Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 17.03.2003 15:23

Rozpoczęliśmy przeceną na 1087 pkt. czyli początek luki hossy. Powody spadku

? Rynki mocno przestraszyły się zapowiedzi wojny, gdyż tak odebrano

spotkanie na Azorach. Dla mnie trochę dziwne, bo przecież żadnej rewelacji

tam nie ujawniono, ani decyzji nie podjęto, a rynki o determinacji Busha

wiedzą nie od dzisiaj. Atmosfera jednak nerwowa, a wypowiedzi "Pentagonu" na

Reklama
Reklama

antenie CNN jasno pokazały, że wojna będzie i już teraz gotowy jest plan

uwzględniający zarówno brak poparcia ONZ, jak i brak zgody Turcji na

wpuszczenie wojsk (dzisiaj tureckie rynki mocno cierpią)

Do tego wszystkiego Reuters postraszył tuż przed otwarciem ewentualną

dymisją Kołodki. W wywiadzie dla tygodnika Przegląd (jakże oryginalna forma

komunikowania się ze społeczeństwem - kontynuacja obyczajów zapoczątkowanych

Reklama
Reklama

wywiadem w Warsaw Voice) minfin powiedział, że może podać się do dymisji,

jeśli zasadnicze elementy proponowanej przez niego reformy finansów

publicznych nie zostaną przyjęte. Nie wiadomo ile w tym teatralnego gestu i

wymuszenia poparcia, a ile prawdy, ale rynki nie lubią żadnej niepewności.

Kołodko przy okazji ostatnie wyjście z koalicji nazwał "nie

najroztropniejszym ruchem politycznym", co wszystkie media podchwyciły od

Reklama
Reklama

razu jako krytykę premiera. Ostatnie partyjne ustalenia były takie, że za

krytykę SLD dymisja idzie z automatu. Ale tutaj nie wydaje się to realne.

Kołodko jest świetnym propagandowym narzędziem SLD i premier za taką

delikatną krytykę nie pozbędzie się akurat tego ministra. Co innego, gdyby

był niewygodny i szukanoby tylko pretekstu. Tak jednak nie jest. Zresztą

Reklama
Reklama

premier musi wziąć pod uwagę dwie rzeczy. Kolejna dymisja, kolejne

zamieszanie, to kolejne osłabienie rządu i spadek poparcia, a nowy minister

finansów może być z góry na straconej pozycji w rządzie mniejszościowym. Tak

na pewno by nie było, gdyby tekę minfina objął Witold Orłowski i

podejrzewam, że byłby w stanie znaleźć kompromis nie tylko z SLD, ale i z

Reklama
Reklama

PO, a może i coś jeszcze ? Podejrzewam, że rynki finansowe po zawirowaniu w

związku z odejściem Kołodki przyjęłyby taką nominację ze sporą ulgą. Pytanie

tylko, czy politycznie jest to wykonalne ? Chyba wszyscy wiedzą o konflikcie

prezydenta i premiera, a Orłowski jest postrzegany właśnie jako kandydat

tego pierwszego. Premier nie zdecydowałby się na tą kandydaturę. Tak więc do

Reklama
Reklama

Iraku i polskiego politycznego bagienka dochodzi kolejny czynnik

niepewności, jakim jest stanowisko ministra finansów i choć większy wpływ

jest na rynek walutowy (dzisiaj dalszy ciąg osłabienia złotówki), to

giełdzie też niepewność nie służy.

To był jednak tylko jeden z elementów przeceniających nasz rynek. Po tym

fatalnym otwarciu niemal jednym ruchem zrobiliśmy maksa na 1100 pkt. Powody

euforii trochę niezrozumiałe, a taki wzrost tylko pogorszył techniczny obraz

rynku, umacniając opory na wczorajszych minimach. Kolejne godziny to

przeciągająca się konsolidacja tuż nad początkiem luki hossy na indeksie. ,

z której wyrwały nas dopiero rynki zachodnie.

Tuż przed 14:00 rozpoczęły się wzrosty zarówno na europejskich indeksach,

jak i amerykańskich kontraktach. Inwestorzy chyba liczyli, że fatalna

atmosfera po Azorach, Azji i przecenie w Eurolandzie nie wpłynie na USA i ci

po 14:00 widząc spore minusy na kontraktach rozpoczną podnoszenie rynku. Dax

wyszedł w związku z tym niemal na plusy, szybko podciągając nasz rynek około

5 pkt. Po 14:00 optymizm prysł jednak jak bańka i znowu wzrost obrócił się

przeciwko bykom.

Rozczarowanie doprowadziło kontrakty na nowe minima i po małej panice

mieliśmy minima na 1079 pkt. Na indeksie to samo, co oznacza także na tym

rynku zakrycie luki hossy. Indeks01.gif Kontrakty.gif Technicznie niby dkowym wzroście można powiedzieć - obowiązkowej)

od razu zaczęło się kupno.

Co na jutro ? Można śmiało napisać - rosyjska ruletka. Kto został obecnie z

pozycją na kolejne dni, może liczyć na sporo emocji, które zapewni

polityczna wojna ... o wojnę w Iraku. Dzisiaj wieczorem w ONZ zetrą się

zwolennicy wojny z francuską opozycją i dla rynku nie tyle liczą się podjęte

decyzje (te już zapewne zapadły w weekend), ale atmosfera która po tym

zamieszaniu pozostanie. Wiadomo już na pewno, że druga rezolucja nie będzie

głosowana, bo "konsensus nie jest możliwy". To jednak nie zamyka jeszcze

tematu, a jeśli emocji nie dostarczy głosowanie, to na pewno zrobi to Bush w

wieczornym przemówieniu (wypowiedzenie wojny ?). MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama