Zwiększyło je spotkanie prezydenta Busha z premierami Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, które inwestorzy potraktowali jako praktycznie ostatnią próbę dyplomatycznego rozwiązania konfliktu, ale na zasadniczy zwrot rynek raczej nie liczył. Słabsze były też dane makro, a zwłaszcza wstępny wskaźnik nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan. Ich wpływ na zachowanie rynku nie był wprawdzie duży, ale przypomniały one inwestorom, że obok iraku kolejnym problemem jest sytuacja gospodarcza. Dziś informacji makro nie ma, ale w bieżącym tygodniu będzie kilka ważnych wskaźników, a zwłaszcza piątkowa inflacja na poziomie konsumentów oraz spotkanie FOMC. Za spółek na uwagę zasługuje bardzo dobre zachowanie United Technologies po wypowiedziach analityków Salomon Smith Barney.
Notowania na rynkach amerykańskich nie powinny mieć większego wpływu na przebieg dzisiejszej sesji na naszym parkiecie, a tym bardziej trudno raczej oczekiwać by dały one pretekst dla wzrostów. Już piątkowa sesja pokazała, że podaż jest bardzo czujna, a po wzrostach na giełdach światowych coraz powszechniejsze stają się obawy o rychłą korektę. Można więc spodziewać się, że dziś będą one w dalszym ciągu dyktować warunki i dzień możemy rozpocząć od spadku. Skutecznym oporem dla indeksu WIG20 pozostaje szczyt z poniedziałku na wysokości 1120 pkt., i jest dość prawdopodobne, że będzie on wystarczającą zaporą dla popytu. Wsparcie natomiast znajduje się w obrębie niewielkiego okna hossy w przedziale 1082-1088 pkt. Tu z kolei można liczyć na większą aktywność byków i bariera ta nie powinna zostać przełamana. Pomimo sporego ryzyka, że przeważać będzie dziś strona podażowa można więc w tej sytuacji oczekiwać, że do głębokiej przeceny nie dojdzie.