Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 17.03.2003 07:44

Piątkowa sesja w Stanach to dość krótki epizod i nie ma się co o nim

rozwodzić. Ruchy były tylko w pierwszej godzinie, a później już tylko

spokojna konsolidacja. Choć na koniec sesji zmiany kosmetyczne, to jednak po

czwartkowym euforycznym wyskoku takie zachowanie rynku trzeba odbierać

pozytywnie. Rekordowy wzrost z reguły odbywa się dzięki "wyciskaniu

Reklama
Reklama

krótkich" i na kolejnej sesji nie ma już chętnych, by podtrzymywać rynek

przy maksach. Dopiero jakaś korekta pokazuje trwałość takiego ruchu. Tej

korekty w piątek nie było, a rynek konsolidował się właśnie przy

czwartkowych maksach. Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif

To dobre zachowanie rynku tłumaczyć może wskaźnik nastroju liczony przez

Marka

Reklama
Reklama

Hulberta (opisu dziś nie powtórzę). Przed odbiciem indeks notował ogromny

pesymizm -19,6 pkt. (VIX przekroczył w środę 40). Po czwartkowym rajdzie

pesymizm zmalał jedynie do -9,6 pkt. Co to oznacza patrząc na poprzednie

dane ? Analitycy pomimo tak mocnego odbicia traktują to jako jedynie korektę

i chwilowy powrót wzrostów (w przeciwnym wypadku indeks wyszedłby co

najmniej na plusy). Niemal nikt nie odebrał środowej i czwartkowej sesji

Reklama
Reklama

jako coś przełomowego. Cały czas panuje niepewność. Oczywiście trzeba wziąć

pod uwagę, że interpretacja tego wskaźnika w przeddzień wojny może być

trochę wypaczona. Wszystko jednak wskazuje na to, że giełdy nie ruszą teraz

do kolejnych panicznych spadków. A skoro przy nastrojach jesteśmy, to

dokładnie taki sam "klimat" był w większości serwisów. Tak jak bycze media w

Reklama
Reklama

niemal każdym wzroście widzą początek hossy, tak pod koniec tygodnia mało

kto odważył się prognozować wzrosty. No cóż - tak naprawdę trudno

prognozować teraz cokolwiek.

Wszystko zależne od polityków, którzy w weekend podgrzewali atmosferę na

Azorach. Bush Blair i Aznar spotkali się bardziej w celach propagandowych,

Reklama
Reklama

niż by podejmować jakieś ostateczne decyzje. I tak wszyscy wiedzą, że

decyzje podejmie Bush. Po spotkaniu było sporo propagandy, ale nie ma sensu

tego powtarzać. Ważniejszy będzie dzisiejszy dzień, określany jako "moment

prawdy dla świata". Dzisiaj mija termin, do którego Irak miał się rozbroić.

Choć ponad połowa ze 120 rakiet została już zniszczona, to dla USA połowa

Reklama
Reklama

nie została jeszcze zniszczona. Tutaj oczywiście świat tak samo podzielony

jak w ostatnich tygodniach, dlatego plany wspomnianych trzech muszkieterów z

Azorów, by dzisiaj uchwalić drugą rezolucję w ONZ, nie mają szansy

powodzenia. RB ma się zebrać wieczorem, a w ciągu dnia Bush i spółka mają

przeprowadzić ostatnią rundę rozmów telefonicznych, by przekonać do swego

stanowiska członków Rady. Choć nawet Francja szuka kompromisu, to USA na

pewno nie rozumie tego jako 30 dniowe przedłużenie inspekcji. Wszystko

wskazuje na to, że ONZ dzisiaj nic nie uchwali i USA zaatakują Irak bez

zgody ONZ. Jeśli jednak dzisiaj doszłoby do jakiegoś przełomu, to rynki mogą

dzisiaj dalej rosnąć i to obojętnie czy Bush odsunie wojnę, czy też ONZ

poprze atak. Tyle tylko, że szanse na takie scenariusze są znikome. Teatrzyk

ruszy dopiero po naszym zamknięciu.

Są szanse na atak w najbliższych dniach ? Analiza zajęłaby 3 strony, ale

ciekawym może być spojrzenie na kalendarz wygasania kontraktów i opcji.

Wiadomo, że początek wojny to maksymalnie rozchwianie rynku i choć może to

śmieszny argument, "kapitalistyczne USA" nie zaczną wojny w tuż przed dniem

"trzech (już czterech) wiedźm". Nie sprzyja też Turcja, która przełożyła

kolejne głosowanie nad wpuszczeniem wojsk amerykańskich na swój teren.

Wprawdzie zniecierpliwieni Amerykanie wysłali już połowę swoich okrętów na

Morze Czerwone (mogą wystrzeliwać Tomahowki omijając turecką przestrzeń

powietrzną), to jednak to nie do końca ro. Libii (z udziałem Iraku). Bareja się śmieje.

Co u nas ? Na wstępie przypominam, że zmieniamy w tym tygodniu serię na

kontraktach. Najwyższa pora powoli się do tego zabierać, bo od środy zapewne

obroty będą większe na czerwcowej serii. W weekend nie było u nas żadnych

sensacji, a piątkowa sesja skończyła się pod naporem podaży. Wprawdzie

zamknięcie było niezłe, ale cała spadkowa sesja zasiała spore ziarenko

niepewności. Niepewności, czy nie zrobiliśmy podwójnego szczytu i po wybiciu

pod ostatni dołek (plus zamknięcie luk hossy) jedziemy znowu testować

minimum całego trendu i dolne ramie wielomiesięcznego trójkąta na

indeksie. Kontrakty.gif Indeks.gif Biorąc pod uwagę, że ostatni wzrost to

wybicie z klina, nie powinno tak szybko dojść do podwójnego szczytu, ale

zejście pod linię szyi i luki hossy wyraźnie zanegowałoby ostatnie sygnały

kupna. A co jeśli świat znowu oszaleje z radości ? Wtedy patrzymy na strefę

oporu, która zaczyna się na ostatnich szczytach, a kończy w okolicach 1135

pkt. Ten drugi poziom to także najbardziej lubiane przez "trendowatych"

zniesienie 38,2% całego trendu spadkowego. W tej przecenie nie było jeszcze

korekty, która wyszłaby poza to zniesienie.

Jednak świat z radości po weekendzie nie szaleje, więc prędzej przyjdzie nam

testować wytrzymałość linii szyi. Wystarczy spojrzeć na amerykańskie

kontrakty. SP -9 NQ -14 Powód ? Połowa spadku to nastroje przeniesione z

kolejnej 1,5% przeceny azjatyckich indeksów. Druga połowa spadku była już

przy rozpoczęciu notowań kontraktów, jako reakcja na spotkanie na Azorach i

późniejsze komentarze. Może konkretnie chodzi o relacje na CNN, gdzie

administracja Busha zapewnia Amerykanów, że wojna będzie "przynajmniej" za

kolejne dwa dni. To trochę puste słowa, bo równie dobrze może być za 3

tygodnie, ale dobrze oddaje pośpiech i determinację Pentagonu. Zresztą

prezentowane wstępne założenia taktyczne (zakładające już teraz brak

poparcia ONZ !!!) też o czymś świadczą.

Euroland po takich wiadomościach i takich minusach na kontraktach rozpocznie

spadkiem. Przecena na większości indeksów sięgnąć może nawet 2%. U nas

powinno się to przełożyć na otwarcie na minusach, ale dramatu bym nie robił.

Tak samo jak nie reagowaliśmy w ostatnie dwa dni na ogromne wzrosty, tak

samo inwestorzy wstrzymywać się będą z większą podażą, by zobaczyć czy

wracamy do kolejnej fali spadkowej, czy też korekta zostanie wykorzystana na

zagranicznych rynkach do kupna. Choć zagrożeń w koło bez liku, a przyszłość

(szczególnie bez zgody ONZ) rysuje się w mocno czarnych kolorach, to moim

zdaniem po dzisiejszym spadku inwestorzy znowu zaczną grać "pod wojnę", a

może zrobią zwrot jeszcze na dzisiejszej sesji. Sesje powinny być dzisiaj

bardzo nerwowe, choć akurat najważniejsze wydarzenia są dopiero po

zamknięciu naszej sesji, więc reagujemy tak naprawdę dopiero jutro.

Podsumowując - testujemy dziś wytrzymałość wsparcia i obserwujemy skalę i

styl spadku na europejskich parkietach. Giełdowe spory pogodzi niestety

polityka. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama