wzrosła z 39,8 (najniżej od października) do poziomu 46,6%. Taki procentowy
skok jest przypadkiem incydentalnych, choć akurat drugiego incydentu daleko
szukać nie trzeba. Chodzi o pamiętny zwrot 13 lutego, gdy w czwartek przez
ONZ nastąpił odwrót analogiczny do ostatniego. Właśnie w czwartek ogłoszone
wyniki ankiety pokazywały tak drastyczny spadek liczby byków. Późniejsze
kilkudniowe euforyczne wzrosty były też tego następstwem. Teraz sytuacja
jest zupełnie odwrotna, co nie znaczy, że zaraz ruszamy do przeceny. Nie
mamy do czynienie z jakimś rekordowym optymizmem, ale skala jego skokowego
wzrostu budzić powinna bardzo duże obawy. Wprawdzie wszystko zależne jest od
przebiegu wojny z Irakiem i sytuacja może zmieniać się bardzo dynamicznie,
ale ja na wzrosty USA bym już nie grał. Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif
Jeśli chodzi o wykresy, to zabójczo wygląda wykres Ropy. Pozwolę sobie
przypomnieć (przepraszam za ten nietakt), co pisałem w jednej z poprzednich
weekendowych, gdy ceny ropy zbliżyły się do 40$ - "Analizując przez ostatnie
dziesięciolecia korelację między stopami procentowymi, a cenami ropy,
wyraźnie widać, że każdy większy ruch cen ropy był odzwierciedlany w
poziomie stóp procentowych. Logicznym wydaje się, że za wzrostem cen ropy
idzie wzrost inflacji, a ta podnosi stopy procentowe. Trochę upraszczam, ale
taka korelacja występowała niemal przy każdym większym rucmiędzy tymi dwoma rynkami jest tak duży
(historycznie), że należy oczekiwać, że zarówno stopy procentowe zaczną
rosnąć (dopiero w drugiej połowie roku, możliwe że jeszcze z niższego
poziomu 1.00%), jak i ceny ropy rozpoczną spadek." Pierwszy krok w powrocie
do normalności wykonała ROPA.gif , ale nie znaczy to wcale, że podwyżek stóp
nie będzie. Dalsze tak dynamiczny spadek surowca jest raczej niemożliwy i
należy oczekiwać, że wspomniany spread dalej będzie zmniejszany pod koniec
roku, tym razem przez rosnące stopy procentowe. Wskazówką co do stóp
procentowych może być dzisiejsze CPI o 14:30, ale tutaj nie można jeszcze
oczekiwać żadnych rewelacji. Dopiero po wojnie producenci będą mogli
przekładać swoje rosnące koszty na konsumentów. Prognoza CPI +0,2% wartość
bazowa +0,5%.
To co z tego wszystkiego dla nas wynika ? .... marazm. Wczorajsza sesja w
USA teoretycznie pokazała determinację byków, ale na naszym rynku chyba
coraz więcej inwestorów zacznie odbierać to jako zapędzanie spanikowanych
byków do ubojni i przygotowywanie ich na rzeź. Korekta zbliża się
nieuchronnie i nasz rynek będzie na nią czekać. Tak naprawdę dopiero po
przebiegu tej korekty będzie można ocenić stan rynku i błędem byłoby już
teraz przekreślać możliwość dalszych jeszcze większych wzrostów. Ja optymizm
odstawiam jednak do czasu korekty i podejrzewam, że zrobi tak też większość
na naszym rynku, co zresztą widać już na ostatnich sesjach.
Zaczniemy przy wczorajszym zamknięciu (tak jak Euroland) i prawdopodobnie
dalej będzie trwało wyczekiwania na informacje z Iraku. Przed weekendem mało
kto będzie chciał się angażować w handel, bo dwa dni wojennej rzeczywistości
to trochę zbyt duże ryzyko. Nie znaczy, że na rynku będzie tylko podaż. Jak
już pisałem wielokrotnie, ja ostatnią konsolidację traktuje jako akumulację
ze strony zagranicy, która powoli przygotowuje się do zbliżających
decydujących głosowań i referendów w sprawie rozszerzenia UE. Przy obecnym
kursie walutowym, po spokojnym przepchnięciu planu Kołodki (na razie) i w
czasie jakiejś przerwy w teatrze działań wojennych, powinny zacząć się u nas
gwałtowne wzrosty. Niestety problem polega na tym, że poziom i termin ich
startu ustali przebieg wojny z Irakiem i tego przewidzieć po prostu nie
można. Można w przybliżeniu prognozować PKB (dzisiaj polskie dane za IV
kwartał), ale amerykańskie cele i sposób oraz termin ich zdobycia, a także
to jaką wywoła to reakcję, można tylko zgadywać. A przecież na najbliższych
sesjach głównie emocje wokół wojny ustawią rynki. Kontrakty.gif Indeks.gif
MP