Poza tym sezon publikacji raportów kwartalnych również skłania do dużej ostrożności. Co prawda General Electric przedstawił w piątek wyniki zgodne z oczekiwaniami, ale już Boeing poinformował o odpisie księgowym na kwotę 1,2 mld USD. Dzień wcześniej gorszą od oczekiwań sprzedaż (za marzec) przedstawił Wal-Mart. W piątek spółka otrzymała niższą rekomendację (od Prudential). Obniżono też rekomendacje dla Applied Materials i Microsoft. Dzisiaj wyniki opublikują m.in. Fannie Mae, Novellus Systems i Rambus.
Zakończenie w USA nie powinno mieć większego wpływu na początek sesji na naszym rynku. Pokaże jednak, ze rynek amerykański nie jest obecnie skory do wzrostów. Otwarcie na WIG20 powinno wypaść blisko piątkowego zamknięcia (1142 pkt). Rynek bardzo szybko może też wejść w stabilizację z niskimi obrotami. Większego wpływu na dzisiejsze notowania nie powinno też mieć referendum na Węgrzech (pozytywny wynik został już zdyskontowany). Sam przebieg piątkowej sesji ukazuje pewną słabość rynku. Słabo zachowywał się sektor bankowy a rynek praktycznie nie reagował na poprawę w Eurolandzie. To oznacza, że spadkowa korekta jeszcze się nie zakończyła. Do takich wniosków skłania też analiza techniczna. Indeks wyznaczył nowe pięciosesyjne minimum intraday (1136 pkt) a na wykresie uformowała się kolejna czarna świeca. Świeca ma co prawda dolny cień, ale to nie zmniejsza jej lekko negatywnej wymowy. Taką wymowę mają tez wskaźniki techniczne. MACD wyhamował wzrost a oscylator stochastyczny utrzymał wygenerowany w czwartek sygnał sprzedaży. W podobnym układzie wskaźniki znajdowały się w połowie i w końcówce marca. Wtedy spadkowe korekty znosiły około 62 proc. wcześniejszego wzrostu. Jeżeli i w obecnej sytuacji ten układ miałby się sprawdzić w ciągu kilku sesji należałoby oczekiwać spadku indeksu do około 1118 pkt.