Posiadaczom papierów zapewne jest bez różnicy, czy kursy spadają pod wpływem podaży, czy pod własnym ciężarem, ale jest to ważne dlatego, że można mieć jakąś nadzieję na to, że niewielki popyt w końcówce sesji będzie w stanie odwrócić jej losy. A popyt ma o co walczyć, bo zasłonięcie ubiegłotygodniowej luki hossy oznaczałoby zakończenie korekty tegorocznych spadków i zagrażałoby powrotem do głównego trendu. Jednak ze względu właśnie na niską aktywność inwestorów z ostatecznymi opiniami warto powstrzymać się do zamknięcia.

Dziś po raz kolejny potwierdza się, jakie znaczenie dla naszej giełdy ma sektor bankowy. To głównie jego słabość decyduje o słabości rynku. Dość powiedzieć, że Pekao zniżkuje o ponad 2% przy obrotach największych na rynku. Blisko 3% traci Bank Millennium, blisko 2% BPH PBK. Liderem przeceny jest Computerland, zniżkujący o blisko 5% przy znacznych obrotach. Nadal 2% w dół idzie Tepsa.

Kluczowe jest jednak, jak zakończą się notowania banków. Jeśli nic się tu nie poprawi to trzeba przypomnieć, że właśnie banki zaczynały często mocniejszy ruch zniżkowy na naszym rynku. Jest to sektor wciąż wysoko wyceniany i przy mizerii jego wyników trzeba przyznać, że ma dokąd spadać. Tylko przez ostatni rok wskaźnik C/Z dla Pekao podwoił się, przy pogarszających się wynikach banku i dekoniunkturze w tym sektorze na europejskich giełdach.

Interesująco wygląda wykres BZ WBK. Dochodzi na nim do wybicia poniżej poprzedniego lokalnego dołka, co otwiera drogę do przyspieszenia spadków. Ruch powrotny do dolnej granicy trzymiesięcznej konsolidacji zakończył się. Z wysokości tej konsolidacji można oczekiwać na dotarcie ceny poniżej 59 zł.