Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 15.04.2003 16:41

Bardzo dobra sesja w Stanach i poranne plusy na amerykańskich kontraktach

pozwoliły na otwarcie 6 pkt. powyżej wczorajszego zamknięcia. Gdyby nie

fakt, że ostatnie dni rynek zachowuje się fatalnie, a wczoraj była tego

kulminacja, to wzrost byłby zapewne zdecydowanie większy. Zresztą

wystarczyło porównać to do giełd Eurolandu. Tam giełdy rosły ponad 2% a u

Reklama
Reklama

nas było zaledwie parę punktów na plusie.

Jeszcze większą słabość pokazał indeks, gdy tuż po otwarciu indeks runął jak

kamień w wodę i w parę minut oddał całe plusy. Wszystko przy kontynuujących

wzrosty rynkach europejskich z Buxem +1% na czele. WIG20 zatrzymał się

dopiero na wczorajszym zamknięciu, a jedyne usprawiedliwienie tej słabości,

to obrót zaledwie kilka milionów. Wystarczy parę zleceń, by przy tej

Reklama
Reklama

płynności zabić każdy optymizm.

Na minusy na indeksie jednak nie zeszliśmy i tuż nad zamknięciem rozpoczęło

się powolne odrabianie strat. Pierwszym oporem był poranny szczyt,

jednocześnie otwarcie sesji 131,74 pkt. To już niestety obszar oporu w

obszarze 1130-35 pkt. i pojawiła się pierwsza podaż. Wydawać by się mogło,

że po wczorajszej przecenie przy rosnącym Eurolandzie,

Reklama
Reklama

oraz przy dzisiejszym ponad +3% na niemieckim indeksie musimy choćby na

chwilę wyjść nad ten poziom. Nic z tego ! Indeks01.gif Rynku nie było stać

nawet na taki ruch. Ponad godzinę męczyliśmy się z porannym szczytem, a im

konsolidacja się przedłużała, tym podaż na największych spółkach zaczęła

narastać, a optymizm na kontraktach maleć. Kontrakty01.gif

Reklama
Reklama

Po kolejnej konsolidacji parę punktów poniżej szczytu rozczarowanie

przyniósł General Motors, który choć pokazał lepsze zyski, to głównie dzięki

jednorazowym pozycjom, a prognozowane zyski za cały rok na poziomie 5$

prawdopodobnie nie zostaną osiągnięte i takie ostrzeżenie zapoczątkowało

korektę na zachodzie. Dax oddał połowę (dużego) wzrostu, a kontrakty

Reklama
Reklama

amerykańskie wróciły na wczorajsze zamknięcie (po wzrostowej sesji)

U nas skoro rynek przy mocno rosnącym zachodzie nie jest w stanie pokonać

najbliższych oporów, to na pewno nie zrobi tego przy spadającym Eurolandzie,

więc ruszyliśmy dalej na południe w ślad za europejską wyprzedażą, robiąc na

kontraktach nowe

Reklama
Reklama

minima. Przebicie wczorajszego zamknięcia nastąpiło w momencie podania

znacznie gorszych od prognoz danych o amerykańskiej produkcji przemysłowej w

marcu. W tym samym czasie indeks zszedł pod poranne minima bez większej

obrony tego poziomu. Nie muszę chyba dodawać, że byliśmy jednym z niewielu

rynków, który zareagował na te dane. Na pozostałych parkietach atmosfera

jest mocno bycza, a do tego koncentracja głównie na wynikach spółek, a nie

na "starych" danych makro. U nas niestety na tak słabym rynku każda zła

wiadomość jest dla inwestorów czołówką serwisów.

Pierwszy tik na nowych minimach indeksu wywołał prawdziwą panikę, choć to

może zbyt poważne słowo jak na tak niskie obroty. Indeks w ciągu paru minut

stracił tyle, ile wynosiła rozpiętość całej dotychczasowej sesji i zatrzymał

się dopiero na 1116 pkt. Jednak jeszcze ciekawszy był końcowy fixing. Tylko

dzięki niemu indeks odrobił ponad 6 pkt. a kontrakty nie zdążyły na to

zareagować i bazę mamy +1,23 pkt. Niektórzy powiedzą, że końcowe transakcje

to sztuczne wyciąganie rynku i przyznam im rację, tak samo jak tym, którzy

uważać będą spadek tuż przed zamknięciem za nieco nienaturalny. Przy tym

obrocie wystarczy jeden fundusz by sterować rynkiem.

Podsumowując, dawno nie widziałem aż tak fatalnego zachowania rynku, choć

faktycznie patrząc na stracone punkty, czy skalę spadku w porównaniu do

ostatnich wzrostów, to wcale dramatu nie widać. Dramat jednak jest, jeśli

odnosi się to do zachodnich parkietów. Niru minut tuż po zamknięciu naszej sesji !! Czyżby podaż zagranicznych

funduszy już tam ustępowała i gonią Euroland ?

Rynek wielokrotnie przez ostatnie lata zaskakiwał mnie ruchami w kierunkach

których nie prognozowałem. Normalne chyba dla każdego inwestora. Jednak

rzadko kiedy byłbym skłonny nazywać zachowanie rynku "dziwnym". Teraz wydaje

się ono ... bardzo dziwne. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama