę o prawie 5% robi wrażenie.

Złoto było lepsze - straciło "jedynie" 3%. Tu zresztą mamy ciekawą sylepszej imprezce Dax.gif Upojenie wzrostem było chyba podobne, do

skutków zaaplikowania sobie jakiś używek. Warto jednak pamiętać, że każdy

"wzlot"

kończy się "zjazdem". Dlaczego tym razem miałoby być inaczej? Czy i teraz

będą to tylko

dwa dni zabawy? W gruncie rzeczy nie ma co zgadywać. Dla nas w tej chwili

ważne

jest, co ten wzrost przyniesie naszym graczom. No chyba nie trudno

przewidzieć, że zaczniemy sesję powyżej wczorajszego zamknięcia. Pytanie

oczywiście, o ile wyżej Kontrakty.gif Indeks.gif Należy pamiętać, że indeksy

w Europie w dużej

mierze brały udział w tym szaleństwie. Można zatem przypuszczać, że plusy

oczywiście będą, ale nie koniecznie tak duże. Zatem czy czeka nas luka,

czyli otwarcie nad wczorajszym maksem? Wątpię. Co zmienia ten wczorajszy

wyskok USA? Czy można liczyć, że będzie on trwał dłużej? Czy skłoni on

niezdecydowanych do kupna, a zatem do ataku na opór, który jest tuż nad

szczytem z poniedziałku? Przyznam, że nie znam na to odpowiedzi i sądzę, że

nikt w tej chwili jej nie zna. Wczorajsza słabość w okolicy oporu ma swoją

przyczynę i sądzę, że odpał w Stanach tego nie zmieni. Niezaprzeczalny fakt

jest jeden. Oddali się perspektywa wykreślenia formacji podwójnego szczytu,

a tym samym wygenerowania sygnałów sprzedaży. Wątpliwości zostaną rozwiane

prze ewentualne wykreślenie nowych maksów. Przy emocjami bym przestrzegał,

bo nie jest to najlepszy doradca. Na koniec jeszcze przypomnę tylko, że dziś

mamy publikację danych makro: 12:00 - zamówienie w przemyśle w Niemczech, o

14:30 PPI , zmiany stanu zapasów firm oraz saldo na rachunku bieżącym w USA,

o 15:15 produkcja przemysłowa oraz wykorzystanie potencjału produkcji w USA,

o 15:45 wskaźnik nastrojów liczony przez Uniwersytet Michigan, a o 16:00

zapoznamy się z poziomem inflacji w Polsce. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama