Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 29.04.2003 08:46

Miał być wzrost - był, miał być mały - nie było. Indeksy ruszyły do góry na

początku sesji jak oszalałe. To chyba dobre słowo, bo choć dalej byczo

jestem do tego rynku nastawiony, to szaleństwem jest tak dynamiczny wzrost,

bez żadnego odpoczynku i uspokojenia rynku. Kara będzie bolesna.

Choć wzrost przekroczył nieco granicę przyzwoitości (biorąc pod uwagę

Reklama
Reklama

informacje napływające na rynek), to i tak przełomu nie było. Dow.gif

Nasdaq.gif SP500.gif Zabrakło naprawdę niewiele i powiem szczerze, że mój

optymizm podtrzymałby bardziej nieco mniejszy wzrost, niż dojście niemal

dokładnie do ostatnich szczytów na bardzo małym obrocie. To właśnie obroty

są wczorajszym jedynym przyjacielem niedźwiedzi. Z Dow Jones nawet jedna

spółka im nie sprzyja - wszystkie są na zielono.Obroty na NYSE były nawet

Reklama
Reklama

nieco mniejsze niż na wczorajszej mizernej sesji. Przy takiej sesji powinno

być dużo więcej. Rozstrzygnięcie powinno więc nadejśc jeszcze w tym

tygodniu. Albo indeksy odbiją się od oporów i zawrócą na południe, albo z

impetem przełamią opory i zobaczymy na rynku prawdziwą euforię (jednak

kolejny tydzień przyniósłby już moim zdaniem sygnał końca wzrostu), lub też

indeksy wykreują najgorszy z sygnałów, czyli wyjdą nad opory i spadkiem na

Reklama
Reklama

koniec sesji wykreują formację spadającej gwiazdy na znacznie większym

obrocie niż ostatnie mało aktywne sesje.

Wczoraj rynek ciągnęło wszystko to, co znane już było w czasie naszej

sesji, czyli wyniki Procter&Gamble i McDonald"s. Pierwsza spółka wzrosła

prawie 2% druga ponad 7%. To jednak też zasługa wszystkich poprzednich

Reklama
Reklama

publikacji, a wczorajsze wyniki tylko potwierdzają dobrą passę w tym

kwartale im mniej publikacji (zagrożeń) zostało w tym kwartale, tym

inwestorzy są pewniejsi, że procentowy wzrost zysków będzie jednak

dwucyfowy. Dzisiaj kalendarz publikacji jest zdecydowanie uboższy jeśli

chodzi o ważne spółki, a z tych mocniej rynkiem ruszyć mogą chyba jedynie

Reklama
Reklama

poranne publikacje Halliburton. Inwestorzy będą jednak wstrzymywać się z

transakcjami do podania kluczowych dla dzisiejszej sesji danych makro. O

16:00 inwestorzy dostaną wskaźnik zaufania konsumentów za kwiecień. W marcu

było 62,5 pkt i choć rynkowy konsensus robił się coraz optymistyczniejszy,

by w końcu osiągnąć poziom 70 pkt., to sporo analityków liczy nawet na

Reklama
Reklama

większy wzrost. Choćby tylko Briefing.com daje 76,0 Niemożliwy byłby taki

skok ? Jeśli nie teraz, to do wakacji wskaźnik powinien osiągnąć nawet

wyższe poziomy. Szybka i zwycięzka wojna musi podziałać na konsumentów, tak

samo jak ogromnie dynamiczne wzrosty na rynku akcji (na który w USA patrzą

nawet dzieci). Jeśli dane faktycznie okazałyby się lepsze od 70 (to i tak

już ogromny wzrost), to także z racji podawania ich dopiero o 16:00 (w

czasie sesji) powinna być silna reakcja, za którą pójdzie przełamanie oporów

i domino kupna. Czym się skończy ? Ja już zaczynam mówić o zbliżającym się

niedalekim szczycie, ale czy wykreuje go właśnie taka spadająca gwiazda po

chwilowym wyjściu nad opory, czy dopiero grudniowe szczyty, czy też może

analogicznie do japońskiego scenariusza bessy wyjdziemy nawet parę procent

wyżej .... za wcześnie by taki koniec wzrostu już określać. Póki co

zachowanie rynku jest dalej świetne i nawet jeśli zaczniemy mocny spadek na

dzisiejszej sesji, to i tak najbliższym sygnałem sprzedaży byłoby dopiero

zejście pod ostatnie dołki korekty (linie szyi podwójnego szczytu) na

SP500.gif i Nasdaq.gif

Tematem dnia była jeszcze ugoda z bankami inwestycyjnymi co do rozmiaru kar,

ale temat ten wałkowany był na przełomie roku i jest we wszystkich cenach

zainteresowanych spółek, więc nawet nie warto wspominać. Jeśli chodzi o

wydarzenia na świecie, to oprócz uspokojstawy".

Niby sprawy to jeszce nie rozwiązuje, ale w dyplomatycznym języku mocno

przybliża obie strony do jakiegoś kompromisu.

U nas po zeznaniach premiera dziesiątki komentarzy, ale bardziej na temat

samej etyki przesłuchań i wychowania obu posłów, niż meritum sprawy, tej czy

innej. Do referendum premier zeznawać już nie będzie i tylko prezydent

mógłby jeszcze coś namiesząć i wywołać jakieś zgrzyty, ale tego nikt się nie

spodziewa. Nie z powodu jakiejkolwiek sympati posłów do prezydenta, ale z

faktu poparcia jakim ten się cieszy. Konfrontując się z premierem mającym

kilkunastoprocentowe poparcie nie trzeba mieć nawet racji, czy kultury. Co

innego gdy trzbea zmierzyć się z prezydentem, którego popiera ponad połowa

Polaków, a do tego już sam urząd prezydenta posiada pewien szacunek. Tak

więc rozdział dla giełdy chwilowo zamknięty.

Zresztą do maja wszystkie rozdziały wydają się brazylijskim serialem, bo

tylko w ślad za zachodnimi parkietami będziemy mieli takie zrywy jak wczoraj

(czy dzisiaj, o czym za chwilę), a dalszą część sesji powinna

charakteryzować konsolidacja analogiczna do wczorajszej, przy równie niskich

obrotach. Im bliżej majowego święta, tym trudniej bedzie ruszyć rynkiem.

Szarpnąć dzisiaj trudno być nie powinno. Po takiej sesji w Stanach i

Niemczech (DAX.gif +4,08% po idealnym odbiciu od wsparcia), mając nadzieje

na pokonanie oporów, nasz rynek powinien nadrobić nieco te zaległości i

rozpoczniemy handel na plusie. Jeśli na kasowym w pierwszych minutach

powtórzy się sytuacja z wczorajszymi obrotami, to znowu mamy dalszy szybki

wzrost. W pierwszej godzinie zapewne wszystko już będzie ustalone. Kolejny

skok przynieść może chyba dopiero sam końcowy fixing, po podaniu

amerykańskiego wskaźnika zaufania konsumentów. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama