wartość taką, jak na całych ostatnich sesjach. Równie ogromna aktywność była
w następnych godzinach, a skończyliśmy z obrotem 260 mln. Warto tutaj
podkreślić, że nie jest to wynikiem pojedynczych umówionych transakcji na
mniejszych spółkach, co bardzo często fałszowało prawdziwy obraz rynku.
Dzisiaj kupno rozłożone było na największe spółki i każda ogromna oferta
sprzedaży na TPS, PEO, PKN, zamiast nieco wystraszyć rynek (tak jak było do
tej pory) wręcz zwiększała popyt.
Pierwszą korektę mieliśmy na indeksie mieliśmy koło południa tuż pod oporem
przy 1135 pkt. Jeśli trzymamy się zasady, że po korekcie poznaje się siłę
rynku, to 5 pkt. spadek bardzo dobrze świadczy o rynku, co zresztą wyrażone
zostało nowymi maksami 2 godziny później - na indeksie 1136 na kontraktach
1149 pkt. To już na dzisiaj był koniec. Na większości spółek handel nieco
przycichł, a w czekających ofertach znacznie ubyło chętnych do handlu. Na
koniec dostaliśmy jeszcze kolejne złe dane makro z USA i lekka obawa o
przebieg amerykańskiej sesji zainicjowała kolejną korektę, choć zapewne
mocniejszym argumentem niedźwiedzi jest dalej niepewność, co do pokonanych
oporów Indeks01.gif Kontrakty01.gif
Ta niepewność to dla jednych niepokonane opory i zaledwie ruch do górnego
ograniczenia konsolidacji (odbicie teraz i spadek do dołków), a dla drugich
potwierdzenie ostatniej siły rynku i zapowiedź nieco większego ruchu niż
tylko do wspomnianych wyżejbroty to
dobre techniczne sygnały, ale też w przypadku dalszych wzrostów, nawet gdy
rynek akcji będzie się ociągać, popyt na kontraktach (i jakże
charakterystyczne dla polskiego rynku rozciąganie bazy) generować będą
właśnie uciekający z krótkich pozycji. Na razie wszyscy liczą, że to
wzrostów jednak koniec i albo uśredniają, albo liczą na odbicie od
naruszonych oporów. Te pozycje w większości są już stratne (nie tak jak
byków), więc prędzej to właśnie niedźwiedzie będą kapitulować i uciekać z
rynku.
A czy będą ? Moim zdaniem tak. Zastanawiam się tylko kiedy, bo jutrzejszy
wzrost aż tak oczywisty nie jest. Sporo zależy tutaj od USA, a skoro indeksy
tam poruszają się według wojennych emocji, to mogą zrobić dosłownie
wszystko. Oczywiście niezależnie jak zachowają się amerykańskie indeksy, to
dzisiejszego optymizmu (szczególnie po tym obrocie) nic tak łatwo nie
pokona. Nawet gdybyśmy mieli korektę, to dopiero zamknięcie ostatnich luk
hossy uznałbym za porażkę byków i brak szansy na szybkie wzrosty. Teraz nie
pozostaje nic innego jak spokojnie poczekać i wypatrywać kontynuacji
dzisiejszego świetnego zachowania rynku. Nawet jeśli nie jutro, to do
wspomnianych unijnych głosowań i referendów powinniśmy jeszcze zobaczyć co
najmniej jedną powtórkę dzisiejszej sesji. MP