Iraku i polskiego politycznego bagienka dochodzi kolejny czynnik
niepewności, jakim jest stanowisko ministra finansów i choć większy wpływ
jest na rynek walutowy (dzisiaj dalszy ciąg osłabienia złotówki), to
giełdzie też niepewność nie służy.
To był jednak tylko jeden z elementów przeceniających nasz rynek. Po tym
fatalnym otwarciu niemal jednym ruchem zrobiliśmy maksa na 1100 pkt. Powody
euforii trochę niezrozumiałe, a taki wzrost tylko pogorszył techniczny obraz
rynku, umacniając opory na wczorajszych minimach. Kolejne godziny to
przeciągająca się konsolidacja tuż nad początkiem luki hossy na indeksie. ,
z której wyrwały nas dopiero rynki zachodnie.
Tuż przed 14:00 rozpoczęły się wzrosty zarówno na europejskich indeksach,
jak i amerykańskich kontraktach. Inwestorzy chyba liczyli, że fatalna
atmosfera po Azorach, Azji i przecenie w Eurolandzie nie wpłynie na USA i ci
po 14:00 widząc spore minusy na kontraktach rozpoczną podnoszenie rynku. Dax
wyszedł w związku z tym niemal na plusy, szybko podciągając nasz rynek około
5 pkt. Po 14:00 optymizm prysł jednak jak bańka i znowu wzrost obrócił się
przeciwko bykom.
Rozczarowanie doprowadziło kontrakty na nowe minima i po małej panice
mieliśmy minima na 1079 pkt. Na indeksie to samo, co oznacza także na tym
rynku zakrycie luki hossy. Indeks01.gif Kontrakty.gif Technicznie niby dkowym wzroście można powiedzieć - obowiązkowej)
od razu zaczęło się kupno.
Co na jutro ? Można śmiało napisać - rosyjska ruletka. Kto został obecnie z
pozycją na kolejne dni, może liczyć na sporo emocji, które zapewni
polityczna wojna ... o wojnę w Iraku. Dzisiaj wieczorem w ONZ zetrą się
zwolennicy wojny z francuską opozycją i dla rynku nie tyle liczą się podjęte
decyzje (te już zapewne zapadły w weekend), ale atmosfera która po tym
zamieszaniu pozostanie. Wiadomo już na pewno, że druga rezolucja nie będzie
głosowana, bo "konsensus nie jest możliwy". To jednak nie zamyka jeszcze
tematu, a jeśli emocji nie dostarczy głosowanie, to na pewno zrobi to Bush w
wieczornym przemówieniu (wypowiedzenie wojny ?). MP