Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 03.04.2003 16:27

Sesję rozpoczęliśmy na 1118 pkt. czyli wzrostem zaledwie 2 pkt. Oczywiście

później taka zachowawcza reakcja na ogromne wzrosty w Stanach wydawała się

wszystkim zastanawiająca, ale nie znaczy to wcale, że otwarcie było

"nieprawidłowe". Takie ograniczone naśladowanie świetnej sesji na zachodnich

parkietach spotykamy u nas bardzo często, a jest ono wynikiem uzależniania

Reklama
Reklama

ruchów Wig20 niemal jedynie od nastrojów rodzimych lub zagranicznych

funduszy. Oczywiście tak jest na większości giełd, ale różnica polega na

tym, że u nas na giełdzie rządzi zaledwie parę funduszy (udział w rynku), a

na rozwiniętych rynkach nie ma takich dominujących podmiotów i choć może

struktura obrotów jest podobna, to funduszy jest kilkaset. Tylko taki układ

tworzy "giełdowy tłum" który poddaje się emocjom i porusza w rytm światowych

Reklama
Reklama

nastrojów.

Tego właśnie z rana kontrakty się obawiały. Wczorajsza euforia w USA i

Eurolandzie oparta była nie na świetnych danych makro, czy wynikach spółek,

ale jedynie na postępach wojennej machiny. Jak kruche to podstawy pod

wzrosty mieliśmy okazję już się przekonać, a zapewne nie raz jeszcze

zachodni inwestorzy będą oglądać jakieś rozczarowanie nadmiernym wojennym

Reklama
Reklama

optymizmem. Nasz rynek wcale nie musiał tego wzrostu naśladować .... choć od

dłuższego czasu wszystko wskazywało, że jednak będzie.

Zaczęliśmy więc jedynie na 1118 pkt. i praktycznie do otwarcia rynku akcji

niewiele się zmieniło. Dopiero parę minut po 10:00 ruszył prawdziwy atak

popytu. Atak na który czekam już od dłuższego czasu i który powinien

Reklama
Reklama

zakończyć w końcu fazę akumulacji akcji przez zagraniczne fundusze (w mojej

opinii) i doprowadzić do wyjścia z konsolidacji górą. Jakie są tego powody.

Nie tylko świetnie zachowujące się rynki zachodnie, ale też dość ważne daty

w naszym unijnym kalendarzu, co pozwala podgrzewać rynek w oderwaniu od jego

fundamentów. 9 kwietnia mamy głosowanie nad zatwierdzeniem Traktatu

Reklama
Reklama

Akcesyjnego, 3 dni później referendum w bardzo bliskich inwestorom Węgrzech,

a 16 kwietnia podpisanie Traktatu Akcesyjnego. To idealne momenty do

spekulacyjnych wzrostów.

Już po pierwszych minutach widać było, że wzrost rynku wywołany został nie

tylko emocjami. Potwierdzały to obroty, które po 45 minutach osiągnęły

Reklama
Reklama

wartość taką, jak na całych ostatnich sesjach. Równie ogromna aktywność była

w następnych godzinach, a skończyliśmy z obrotem 260 mln. Warto tutaj

podkreślić, że nie jest to wynikiem pojedynczych umówionych transakcji na

mniejszych spółkach, co bardzo często fałszowało prawdziwy obraz rynku.

Dzisiaj kupno rozłożone było na największe spółki i każda ogromna oferta

sprzedaży na TPS, PEO, PKN, zamiast nieco wystraszyć rynek (tak jak było do

tej pory) wręcz zwiększała popyt.

Pierwszą korektę mieliśmy na indeksie mieliśmy koło południa tuż pod oporem

przy 1135 pkt. Jeśli trzymamy się zasady, że po korekcie poznaje się siłę

rynku, to 5 pkt. spadek bardzo dobrze świadczy o rynku, co zresztą wyrażone

zostało nowymi maksami 2 godziny później - na indeksie 1136 na kontraktach

1149 pkt. To już na dzisiaj był koniec. Na większości spółek handel nieco

przycichł, a w czekających ofertach znacznie ubyło chętnych do handlu. Na

koniec dostaliśmy jeszcze kolejne złe dane makro z USA i lekka obawa o

przebieg amerykańskiej sesji zainicjowała kolejną korektę, choć zapewne

mocniejszym argumentem niedźwiedzi jest dalej niepewność, co do pokonanych

oporów Indeks01.gif Kontrakty01.gif

Ta niepewność to dla jednych niepokonane opory i zaledwie ruch do górnego

ograniczenia konsolidacji (odbicie teraz i spadek do dołków), a dla drugich

potwierdzenie ostatniej siły rynku i zapowiedź nieco większego ruchu niż

tylko do wspomnianych wyżejbroty to

dobre techniczne sygnały, ale też w przypadku dalszych wzrostów, nawet gdy

rynek akcji będzie się ociągać, popyt na kontraktach (i jakże

charakterystyczne dla polskiego rynku rozciąganie bazy) generować będą

właśnie uciekający z krótkich pozycji. Na razie wszyscy liczą, że to

wzrostów jednak koniec i albo uśredniają, albo liczą na odbicie od

naruszonych oporów. Te pozycje w większości są już stratne (nie tak jak

byków), więc prędzej to właśnie niedźwiedzie będą kapitulować i uciekać z

rynku.

A czy będą ? Moim zdaniem tak. Zastanawiam się tylko kiedy, bo jutrzejszy

wzrost aż tak oczywisty nie jest. Sporo zależy tutaj od USA, a skoro indeksy

tam poruszają się według wojennych emocji, to mogą zrobić dosłownie

wszystko. Oczywiście niezależnie jak zachowają się amerykańskie indeksy, to

dzisiejszego optymizmu (szczególnie po tym obrocie) nic tak łatwo nie

pokona. Nawet gdybyśmy mieli korektę, to dopiero zamknięcie ostatnich luk

hossy uznałbym za porażkę byków i brak szansy na szybkie wzrosty. Teraz nie

pozostaje nic innego jak spokojnie poczekać i wypatrywać kontynuacji

dzisiejszego świetnego zachowania rynku. Nawet jeśli nie jutro, to do

wspomnianych unijnych głosowań i referendów powinniśmy jeszcze zobaczyć co

najmniej jedną powtórkę dzisiejszej sesji. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama