euforii w strach i potem znowu w euforię, ale można przyjąć, że są większe
szanse na wzrost niż spadek. Wiele rozstrzygnie się w okolicy szczytu z
sesji wtorkowej. Jeśli ceny kontraktów wyjdą nad ten poziom to wykreślona
będzie formacja podwójnego dna i zakończy ona korektę spadkową, co
otworzyłoby drogę do testu poziomu szczytu na 1191 pkt.
Trochę w cieniu wydarzeń "technicznych" jest dzisiejsza publikacja wskaźnika
dynamiki produkcji przemysłowej w strefie euro. Okazało się, że produkcja
spadła bardziej niż to wcześniej prognozowano. Wystarczająco mocno, by już
nie odnotować wzrost nawet r/r, czego spodziewali się analitycy. Zatem
zamiast dynamiki na poziomie -0,7% m/m i +0,4% r/r otrzymaliśmy dziś
dane: -1,2% m/m i -0,3% r/r. Nie można się zatem dziwić, że po jakimś czasie
rynek euro/dolar ruszył w stronę przeciwną do wielodniowego trendu
umacniając amerykańską walutę. Co wpłynęło na taki kiepski wynik? Zarówno
produkcja dóbr inwestycyjnych, jak i konsumpcyjnych w marcu spadła. Jedynie
produkcja dóbr o średnim terminie użytkowania nie zanotowała spadku, ale
także nie wzrosła. Produkcja w sektorze energetycznym spadła o 4,2% jako
odreagowanie wzrostu w poprzednich dwóch miesiącach. Właściwie wszystkie
ważniejsze kraje strefy euro zanotowały spadek produkcji. Wyjątkiem dla
całej strefy był jedynie Luxembourg. Najbardziej uciążliwe dla całej strefy przypuszczać, że tak słaby wynik skłoni ECB do
cięcia stóp procentowych przy najbliższej okazji. KJ