Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 21.03.2003 07:45

Na początku wojny wyjaśnijmy sobie jedno. Nikt nie będzie konkurować tutaj z

serwisami, które zajmują się relacją z wojny z Irakiem. Ja nie zamienię się

w wojennego korespondenta i choć oczywiście konflikt śledzę bardzo

dokładnie, to w miarę możliwości ograniczę się tylko do najważniejszych

wiadomości z frontu, a szczególnie tych mających znaczenie dla giełdowych

Reklama
Reklama

rynków. Oczywiście zajęcie jakiegoś miasteczka, trafienie pałacu Husajna,

czy poddanie się kilkunastu irackich żołnierzy to sprawy w sumie dość

istotne, ale rynki jeszcze tylko kilka dni będą reagować na takie pojedyncze

wydarzenia.

Sesja w USA rozpoczęła się wczoraj od spadku i zapowiadała mała korektę.

Korektę, nie znaczy że niedźwiedzie miały przejąć kontrolę nad rynkiem. Po

Reklama
Reklama

prostu mała realizacja zysków i zebranie sił do ataków na opory. Korzystne

zebranie siły. Nic z tego. Rynek spadał tylko przez godzinę i od razu po

parkiecie zaczęły krążyć analizy, że przecież w 91" roku była w tym momencie

hossa. Atmosferę podgrzewały spekulacje, że już pierwszy precyzyjny atak

rakietowy mógł zabić Saddama (Wieczorem sami Amerykanie poświadczyli

autentyczność przemówienia dyktatora po ataku). Na rynek działała też zgoda

Reklama
Reklama

Turcji na wykorzystanie swojej przestrzeni powietrznej, choć taka decyzja

nie pomoże już ani Turcji (ograniczona pomoc finansowa), jak i Amerykanów,

którym dalej pozostał problem 60k żołnierzy u tureckich granic. Później

okazało się jeszcze, że płonące na południu Iraku szyby, to przypadki

incydentalne, a dane makro jeśli są złe (Philadelpia Fed) to jest to wina

Reklama
Reklama

jedynie przedwojennego zawirowania, które zaraz ustąpi.

W efekcie tego wzrostu moim zdaniem powstało więcej strat niż korzyści.

Siódma sesja to seria najdłuższa od wakacji 2000 r. i choć sam ruch cen robi

wrażenie, to straszą przy tym 3 rzeczy. Po pierwsze ostatnie dni malej

obrót. Po drugie indeksy doszły do bardzo ważnych poziomów i pokonanie ich z

Reklama
Reklama

marszu wydaje się ogromnie trudne. Dow_rgr.gif Nasdaq_rgr.gif SP500_rgr.gif

Po trzecie, wręcz rekordowo wzrósł optymizm na ostatnich sesjach. Nie tylko

opisywany tutaj kilkakrotnie indeks nastroju liczony przez Marka Hulberta,

ale też publikacja wyników wczorajszej ankiety Investors Intelligence

zapalają żółte światełko. Tylko w ciągu jednego tygodnia liczba byków

Reklama
Reklama

wzrosła z 39,8 (najniżej od października) do poziomu 46,6%. Taki procentowy

skok jest przypadkiem incydentalnych, choć akurat drugiego incydentu daleko

szukać nie trzeba. Chodzi o pamiętny zwrot 13 lutego, gdy w czwartek przez

ONZ nastąpił odwrót analogiczny do ostatniego. Właśnie w czwartek ogłoszone

wyniki ankiety pokazywały tak drastyczny spadek liczby byków. Późniejsze

kilkudniowe euforyczne wzrosty były też tego następstwem. Teraz sytuacja

jest zupełnie odwrotna, co nie znaczy, że zaraz ruszamy do przeceny. Nie

mamy do czynienie z jakimś rekordowym optymizmem, ale skala jego skokowego

wzrostu budzić powinna bardzo duże obawy. Wprawdzie wszystko zależne jest od

przebiegu wojny z Irakiem i sytuacja może zmieniać się bardzo dynamicznie,

ale ja na wzrosty USA bym już nie grał. Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif

Jeśli chodzi o wykresy, to zabójczo wygląda wykres Ropy. Pozwolę sobie

przypomnieć (przepraszam za ten nietakt), co pisałem w jednej z poprzednich

weekendowych, gdy ceny ropy zbliżyły się do 40$ - "Analizując przez ostatnie

dziesięciolecia korelację między stopami procentowymi, a cenami ropy,

wyraźnie widać, że każdy większy ruch cen ropy był odzwierciedlany w

poziomie stóp procentowych. Logicznym wydaje się, że za wzrostem cen ropy

idzie wzrost inflacji, a ta podnosi stopy procentowe. Trochę upraszczam, ale

taka korelacja występowała niemal przy każdym większym rucmiędzy tymi dwoma rynkami jest tak duży

(historycznie), że należy oczekiwać, że zarówno stopy procentowe zaczną

rosnąć (dopiero w drugiej połowie roku, możliwe że jeszcze z niższego

poziomu 1.00%), jak i ceny ropy rozpoczną spadek." Pierwszy krok w powrocie

do normalności wykonała ROPA.gif , ale nie znaczy to wcale, że podwyżek stóp

nie będzie. Dalsze tak dynamiczny spadek surowca jest raczej niemożliwy i

należy oczekiwać, że wspomniany spread dalej będzie zmniejszany pod koniec

roku, tym razem przez rosnące stopy procentowe. Wskazówką co do stóp

procentowych może być dzisiejsze CPI o 14:30, ale tutaj nie można jeszcze

oczekiwać żadnych rewelacji. Dopiero po wojnie producenci będą mogli

przekładać swoje rosnące koszty na konsumentów. Prognoza CPI +0,2% wartość

bazowa +0,5%.

To co z tego wszystkiego dla nas wynika ? .... marazm. Wczorajsza sesja w

USA teoretycznie pokazała determinację byków, ale na naszym rynku chyba

coraz więcej inwestorów zacznie odbierać to jako zapędzanie spanikowanych

byków do ubojni i przygotowywanie ich na rzeź. Korekta zbliża się

nieuchronnie i nasz rynek będzie na nią czekać. Tak naprawdę dopiero po

przebiegu tej korekty będzie można ocenić stan rynku i błędem byłoby już

teraz przekreślać możliwość dalszych jeszcze większych wzrostów. Ja optymizm

odstawiam jednak do czasu korekty i podejrzewam, że zrobi tak też większość

na naszym rynku, co zresztą widać już na ostatnich sesjach.

Zaczniemy przy wczorajszym zamknięciu (tak jak Euroland) i prawdopodobnie

dalej będzie trwało wyczekiwania na informacje z Iraku. Przed weekendem mało

kto będzie chciał się angażować w handel, bo dwa dni wojennej rzeczywistości

to trochę zbyt duże ryzyko. Nie znaczy, że na rynku będzie tylko podaż. Jak

już pisałem wielokrotnie, ja ostatnią konsolidację traktuje jako akumulację

ze strony zagranicy, która powoli przygotowuje się do zbliżających

decydujących głosowań i referendów w sprawie rozszerzenia UE. Przy obecnym

kursie walutowym, po spokojnym przepchnięciu planu Kołodki (na razie) i w

czasie jakiejś przerwy w teatrze działań wojennych, powinny zacząć się u nas

gwałtowne wzrosty. Niestety problem polega na tym, że poziom i termin ich

startu ustali przebieg wojny z Irakiem i tego przewidzieć po prostu nie

można. Można w przybliżeniu prognozować PKB (dzisiaj polskie dane za IV

kwartał), ale amerykańskie cele i sposób oraz termin ich zdobycia, a także

to jaką wywoła to reakcję, można tylko zgadywać. A przecież na najbliższych

sesjach głównie emocje wokół wojny ustawią rynki. Kontrakty.gif Indeks.gif

MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama