zupełnie inne. Takie zachowanie po "spodziewanej" decyzji to jeszcze cały
czas efekt zaskoczenia rynku jedną z wcześniejszych obniżek. Jeśli chodzi o
dane w Stanach, to po uwzględnieniu rewizji z poprzedniego miesiąca były
zgodne z oczekiwaniami, ale notująca ponad roczne maksima czterotygodniowa
średnia liczby wniosków bezrobotnych chyba jasno pokazuje trend na rynku
pracy. Zresztą dopóki liczba wniosków nie wróci poniżej 400k, to każde dane
trzeba odbierać negatywnie.
Dzięki samej końcówce skończyliśmy na plusach, ale nie ma to żadnego
znaczenia na kolejne sesje. Jednego dnia poszczególne spółki zachowują się
świetnie (nawet banki), a następnego na ogromnej podaży są przeceniane.
Zachodnie giełdy niewiele nas interesują, bo każdy spadek uznany zostanie za
korektę, a na wzrosty nie reagujemy od tygodni. Wyraźnie fundusze wstrzymują
się z handlem, by zobaczyć przyszłotygodniowe wyniki. Co z tego wyniknie,
nie sposób teraz powiedzieć, a choć czytelnicy nie tego oczekują od pisanych
tu tekstów - to jednak z takiego rynku nie da się wyczytać co będzie na
najbliższej sesji. MP