Na rynkach amerykańskich wojenny optymizm szybko jednak ustąpił miejsca obawom o stan gospodarki, co i u rodzimych inwestorów wzbudziło wątpliwość jeśli chodzi o możliwość trwalszego odwrócenia trendu. Były one na tyle duże, że poniedziałkowy "wystrzał" okazał się wszystkim na co stać było byki. Kolejne dni przyniosły bowiem osłabienie, które na razie można traktować wprawdzie w kategoriach korekty, ale zapowiada się że może ona potrwać również w najbliższym czasie. Kluczowe w tym zakresie będzie wspomniane okno hossy z poniedziałku. Dolny cień ostatniej świecy świadczy wprawdzie, że byki podejmują jeszcze próby obrony testowanej właśnie bariery, ale jej dłuższe utrzymanie jest coraz bardziej zagrożone. Kolejne minima indeksu są bowiem oznaką narastającego naporu podaży, który nakazuje wkrótce spodziewać się kolejnych ataków. Przy obecnych poziomach rynku każda następna próba może więc skończyć się pokonaniem.

Coraz większe obawy budzi też zachowanie wskaźników. Najszybsze z oscylatorów, jak choćby Stochastic, CCI i %R wyszyły ze stref wykupienia dając tym samym sygnały sprzedaży. Pogarsza się też sytuacja ROC i MACD. Pierwszy z nich po wyrysowaniu lekkiej negatywnej dywergencji coraz wyraźniej kieruje się w stronę poziomu równowagi. Po drodze mamy jeszcze linię trendu zwyżkowego z końca stycznia br. jednak jej testu można spodziewać się już na najbliższych sesjach, a przebicie zwiększy groźbę zejścia w obszar ujemny. MACD utrzymuje się ponad średnią, ale uwzględniając opadający MACD-histogram widać wytracanie tempa zwyżki. Nie bez znaczenia może okazać się też fakt, iż ma to miejsce w pobliżu ważnego oporu pochodzącego od przebitego dna z 19 listopada ub.r. i wierzchołka z połowy stycznia. Zahamowanie wzrostów w tym rejonie może zapowiadać zbliżający się kolejny zwrot w dół. Obaw takich nie niesie natomiast za sobą jak na razie zachowanie tygodniowego MACD, który przebił z dołu średnią.

Zamknięcie okna hossy w strefie 1134-1150 pkt. wyraźnie pogorszyłoby obraz rynku zapowiadając głębsze osłabienie. W takim wypadku wybicie górą z dwumiesięcznego horyzontu zamiast przełomu i zapowiedzi wykrystalizowania wyraźniejszego trendu wzrostowego należałoby traktować w takim wypadku jako klasyczną pułapkę. W perspektywie kilku tygodni prawdopodobne będzie zejście indeksu WIG20 przynajmniej do linii wyznaczającej ostatni impuls wzrostowy biegnącej aktualnie na wysokości ok. 1100 pkt. Po drodze mamy jeszcze kilka potencjalnych wsparć, jak choćby 38.2% zniesienia zwyżki z początku marca (ok. 1127 pkt.) i 50% zniesienia (ok. 1116 pkt.). Należy jednak liczyć się z tym, że pokonanie luki będzie dodatkowym bodźcem dla uaktywnienia podaży i powyższe bariery mogą nie wystarczyć by powstrzymać przecenę.

Podsumowując, pomimo optymistycznego początku zachowanie rynku w ostatnim okresie nie daje jeszcze podstaw do większego optymizmu jeśli chodzi o kierunek ruchu w krótkim okresie. Szybkie powstrzymanie byków nie świadczy najlepiej o ich potencjale i sugeruje, że spora część inwestorów nie jest przekonana co do trwalszego zwrotu w górę. Kluczowa w perspektywie najbliższych dni będzie poniedziałkowa luka hossy i jest dość prawdopodobne, że od wyniku jej testu zależeć będzie kierunek trendu w najbliższym czasie. W przypadku skutecznej obrony można spodziewać się wkrótce stabilizacji w przedziale 1135-1180 pkt. Biorąc jednak pod uwagę ostatnie osłabienie w połączeniu z pogarszającym się układem niektórych wskaźników bardziej prawdopodobne wydają się wkrótce kolejne próby zamknięcia okna, a groźba iż okażą się one skuteczne jest duża. W takim przypadku w perspektywie następnych kilku tygodni WIG20 powinien powrócić do linii wyznaczającej wzrosty z początku marca br.