już większy spadek powinien być akurat ostatnio z powodu kłopotów dwóch
spółek finansowanych przez Kongres, które zajmują się wspieraniem rynku
kredytów hipotecznych. Jednak ta dużo niższa od prognoz liczba nowych
inwestycji budowlanych przekuła balonik, a że przez ostatnie dni
spekulacyjne wzrosty były ogromne, to i skala korekty zrobiła wrażenie.
Kontrakty w USA zawróciły na minusy, Dax spadł niemal na wczorajsze
zamknięcie (ponad 5%), a USA zaczęło na minusie. Słabość naszego rynku
wyraźnie widoczna była właśnie w tym momencie. Gdyby przed kupnem inwestorów
powstrzymywało tylko oczekiwanie na korektę na zachodzie, to w przypadku jej
realizacji dalej nic by nie robili. Tutaj jednak spadaliśmy razem z całym
światem, zamykając sesję 15-16 pkt. pod dzisiejszym szczytem.
Jak to wszystko interpretować ? Interpretowanie samego rynku terminowego
znacznie utrudnia zmiana serii (nie widać co się dzieje z liczbą otwartych
pozycji - czytaj kto inicjuje transakcje i czy są to stopy, czy nowe
pozycje), a jeśli chodzi o rynek kasowy, to można powiedzieć tak. Dobrze -
bo sesja jest wzrostowa (ponad 2% na indeksie), negująca wczorajsze
negatywne sygnały, a przy tym na znacząco wyższym obrocie (217 mln). Jednak
ten kto oglądał całą sesję, a do tego porównywał zachowanie do światowych
indeksów, ten wie, że nasz rynek zachował się dzisiaj beznadziejnie. Bardzo
mocny okazał się tylko PKN (obrót 71 mln).
Co z tego wynika ? Z wykresów ziałania wymieniałem już ostatnio. Zbliżające się
referenda, wraz z obecnym korzystnym dla zagranicy kursem walutowym
sprawiają, że polskie akcje to dość łakomy kąsek ..... pomimo
przewartościowania !!! Nawet jeśli nasz akcje będą stać w miejscu, to
umocnienie złotówki po następnych referendach (nie tylko w Polsce, też na
Węgrzech - 12 kwietnia) powoduje, że nieco mniej ryzykowne jest w tej chwili
kupno polskich w miarę stabilnych akcji, niż rzucanie się na niemiecki
rozchwiany rynek przy linii trendu. Dax01.gif
Co z tego wyniknie z dnia na dzień bardzo trudno powiedzieć, ale jeśli FED
dzisiaj niczym nie zaszokuje rynków (najlepiej, gdyby postraszył obniżką
między posiedzeniami) to światowe indeksy kontynuować będą przedwojenny
optymizm (oczywiście nie w tym tempie i nie bez korekt), a my musimy temu
ulegać .... z jednym tylko wyjątkiem - ewentualnym większym zamieszaniem
politycznym. Pierwsza szansa na przestraszenie rynku już jutro w czasie
przedstawiania rządowi planu Kołodki. MP