Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 08.05.2003 16:58

Kontynuujemy swoją fatalną passę trwania w marazmie przy sporych ruchach na

giełdach zachodnich. U nas chyba panuje dość pokrętne przekonanie, że im

większe rozchwianie na giełdach zachodnich, tym bardziej trzeba wstrzymać

się ze wszystkimi transakcjami, bo przy tej zmienności zachodu mogą dziać

się różne rzeczy i to przecież spore ryzyko. A gdy powstaje na zachodzie

Reklama
Reklama

długi trend wzrostowy, to najwyraźniej nasi zarządzający dochodzą do

wniosku, że nie ma co teraz odkupywać akcji (sprzedanych w dołku giełd

zachodnich, zarówno z portfeli polskich, jak i zagranicznych - patrz choćby

CU, który pozbył się zagranicznych akcji właśnie w dołku na Dax), bo teraz

to już można to zrobić na samej górce. Z kolei im trend wzrostowy jest

mocniejszy, tym przecież wykupienie rynku większe i teraz to już trzeba

Reklama
Reklama

chyba grać pod korektę, a nie pod hossę. Ehhh oczywiście można ten marazm

tłumaczyć mniej lub bardziej karkołomnie, ale scenariusz "chilijski" gdzie

OFE "ustabilizowały" rynek jest dla indywidualnych inwestorów/spekulantów po

prostu koszmarem. Szkoda, że GPW jest tak odporna na wszelkie propozycje

zmian (zmniejszenia) wielkości kroku notowań kontraktów (bez zmiany wartości

tiku). Za to chętnie podnosi prowizje animatorom, a do tego wszystkiego brak

Reklama
Reklama

nowych emisji dużych spółek (prywatyzacja) zaciska pętlę marazmu na GPW.

Ponarzekałem ponarzekałem, ale cały czas żywię nadzieję, że za tydzień gdy

skończą się wyniki spółek i pozostanie 3 tygodnie do unijnego referendum, to

rozpocznie się jakaś ciekawsze rozgrywka, nawet jeśli miałaby ona nie

przynieść wzrostów. Równie dobrze możemy mieć przecież sytuację, że

Reklama
Reklama

spekulacyjny kapitał uderzy w polskie spółki, a nasze OFE (puste portfele -

niechętni do wzrostów) postawi tak dużą i demonstracyjną podaż, że żadnego

referendalnego wzrostu nie zobaczymy. To już jednak będzie na pewno

ciekawsze niż obroty w okolicach 100 mln, przy zmienności 7-9 pkt, tak jak

to było dzisiaj na kontraktach i indeksie. Na tych pierwszy obroty to tylko

Reklama
Reklama

7k i ostatnio coraz częściej osiągamy tak nieprzyzwoicie niskie wartości.

O sesji nie ma naprawdę co pisać. Nic się nie działo. Warto może jedynie

napisać o decyzji ECB, która ucięła wszystkie spekulacje co do możliwej

obniżki i szybko przeceniła zarówno indeksy, jak i dolara. Niby większość

analityków oczekiwała braku obniżki, ale spekulacje rynku jak widać były

Reklama
Reklama

zupełnie inne. Takie zachowanie po "spodziewanej" decyzji to jeszcze cały

czas efekt zaskoczenia rynku jedną z wcześniejszych obniżek. Jeśli chodzi o

dane w Stanach, to po uwzględnieniu rewizji z poprzedniego miesiąca były

zgodne z oczekiwaniami, ale notująca ponad roczne maksima czterotygodniowa

średnia liczby wniosków bezrobotnych chyba jasno pokazuje trend na rynku

pracy. Zresztą dopóki liczba wniosków nie wróci poniżej 400k, to każde dane

trzeba odbierać negatywnie.

Dzięki samej końcówce skończyliśmy na plusach, ale nie ma to żadnego

znaczenia na kolejne sesje. Jednego dnia poszczególne spółki zachowują się

świetnie (nawet banki), a następnego na ogromnej podaży są przeceniane.

Zachodnie giełdy niewiele nas interesują, bo każdy spadek uznany zostanie za

korektę, a na wzrosty nie reagujemy od tygodni. Wyraźnie fundusze wstrzymują

się z handlem, by zobaczyć przyszłotygodniowe wyniki. Co z tego wyniknie,

nie sposób teraz powiedzieć, a choć czytelnicy nie tego oczekują od pisanych

tu tekstów - to jednak z takiego rynku nie da się wyczytać co będzie na

najbliższej sesji. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama