do tego Prezydent w CNN powiedział, że "Stany Zjednoczone są przekonane o
obecności broni chemicznej w Syrii". Po takiej demonstracji siły w Iraku
Ameryka chce to wykorzystać do dalszego "porządkowania świata". Czy to
oznacza kolejne konflikty ? Na razie nie ma takiej możliwości zarówno
ekonomicznej, politycznej, jak i zapewne militarnej ze względu na lekki
chaos w Iraku. Widać jednak już teraz, że sprawy międzynarodowe jeszcze
długo nie znikną z czołówek giełdowych serwisów.
Dla nas najważniejszą informację weekendu jest oczywiście unijne referendum
na Węgrzech. Tak jak pokazywały wstępne wyniki, poparcie zwolenników Unii
było ogromne i wyniosło 83,76%. Spodziewano się nawet 10% mniej głosujących
na "tak". Po Słowenii to kolejny kraj tak pozytywnie zaskakujący w stosunku
do sondaży. Największe zainteresowanie ze strony Polski wzbudziło jednak nie
(pewne już wcześniej) poparcie Unii, ale frekwencja w referendum. Osiągnęła
ona 45,56% i od razu wywołało to szeroką dyskusję nad aktywnością wyborców w
naszym czerwcowym referendum. Podniósł się lament, że to ostrzeżenie dla
Polski. Absolutnie tak nie można tego odbierać. Po pierwsze próg ważności
referendum wynosi na Węgrzech zaledwie 25%, a poparcie przystąpienia do Unii
przekraczało w sondażach 70% i przekonanie, że głosowanie jest tylko
formalnością, sporo obniżyło frekwencję. U nas będzie zupełnie innaać dla Polski ? Jeśli chodzi o wynik referendum to
rozsądnie byłoby wstrzymać się z oceną szans na przekroczenie 50% frekwencji
(bo "tak" na razie nie podlega wątpliwości przy poparciu w sondażach 70% - w
niedzielnym powiatowym prefererendum 66,3%). Jeśli zaś chodzi o wpływ na
waluty i akcje, to złoty powinien lekko się dzisiaj umacniać, a na akcje
wpływ będzie raczej neutralny, głównie ze względu na całe zamieszanie
odnośnie frekwencji, co mocno zaciemnia aż 83% węgierskiego poparcia.
Dane makro można sobie dzisiaj darować. U nas o 16:00 nie wnosząca nic
nowego inflacja, a o 14:30 w USA dynamika zapasów firm. Euroland powinien
rozpocząć sesję na małym minusie. Wprawdzie kontrakty amerykańskie na
zielono, ale i tak nienajlepszą atmosferę po amerykańskiej sesji psuje
jeszcze nowe minimum na Nikkei. Tutaj jednak podobnie jak w USA, będzie
trwało wyczekiwanie na wyniki spółek. U nas w związku z tym wszystkim także
możemy rozpocząć małym minusem. Po danych makro w piątek nasz rynek liczył
na wzrost amerykańskich indeksów, a skończyło się przecież na minusach.
Rynek też nie był zbyt mocny w ostatnie dni i nie można jeszcze z całą
pewnością stwierdzić, że korekta już się skończyła. Porównując do skali
wzrostu, byłaby to bardzo płytka korekta. Nie brak więc obaw i niepewności,
co może zapewnić początek po południowej stronie, a później najważniejsze
będą dwie rzeczy. Pierwsza to zachowanie rynku węgierskiego po referendum, a
druga to obroty na naszym rynku. Jeśli byłyby dziś bardzo duże, mogłoby to
wskazywać właśnie na efekt przypływu kapitału na nasz rynek po węgierskim
referendum. Jeśli miałbym w tej chwili prognozować zakończenie sesji, to
mimo wszystko nie będzie ani węgierskiej euforii, ani przeceny po minusach
na zachodzie. Zapewne równie spokojnie poczekamy na wyniki amerykańskich
gigantów kończąc przy piątkowym zamknięciu. Warto zwrócić uwagę na 1164 pkt.
na kontraktach i oczywiście ostatnie minima plus luka. Kontrakty.gif
Indeks.gif MP