optymistą absolutnie nie jestem, ale liczyłem w czasie tej wojennej euforii
na test grudniowych szczytów. Czy po wczorajszej sesji doczekam się jeszcze
jakichkolwiek wzrostów ? Gdyby obroty wczoraj były nieco większe, to
optymizm już bym sobie darował. Na razie tak jednak nie jest i wczorajszego
dnia nie nazywałbym dniem odwrotu, a możliwość wzrostu w takim układzie
pogrzebałoby dopiero przebicie zeszłotygodniowych dołków.
AHI skończyło wprawdzie na minusie, ale kontrakty z rana mamy na NQ +10 SP
+6. Powód ? Po części coraz odważniejsze działania Amerykanów w Bagdadzie,
ale chyba głównie (wtedy wyskok na kontraktach) chodzi o informacje MSNBC,
która w nocy powołując się na anonimowe źródła w administracji poinformowała
o śmierci Saddama i jego synów. Nawet nie próbuję zagłębiać się w temat, bo
wiadomo że najprawdopodobniej to jedynie amerykańska propaganda, mająca
przyspieszyć kapitulacje Bagdadu. Ostatnie dni Saddam nigdy wyraźnie nie
pokazał, że żyje i że ten dowód nagrany został w ostatnich godzinach. Zawsze
było jakieś "ale". Jeśli nie zobaczymy wiarygodnego dementi tej nocnej
wiadomości, to faktycznie opór Irakijczyków będzie coraz słabszy. Dla rynków
to już 5 śmierć Saddama .... Na tym przykładzie też dobrze widać, czemu
szybkie zdobycie Bagdadu nie jest wcale dla giełd tak korzystne. Lepsze
byłyby mniejsze sukcesy w oblężonym mieście, niż jedna euforia, po której
wrócimy do oceny spraw gospodarczych.
Co na dzisiaj ? O danych makro (12:00 Euroland dynamiy omówić światowe perspektywy ekonomiczne.
Dobrze, że nie będą tam wykładać i siać pesymizmu ;-)) Wpływ z dnia na dzień
znikomy, ale warto posłuchać (raczej jakie są opinie, a nie co będzie). Z
kolej w NY odbędzie się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa, która dyskutować
będzie sprawę Korei Północnej i traktatu o nierozprzestrzenianiu broni
nuklearnej, z którego jutro Korea się wycofuje. Gdyby nie kamery skierowane
na wydarzenia w Bagdadzie, to bardzo szybko inwestorzy przypomnieliby sobie,
że po Iraku czeka ich jeszcze masa problemów do rozwiązania. W ogólnym
wojennym zgiełku informacje z ONZ wcale nie muszą mieć większego znaczenia,
ale to też warto śledzić, bo może być nieprzyjemna niespodzianka.
Jeśli chodzi o sprawy czysto polskie, to chyba najistotniejsze są dla
giełdowych inwestorów rozpoczęte wczoraj spory o Traktat Akcesyjny. Jak
wczoraj pisałem, są wątpliwości co do jego konstrukcji prawnej, pozwalającej
UE zmieniać zapisy Traktatu bez polskiej zgody. Opis sobie darujmy -
ważniejsze są komentarze na ten temat. Danuta Huebner określiła te
zastrzeżenia jako "straszliwe nieporozumienie". Podobnie Truszczyński (bo
"ekspertyza" ewidentnie wybiórcza). LPR i Samoobrona oczywiście wykorzystuje
ekspertyzę do nawoływania do odrzucenia Traktatu Akcesyjnego. Dziś Rada
Ministrów o 14:00 zajmie się wnioskiem o wyrażenie zgody na podpisanie
Traktatu. O ile wynik jest raczej przesądzony, to dyskusja może być bardzo
burzliwa, podobnie jak dyskusja nad zmianami w Komisji Śledczej, czy
odwołaniem Janika. Dopóki waluta nie zacznie reagować na takie czynniki
niepewności, dopóty inwestujący w akcje będą patrzeć na to bagienko przez
palce, pamiętając jednocześnie, że tak naprawdę najważniejsze jest
jutrzejsze głosowanie w Parlamencie Europejskim i tylko tutaj mogą być
jakiekolwiek wątpliwości co do wyniku głosowania. Wprawdzie wszyscy eksperci
mówią, że tutaj jest kwestia tylko siły poparcia dla Traktatu, ale
niepewność zawsze pozostaje, szczególnie po ostatnich harcach Polski na
arenie międzynarodowej. Później już same przyjemne wydarzenia. Weekend
referendum na Węgrzech, przyszła środa podpisanie Traktatu.
Czy w takim układzie możemy mieć na rynku węgierskim koniec wzrostów ?
Patrząc na polityczny kalendarze, teraz powinno być jeszcze parę dni grzania
rynku. Z kolei patrząc na formację spadającej gwiazdy, opór przy szczytach i
skalę ostatniego wzrostu BUX.gif to korekta na najbliższe dni nie będzie
niespodzianką. To naszemu rynkowi nie będzie pomagać, który dzisiaj zmierzyć
się musi z wczorajszym nieco rozczarowującym zachowaniem USA, jak i
dzisiejszym nadrabianiem Eurolandu. Sytuację ratują wspomniane wcześniej
plusy na amerykańskich kontraktach (po rzekomej śmierci Saddama). Jednak
otwarcia na minusie raczej nie unikniemy. To co koniec wzrostu ?
Tak bym jeszcze nie powiedział. Tak samo jak ostatnia korekta mogła
spokojnie zejść do 1125 (zeszła do 1130 tylko), tak teraz miejsca na spadek
mamy do 1150 pkt. Nie da się rosnąć bez przerwy i taki ruch byłby równie
zdrowy dla rynku jak ostatnie chwilowe oznaki słabości. Zbyt pewne wzrosty
to kwestia jednodniowej euforii. Kto ma później kupować jak wszyscy już mają
akcje ? A wszyscy mają ? Ostatnia publikacja portfeli OFE jasno pokazuje, że
fundusze akcji się pozbyły. W mojej ocenie to one blokują ostatnie wzrosty i
stąd ta przeogromna podaż na największych spółkach. Patrząc nieco dalej w
przyszłość, miejsca na wzrosty nie zostało zbyt wiele miejsca, gdyż czekają
nas kilkadziesiąt punktów wyżej bardzo mocne opory, na czele z
wielomiesięczną linią trendu spadkowego. Nie może być tak, że dojdziemy do
tej linii i zawrócimy na południe. Albo w ogóle tam nie dojdziemy, bo
wszyscyj ocenie). Jeśli wziąć pod uwagę, że OFE mają
teraz puste portfele, to większe ma scenariusz optymistyczny, choć
przyznaję, że taki wzrost absolutnie nie miałby żadnych podstaw fundamentaln
ych i byłby tylko odwlekaniem dalszej bessy.
Obojętnie co z tego w dłuższym terminie wyniknie, dzisiaj by utrzymać długie
pozycje, kontrakty utrzymać muszą poziom 1135-50 pkt. Kontrakty.gif a indeks
głównie 1135 pkt. Indeks.gif Dopiero powrót pod te wsparcia i zamknięcie luk
hossy byłoby sygnałem, że o dalszych wzrostach możemy na razie zapomnieć i z
długimi pozycjami trzeba się rozstać. Pomimo wczorajszej słabej sesji w USA
(plus technika na rynku węgierskim) nie sądzę, by było to już dzisiaj. Jest
jeszcze pod co "podgrzewać rynek". MP