Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 22.05.2003 18:18

Co tu dużo ukrywać. Była szansa na całkiem przyzwoitą sesję, a wyszedł klops

codzienny: "Inwestorze, trendy to się może zdarzają, ale nie u nas."

Początek sesji całkiem ładny. Mała, bo mała, ale jednak wykreślona została

luka hossy. Potem "poszedł" opór na 1177. To był szczyt z wtorku, którego

pokonanie miało nam dać techniczne podstawy, a więc i kolejną ożywczą falę

Reklama
Reklama

optymizmu, by dokonać kolejnego wzrostu i przetestować szczyt z poprzedniego

czwartku. Faktycznie po wyjściu nad 1177 pkt przeważał popyt. Pomogły w tym

podane tuż po 10:00 dane o naszej sprzedaży detalicznej. Niestety, popyt

był, ale nie wystarczyło go na poważny test poziomu 1191 pkt. Maksimum

wyznaczone zostało na 1185 pkt. , czyli ledwie przekroczyliśmy górkę z

kwietnia i szybko "trzeba" było zawracać.

Reklama
Reklama

Po zaliczeniu szczytu mieliśmy południowy spokój, który przybrał formę

konsolidacji w okolicy 1176 pkt. Ten poziom bykom udawało się utrzymać przez

dłuższy czas, a było to ważne, gdyż zejście niżej zanegowałoby sygnał

wyjścia nad wtorkowy szczyt. Parę punktów niżej znajdowała się poranna luka

hossy. Było o co grać. Problem w tym, że im dłużej ta gra trwała, tym podaż

stawała się śmielsza. Około 15:00 podaż zaatakowała już zdecydowanie. Szybko

Reklama
Reklama

została zamknięta luka hossy. Spadki przybrały na sile i sprowadziły ceny do

poziomu 1166 pkt. Tu już popyt ponownie przystąpił do walki. Jedną z

przesłanek było to, że spadek nie był wynikiem paniki byków lecz ataku

podaży. Widać to było po rosnącym w trakcie spadku LOP czyli "Skoro inni nie

panikują to może nie będzie tak źle". Wniosek też jest inny. Podaż to nowe

Reklama
Reklama

krótkie pozycje zwabione nieudanym testem szczytów. Teoria mówi, że ruch

cen, by był istotny powinien być potwierdzony przez wzrost obrotu i LOP. W

tym wypadku był. Ba, gdyby spadek dokonał się przy spadku LOP można by mówić

o słabości tego ruchu. Było jednak inaczej. Otwartym pozostaje pytanie, czy

sprzedający mają rację. To oczywiście wypłynie w przyszłości.

Reklama
Reklama

Przebieg dzisiejszej sesji daje jednak pewną przewagę niedźwiedziom. Nie

chodzi tu tylko o LOP. Nieudana próba zbliżenia się do szczytu oraz

zamknięcie luki (ostatnio ciągle mamy w tym do czynienia) to sygnały

słabości rynku. Słabości w chwili, kiedy właśnie powinien on wykazywać

symptomy siły, dawać nadzieję na pokonanie oporu. Po dzisiejszej sesji można

Reklama
Reklama

się poważnie obawiać, że po raz kolejny okazja do powstania większego trendu

zostanie zaprzepaszczona. Na razie tylko obawiać, bo faktycznie jest jeszcze

szansa. Pociechą dla byków jest fakt, że spadek nie spowodował przebicia

przyspieszonej linii trendu wzrostowego. Wprawdzie jej nachylenie jest

spore, a jak wiadomo im linia jest bardziej stroma, tym mniej wiarygodna, to

jednak jest wsparciem, który już kilkakrotnie dawał niedźwiedziom o sobie

znać. Fakt, że linia ta nadal pracuje powinien dodać bykom otuchy. By myśleć

o wzroście popyt musi postarać się obronić tą linię. Jej przełamanie to

rychły test poziomu dwóch ostatnich lokalnych dołków. Tu obrona powinna być

mocna, bo zejście jeszcze niżej równałoby się wykreśleniu formacji

podwójnego szczytu z zakresem spadku do dolnego ograniczenia kanału

Kontrakty01.gif Indeks01.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama