Już na początku dzisiejszej sesji widać było, że rozpoczyna się właśnie
"ten" wzrost. Po 50 minutach obroty przekroczyły 100 mln i generowały je
głównie największe spółki. Wszystko przy bardzo mocnym kupnie i jeszcze
większych ofertach kupna wspierających byków na każdym poziomie. Można
powiedzieć, że rozpoczęło się od TPS, ale ta była po prostu dzisiaj liderem.
Mocny wzrost dotyczył jednak każdej dużej spółki, która zalicza się do
giełdowej czołówki. Kryterium wyboru do takiej spekulacji to płynność
papierów. Można handlować nawet słabymi spółkami (czego banki i dzisiejszy
fatalny Pengab dobrym przykładem), ale oby można było z nich bardzo szybko
wyjść, gdy wzrost się załamie.
Praktycznie większość ruchu dokonała się do południa. Później to już tylko
podciąganie pojedynczych spółek i gonienie rynku przez tych, którzy rano
zostali odcięci od akcji. Kontrakty nie za bardzo dawały nabierać się już na
te popołudniowe wzrosty indeksu i dopiero w samej końcówce licząc na dobre
zamknięcie wyznaczyły nowe szczyty na 1185 pkt. Zamknięcie jednak euforią
nie było. Tutaj było już widać sporo obaw, głównie związanych z porażkami
technicznymi jakie mieliśmy na rynku regularnie od końca stycznia.
Wielokrotnie występowały wszelkiego rodzaju pułapki, fałszywe przebicia
linii trendu i dość nieoczekiwane, często bezsensowne zwrotu rynku, nie
mające nic wspólnego ani z rynkami zagranicznymi, ani z wiadomsiebie. Co jest takie świetne ? Przede
wszystkim obroty, które nie wzięły się znikąd i które mają spekulacyjne
podstawy do wzrostu, wymienione na początku komentarza. Obrót na całej sesji
przekroczył 550 mln pln i był najwyższy od października 2001 roku. Tak długo
nie notowany poziom nie musiałby być aż takim osiągnięciem, ale aż tak
wysoki poziom już nim jest.
Szanse na to, że wzrost był jedynie paniką funduszy emerytalnych (puste
portfele) oceniam bardzo nisko. Ewidentnie któryś z funduszy (z Afryki -
tak, na pewno z Afryki, południowej dodam) akumulował ostatnio akcje (patrz
wspominane tutaj charakterystyczne wymiany na największych spółkach) i
będzie próbował dalej grzać rynek. Nie zawsze chcieć znaczy móc, bo zarówno
politycy mogą popsuć wszystko jednego dnia, fundusze emerytalne za wszelką
cenę nie będą chciały z pustymi portfelami dopuścić do wzrostów, albo rynki
zagraniczne z hukiem zawrócą na południe (co oceniam za coraz bardziej
prawdopodobne ). Nie jest więc tak, że sielanka i ""sky is the limit", ale
po takiej sesji argumentów do gry za wzrostem jest jak 10 do 1. Ten jeden za
spadkiem, to przewartościowanie spółek - czynnik teraz zupełnie nieistotny
;-)
Zobaczmy jak to wygląda technicznie. Na indeksie bajka. Białym rycerzem w
bajce jest oczywiście dzisiejszy obrót, który przy tej skali wzrostu sam z
siebie byłby mocnym sygnałem kupna, nawet gdyby nie złamane zostały żadne
opory. Ale z oporami indeks także sobie dzisiaj poradził. Najpierw pękł
kwietniowy szczyt Indeks01.gif , później naruszona została linia trendu
spadkowego, będąca górną krawędzią półtorarocznego trójkąta. WIG20.gif
Pisałem ostatnio, że nie jest to już aż tak ważna i pewna formacja (za długi
okres kształtowania), ale bez wątpienia nie zamierzam o niej zapomnieć. Na
kontraktach technicznie już tak różowo nie jest, bo wzrosty zatrzymał
właśnie ostatni szczyt, ale tutaj z kolei bardzo przydatna okazała się
ostatnia linia trendu spadkowego, która rano dała sygnał do wzrostów.
Kontrakty01.gif Co dalej ? Nawet nie próbuję się w tej chwili wychylać.
Trzeba nieco ochłonąć, przemyśleć dzisiejszą sesję, a oczywiście nie bez
wpływ jest zachowanie USA po słabych danych. Jeśli miałbym coś w ciemno
polecać, to oczywiście gra na wzrosty ze stopem przy 1160 pkt, które akurat
wypada w okolicach połowy dzisiejszej świecy. Jednak o prawdopodobieństwie
dalszych zysków byków pomyślę już rano. MP