Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 31.03.2003 16:40

Dzisiaj rano wszystko działało przeciw bykom. Zaczęło się w nocy od minusów

na kontraktach amerykańskich. Opóźnienia w działaniach wojennych to nie

tylko większe koszty, ale też przedłużająca się niepewność. Dalszą przecenę

zafundowały giełdy azjatyckie, gdzie Nikkei spadł 3,7% i nie ważne, że nie

tylko z powodu wojennego przestoju. Efekt był tego taki, że karuzela zaczęła

Reklama
Reklama

się już kręcić, a oczekiwania na spadki za Oceanem również przeceniły cały

Euroland, co oczywiście znowu nie pozostało bez wpływu na amerykańskie

kontrakty. Stały schemat.

Giełdy zagraniczne fatalnie zachowywały się jednak nie tylko na początku

sesji. Gdyby była próba podniesienia rynku po pierwszych minutach, to

możnaby uznać przecenę za nieco emocjonalną (jak wszystko w ostatnich

Reklama
Reklama

tygodniach) i dobrą okazję do kupna. Było jednak zupełnie co innego. Dax

odbijał zaledwie po parę punktów konsekwentnie pogłębiając minima, podobnie

jak Bux, który twardsze dno znalazł dopiero 2% poniżej zamknięcia. U nas

rynek był nieco mocniejszy, choć oczywiście taka względna siła żadnemu

bykowi zysku nie przyniesie. Nie znaczy to też, że mamy "silny rynek" .Mamy

rynek jedynie silniejszy, ale przy takich światowych rynkach przeceny

Reklama
Reklama

uniknąć po prostu nie sposób.

Aż do południa nie było szans na żadne odbicie nawet parę punktów

(chwilowego wyskoku nie liczę). Na najważniejszych spółkach podaż postawiła

ogromne oferty i któryś z funduszy musiałby ruszyć na rynek ze sporym

kupnem, by powalczyć dzisiaj o dobre zamknięcie. Przy Dax -4% chętnych na to

Reklama
Reklama

trudno znaleźć. Dopiero przy 1087 na indeksie zaczęło się odreagowanie,

które zainicjowało wyjście TPS nad 11,50. Nieco strat odrobił BPH, KGHM, a

na końcu wyciągnięty został PEO. To pozwoliło na 5-6 pkt. odbicie indeksu i

brak sesji w USA mocno ograniczył wahania w końcówce sesji. Indeks01.gif

Jeśli chodzi o kontrakty, to te dołek ustaliły w dość klasyczny sposób.

Reklama
Reklama

Mocne spadki na zachodnich parkietach, rosnący obrót na naszym rynku i

otwarcie lukami hossy było dla wielu inwestorów jasnym sygnałem, że na

szybkie wzrosty i wybicie górą z konsolidacji na razie nie ma szans. Dwie

duże transakcje uruchomiły dwukrotnie lawinę stopów i w ciągu kilku minut

liczba otwartych pozycji spadła o prawie 1000 szt. Ta paniczna wyprzedaż

Reklama
Reklama

wyznaczyła dzisiaj dołek na 1092 pkt., ale odbicie było jedynie analogiczne

do indeksu, a więc baza zmniejszona została z +10 do jedynie +3 pkt.

Kontrakty01.gif

Trudno się dziwić takiemu pesymizmowi. Dramat na zachodnich indeksach,

otwarte luki bessy po odbiciu od górnego ograniczenia konsolidacji, oraz

rosnący na spadku obrót na większości spółek. Należy na razie zapomnieć o

wychodzeniu z konsolidacji górą. Najpierw uspokoić muszą się rynki

zachodnie. To jaka będzie ich przyszłość zadecyduje dzisiaj USA. Jeśli po

lukach bessy nie będzie żadnej próby obrony rynku, a obroty do tego wzrosną

na spadku, to jutro prawdopodobnie kontynuujemy marsz w kierunku dołków z

początku marca. Nie sądzę jednak, by były w tej chwili szanse na ich

przebicie. Inwestorzy na zachodzie grać będą pod dobre wiadomości z

wojennego frontu, a nasz region dodatkowo podgrzewają sprawy unijne. Z

prognozą na jutro poczekajmy jednak do końca sesji w USA. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama