Potwierdza się to, że w takiej sytuacji nawet niewielki nacisk sprzedających powoduje znaczny spadek. Jest jeszcze jeden element, który niepokoi - słabość banków. Była ona widoczna pod koniec ubiegłego tygodnia, jest widoczna i dziś. Bank Millennium traci ponad 4%, BPH PBK i Pekao po blisko 2%. Nikogo nie trzeba przekonywać, jak ważny dla ogólnej koniunktury na rynku jest segment bankowy. Ale słabo też wypadają TP S.A. i KGHM, zniżkujące po ponad 2%. W sumie początkowa część notowań nie robi dobrego wrażenia. Po sesji z ubiegłego tygodnia apetyty byków były znacznie większe, ale kolejne sesje nie potwierdziły siły kupujących. Można więc spodziewać się rosnącej frustracji wśród posiadaczy akcji, którzy w obliczu rozpoczęcia wojny z Irakiem i powrotu spadków na światowe giełdy mogą decydować się na bardziej zdecydowane opuszczanie rynku.

Osobna refleksja należy się temu, co działo się w końcówce ubiegłego tygodnia w eurolandzie. Inwestorzy dali się ponieść emocjom, bo trudno znaleźć racjonalne przesłanki do tak dużych wzrostów. Przeważyła irracjonalna wiara, że po rozpoczęciu działań zbrojnych w Iraku (których już się chyba nie da uniknąć) będzie już tylko lepiej. A ileż to razy rynki żyły wiarą, że przyszłość przyniesie poprawę koniunktury, ileż to razy inwestorzy widzieli podobne silne wzrosty, które nie prowadziły do zakończenia bessy. Teraz będą do takich zdarzeń podchodzić z większą ostrożnością i szybciej realizować krótkookresowe zyski. To będzie utrudniać utrwalenie wzrostów na zagranicznych giełdach. Można sobie też wyobrazić, że dwudniowe zwyżki w eurolandzie wypełniły już zasięg korekty tegorocznych spadków i droga do powrotu do bessy jest znów otwarta.

WIG20 opór ma przy 1120 pkt., wsparciem jest 1082 pkt. Zamknięcie poniżej 1082 pkt. będzie dawało znak do ataku na 1061 pkt. i potem na 1040 pkt. Przekroczenie 1020 pkt. dawałoby możliwość osiągnięcia 1140 pkt.