Z wyników spółek mamy dzisiaj prawdziwą wybuchową mieszankę. Głównie po
sesji, ale w czasie naszych notowań wpływ może też mieć General Motors czy
Continental Airlines. Wszystkich
publikacji nie sposób wymienić, ale co do tego które są najważniejsze nie ma
wątpliwości - Intel, Microsoft, Motorola, Texas Instruments (wszystkie po
sesji). Jeśli wszystkie
wyniki okazałyby się znacząco lepsze/gorsze od prognoz, to luka na
jutrzejsze otwarcie Eurolandu może być bardzo duża. Intel prognozuje 12
centów na akcje, choć to już jest mocno obniżona (w poprzednim miesiącu)
prognoza, głównie z powodu słabej sprzedaży procesorów do telefonów
komórkowych. To może nie najlepiej świadczyć o prognozach Motoroli (prognoza
0,01) zresztą Texas Instruments też może rozczarować (prognoza 0,06). Jeśli
chodziło o MSFT, to tutaj z reguły niemal wszystkie prognozy są przekraczane
(co tylko potwierdza tradycję ich zaniżania) i tym razem może być podobnie
(prognoza 0,24). Przy wszystkich firmach niezależnie od wyników
najważniejsza jest tak naprawdę prognoza koniunktury na kolejne kwartały.
Każdy zły wynik mógłby zostać zniwelowany przez zapowiedź szybkiego
ożywienia ze względu na koniec wojny. Pytanie tylko, czy prezesi odważą się
na takie prognozy ? Przedwojenne ankiety nie wskazywały, by w szybkiej
wojnie ktokolwiek (oprócz inwestorów) widział znaczącą poprawę gospodarczego
otoczenia.
Z danyedwojenna", a do tego podawana obok wyników największych spółek, więc na
pewno nie ustawi to amerykańskiej sesji. Na nas może mieć jakiś mały wpływ.
Nieco wcześniej, bo o 11:00 podany zostanie niemiecki wskaźnik oczekiwań
menedżerów ZEW za kwiecień. Prognozuje się wzrost z 17,7 w marcu do 20-21.
Te dane były ostatnio ignorowane i także tym razem zapewne tak będzie.
Zamieszanie ekonomiczne i geopolityczne jest tak duże, że nastroje
konsumentów/firm/inwestorów potrafią zmieniać się tak szybko, że za bardzo
nie wiadomo, czy ostatni optymizm z ankiet przełoży się faktycznie na
wydatki czy inwestycje. Reakcja będzie więc większa na następne dane o
faktycznej sprzedaży, a nie o nastrojach, które po wojnie wiadomo że muszą
się poprawić. Nie znaczy to wcale, że dane można zignorować.
Zarówno u nas jak i w Eurolandzie powinna być na otwarcie mała zwyżka, gdyż
indeksy w USA rosły systematycznie aż do końca sesji, a na kontraktach nie
ma już śladu pesymizmu prezesów Novellus"a. Nie oczekiwałbym jednak byczych
fajerwerków, szczególnie na naszym rynku. U nas nawet ogromny optymizm
posesyjny tłumiony byłby fatalnym zachowaniem na wczorajszej sesji. Teraz
najważniejsze pytanie, to czy spadek był tylko wypadkiem przy pracy i był
związany z jednym konkretnym wydarzeniem (referendum, Kołodko, dymisja
Premiera) które wygoniło od nas jeden z zagranicznych funduszy, czy też jest
to zmiana nastroju większości inwestorów. Dla byków byłoby lepiej, gdyby to
był tylko jeden fundusz, bo to umożliwiałoby szybką zmianę nastrojów.
Zachowanie rynku węgierskiego (i stabilnej złotówki) pozwala bykom zachować
jeszcze choć trochę nadziej, że to nie nowa fala spadkowa, ale jednorazowa
wyprzedaż, która na tak niepłynnym rynku ma druzgocące efekty.
Wracając jeszcze do sprawy referendum warto zerknąć na wyniki najnowszego
sondażu CBOS - Za wejściem Polski do UE opowiada się 68 proc. osób
deklarujących uczestnictwo w referendum, 22 proc. chce opowiedzieć się
przeciw, a 10 proc. nie ma zdania. W referendum zamierza wziąć udział 75
proc. badanych. Gdyby taki był faktycznie wynik, to byłoby świetnie, ale to
oczywiście bardziej ciekawostka, bo za dwa miesiące może być inaczej, a na
giełdzie nikt w takie sondaże nie wierzy, i słusznie. Pozycji polecać żadnej
dzisiaj nie będę. Tak jak pisałem w Weekendowej optymizm dalej utrzymuję,
ale na razie polecana pozycja - brak. Oporem na dzisiaj 1130-35 na indeksie
co odpowiada na kontraktach około 1150 pkt., wsparciem linie trendu
wzrostowego na obu rynkach Indeks.gif Kontrakty.gif MP