Nastrojów nie popsuły nawet gorsze od oczekiwań dane dotyczące sytuacji na rynku nieruchomości - liczba rozpoczętych budów domów spadła w stopniu największym od 1994 roku. Po sesji nic istotnego się nie działo - AHI spadło o 0,06%.
Zakończenie w USA znacznego wpływu na nasz rynek mieć nie będzie. Oczekiwanie na wystąpienie spadkowej korektyw USA może jednak przyczynić się do lekkiego osłabienia w początkowej fazie notowań. Pierwszym wsparciem dla WIG20 jest psychologiczny poziom 1100 pkt. Następnym - podstawa wczorajszej świecy (1091 pkt). Poranne osłabienie może zakończyć się właśnie między tymi dwoma poziomami. Sesja prawdopodobnie będzie mieć spokojniejszy przebieg niż wczorajsza - możliwa jest dłuższa stabilizacja przy niezbyt wysokiej aktywności. Rynek powinien się dzisiaj zachowywać jednak lepiej niż giełdy Eurolandu. W dalszej części sesji możliwy jest też niewielki wzrost. Pierwszy ważny opór dla WIG20 to wczorajsze maksimum - 1113 pkt. Na tej wysokości przebiega też obecnie górna linia sześciotygodniowego kanału spadkowego.
W krótkim terminie wymowa wczorajszej sesji jest lekko optymistyczna. Wczorajszy wzrost miał bowiem miejsce przy najwyższych od 22 stycznia obrotach i prawdopodobnie był konsekwencją zaangażowania spekulacyjnego kapitału zagranicznego (rynek węgierski wczoraj też wyraźniej wzrósł). Niewątpliwym urokiem naszego rynku jest to, że często reaguje z opóźnieniem na sytuację na rynkach zagranicznych. Tak też może być i obecnie. Szanse na dynamiczny (ale krótkotrwały) wzrost są duże. Prawdopodobnie dojdzie do niego dopiero, gdy spadkowa korekta na zachodzie będzie się kończyć.