na dużym obrocie, to pojawią się obawy, że rynek amerykański raz jeszcze
potwierdzi swoje techniczne ciągoty i zawróci idealnie na oporach, a biorąc
pod uwagę skalę rynkowego optymizmu (50,6% byków 30,3% niedźwiedzi) i skalę
ostatniego wzrostu to równie dobrze, to ta "ostatnia" fala wzrostowa właśnie
może się kończyć.
Ja póki co z optymizmu na rynkach zagranicznych bym się jeszcze nie
wycofywał, ale jeśli chodzi o nasz rynek to wygląda to tragicznie.
Dzisiejsze -1,5% na WIG20 i 2,1% na kontraktach pokazuje jakbyśmy nadrabiali
jakiś spadek, a jedyne co ostatnio powinniśmy nadrabiać to dobre zachowanie
rynków zagranicznych. Co gorsza obrót na końcowym spadku znacznie wzrósł.
Oprócz wyceny spółek i politycznego zamieszania mimo wszystko chyba głównym
powodem jest dość specyficzny okres między świętami a majowym weekendem. Nie
ma popytu, nie ma chętnych do handlu, a część inwestorów doszła do wniosku,
że jak duzi gracze wrócą dopiero w maju na rynek, to zagraniczne indeksy
właśnie będą przy/lub już po ustanowieniu szczytów. Nikt na razie nie ma
wątpliwości, że żadna większa hossa się nie szykuje. My możemy jedynie
oderwać się przed samym referendum ... ale to dopiero w maju. Teraz więc
pozostaje obserwowanie amerykańskiej korekty i od jej przebiegu zależeć
będzie, czy z marszu przebijemy jutro linię trendu wzrostowego.
Kontrakty01.gif Indeks01.gif MP