Dzięki udanej sesji za oceanem notowania rozpoczęliśmy na plusie i od samego początku kurs zaczął piąć się w górę. Lekkie problemy były przy oporze na 1117 pkt., ale po godzinie kontrakty zaatakowały wtorkowe otwarcie na wysokości 1120 pkt. Tu doszło do pierwszego groźniejszego osłabienia, którego skutkiem był powrót w pobliże otwarcia. Optymistyczne nastroje panujące na giełdach europejskich sprzyjały jednak bykom, które zaczęły w tym rejonie odrabiać straty i to na tyle udanie, że wyciągnęły kurs ku nowemu maksimum na wysokości 1124 pkt. Bliskość kolejnej istotnej bariery, którą wyznacza szczyt z poniedziałku (1126 pkt.) znowu jednak uaktywniła niedźwiedzie, które tym razem przystąpiły do ataku ze zdwojoną siłą i mocnym atakiem w ciągu ostatniej godziny zniwelowały cały wysiłek popytu sprowadzając kurs do otwarcia.
Świeca doji uformowana na wykresie nie zmienia sytuacji technicznej, która pozostaje neutralna. Na korzyść optymistycznego scenariusza przemawia fakt, że popyt nie cofa się jak na razie głębiej, a obecne wahanie może stanowić przygotowanie do kolejnej próby wzrostowej. Taką możliwość sugeruje również zachowanie niektórych wskaźników. MACD i ROC nie zareagowały na ostatnie lekkie osłabienie i pozostają w ruchach zwyżkowych ponad poziomami sygnału. Głównym problemem pozostają natomiast czekające w pobliżu istotne opory, bez sforsowania których nie ma co liczyć na mocniejszy wzrost. Jeden z nich w postaci linii trendu spadkowego z połowy stycznia (obecnie na wysokości 1113 pkt.) dał o sobie znać już wczoraj, gdyż pomimo naruszenia nie udało się go pokonać na zamknięciu. Znacznie silniejsza bariera znajduje się jednak w strefie 1131-1140 pkt., gdzie mamy lukę bessy z 27 stycznia oraz 38.2% zniesienia dwumiesięcznej przeceny. Dzisiejsza sesja może przynieść kolejne ataki popytu, ale o ile pierwsze z powyższych ograniczeń jest w zasięgu byków, to przełamanie drugiego jest raczej mało prawdopodobne i w tym rejonie możliwy jest wyraźniejszy spadek.
Bieżące poziomy
Wsparcia - 1109, 1102, 1096
Oporu - 1113, 1126, 1131