zawierały zdania typu "po wojnie ruszamy z inwestycjami", a dla każdego
wydawać się będzie jasne, że ożywieniu przeszkadzała tylko wojna i teraz to
już na pewno jest tuż za rogiem. Wskaźniki nastrojów i aktywności
gospodarczej szybko skoczą w górę, a że będzie to jedynie chwilowe ... komu
to przeszkadza. Na fali tych danych makro i optymistycznych prognoz
powinniśmy zrobić jeszcze jedną falę wzrostową w USA, ale to dopiero, gdy
skończy się trwająca korekta, a to może nawet nie być jeszcze w przyszłym
tygodniu. Znowu za daleko wybiegam w przyszłość. Wróćmy do wczorajszej sesji
w Stanach.
Jeśli chodzi o sam jej przebieg, to rozłożenie spadków w czasie rozłożyło
się dla nas fatalnie, bo znowu najmocniejsza przecena była w samej końcówce,
czyli dodatkowo przekłada się to negatywnie na rynki Eurolandu. Te powinny
zacząć na małych minusach. Tylko na małych, bo w handlu posesyjnym wyniki
podał Yahoo i to nieco poprawiło nastroje. Spółka zrobiła 8 centów na akcje
przy prognozach 6 centów. Istotniejszy wydaje się jednak fakt podniesienia
prognozy spółki na cały 2003 rok. Po sesji Yahoo był drugą najaktywniejszą
spółką i wzrósł +3,72% (odrabiając stratę z regularnych notowań). AHI na
zamknięcie bez fajerwerków i wzrost jedynie 0,19%. Kontrakty po dość
spokojnej nocy w Bagdadzie także bardzo blisko zamknięcia. Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif
Jeśli chodzi o dzisiejsze wydarzenia, to wracamy do danych makro. W
Eurolandzie o 12:00 nieistotne dane o zrewidowanym PKB w IV kwartale,
później o 13:00 Bank Anglii informuje, że (prawdopodobsą w obecnych okolicznościach równie
mało istotne, ale inwestorzy z racji wracania z wojny do gospodarki mogą być
nieco przeczuleni na punkcie danych i tak jak wojnę ostatnio odbierano
bardzo emocjonalnie, tak teraz dane makro mogą mieć przesadny wpływ. Warto
więc uważać.
U nas emocji dostarczać może upublicznienie opinii RPP o planie Kołodki. Na
miejscu RPP nigdy czegoś takiego bym nie opublikował. Doleje to tylko oliwy
do ognia w stosunkach między rządem a bankiem centralnym, bo Balcerowicz
nie pochwali takiego planu. Nie z powodu braku sympatii, ale
z faktu, że plan Kołodki jest po prostu w wielu punktach bardzo zły. Mówiąc
szczerze, nie wiem czy RPP jest do publikacji opinii zobligowana, ale jeśli
nie, to jest to wyraz nieprzeciętnej ... nieroztropności, szczególnie w
obliczu ostatniej fali krytyki poziomu stóp procentowych, gwałtu na rezerwie
rewaluacyjnej i podejrzeniem zamiaru molestowania rezerwy walutowej.
Jeśli chodzi o kontrakty, to pisałem wczoraj, że największe szanse na
wzrosty pod 1200 pkt. mamy w ciągu najbliższych dwóch dni. W weekend
węgierskie unijne referendum i to może przyciągać teraz do nas kolejne
zagraniczne fundusze. Po referendum zostanie już tylko formalność podpisania
Traktatu Akcesyjnego, a dzień po tym mamy polskie bagienko, czyli debatę na
temat referendum w Sejmie. Trudno nie oczekiwać wtedy zamieszania i o
wzrosty będzie nieco trudniej. Problem teraz
pojawia się w rynkach zagranicznych, które akurat w tym momencie weszły w
korektę i zamiast na dzisiejszej sesji walczyć o nowe szczyty, bardziej
trzeba się martwić o obronę luki hossy i linii szyi podwójnego szczytu
Kontrakty.gif Indeks.gif Jeśli rynek stać byłoby na wzrosty, to na razie
nieprzekraczalną barierę wyznacza wielomiesięczna linia trendu spadkowego,
przebiegająca przy poziomie wczorajszego zamknięcia kontraktów. Ten opór
wydaje się jednak trochę zbyt oczywisty. Albo wyjdziemy wyżej, albo wzrosty
już skończyliśmy. Na razie trwa korekta i dopóki nie zamkniemy
luki hossy to wbrew fundamentom i perspektywom gospodarek pozostanę
optymistą., choć wyraźnie podkreślam, że już nie z taką pewnością jak
ostatnio. Na razie nie odważyłbym się otwierać żadnych nowych pozycji i
wolałbym nie zarobić, a zobaczyć najpierw jak zachowa się rynek na kolejnej
korekcyjnej sesji. Do tej pory wygląda to bardzo dobrze, ale czy świat
pozwoli utrzymać nerwy na wodzy ?. MP