Z technicznego punktu widzenia nie zmieniło się wiele. Znajdujemy się w
najgorszym z możliwych miejsc. Trwa mała konsolidacja w samym środku
drugiej, znacznie większej konsolidacji Kontrakty01.gif Indeks01.gif Po obu
stronach mamy poziomy, które już wielokrotnie wyhamowywały zapał jakiejś z
sił rynkowych, która chwilowo (jak się później okazywało) przejmowała
władanie nad rynkiem. Do wybicia nie doszło mimo, że okazji to tego było
całkiem sporo. Określenie, które ograniczenie będzie teraz atakowane jest po
prostu zgadywaniem. Widoczna słabość naszego rynku w porównaniu z rynkami
zachodnimi sugeruje, że jak tam zaczną się spadki, to u nas ujawnią się one
ze zdwojoną siłą. Inni mogą twierdzić, że nie możemy bez końca ignorować
zachowania rynków zachodnich i jeśli tam nadal będzie rosło, to w końcu i u
nas się coś ruszy. Nie wiem, czy w ogóle jest sens takich dywagacji. Po
pierwsze rynek sam wskaże kierunek, a co cierpliwsi mogą nawet poczekać na
wybicie z dużej konsolidacji. Po drugie, sprawa Iraku i działań militarnych
dopiero się rozkręca. Rozkręcają się także inne sporawy z tym związane, jak
choćby groźba ataków odwetowych na terytorium USA. Ten aspekt wojny jest na
razie pomijany, ale jeśli ucierpi w wyniku wojny ludność cywilna w USA to
nastroje zdecydowanie się zmienią. Nie zalecam czarnowidztwa, ale realne
spojrzenie n