biec w bezpiecznej odległości. Przypadki gdy ktoś zbyt wcześnie chce
puszczać kamień, nie wiedząc że do szczytu jeszcze daleko, mogą się skończyć
pogonią nie za kamieniem, ale pogonią kamienia za nim. Może trochę zbyt
poetycko, ale generalnie chodzi o to, że jedna sesja (spadkowa jedynie
na Nasdaq) na tak byczym rynku nie powinna jeszcze przekładać się na dramat
byków, choć stali czytelnicy na pewno wiedzą, z jak dużym sceptycyzmem
podchodzę do tych wzrostów. Rządzi jednak rynek i jeśli zamiast realizacji
zysków, powrotu pod 965 i straszenia na kolejnych sesjach oporem na
spadającej gwieździe będziemy mieli jej zanegowanie analogiczne do
ostatniego piątkowego, to nie ma co z rynkiem walczyć i czekamy na
"scenariusz japoński". Dodam jednak tylko, że nie było jeszcze tak dobrego
miejsca do odwrotu...
Euroland będzie z rana rozczarowany takim zachowaniem USA. (plus kontrakty
NQfut.gif SPfut.gif ) Większej
przeceny jednak nie będzie, do czasu amerykańskiej sesji. Za dobre są
nastroje, by tylko wspomniane poszlaki skazywały już byka na karę śmierci.
Indeksy zaczną jednak minusem wywindowane na swoje wczorajsze zamknięcia. Z
danych o 8:45 ciekawostka jaką dla naszej i europejskich giełd jest indeks
zaufania konsumentów we Francji (prognoza -26,2 wobec kwietniowego -27).
Później ze strefy euro o 12:00 bezrobocie i inflacja PPI za kwiecień. A
przed sesją w Stanach jeszcze sprzedałumaczą to sprawą TPS, ale to trochę naciąganie. Ta spółka spadła
wczoraj na początku sesji, a później była stabilna konsolidacja. Całodniowe
osuwanie i przeceny to zasługa głównie KGHM PKN i BPH. Rynek zachował się
słabo, a po takim niepewnym zakończeniu w Stanach wcale nie odzyska nagle
swojej siły z piątkowej końcówki.
Pomóc mogłaby informacja, że rośnie (57%) odsetek obywateli chcących wziąć
udział w referendum. Mogłaby, gdyby nie fakt, że wszelkie badania są
wyjątkowo mało wiarygodne w tym przypadku (na podstawie historii polskich
głosowań, a także niedawnych unijnych referendów), a po drugie wynik
referendum jest już dla giełdy nieco mniej istotny niż miało to miejsce
choćby przed orzeczeniem Trybunału, czy deklaracjami popierającymi z różnych
partii. Teraz to tylko kwestia giełdowego nastroju, bo reszta jest (tak
uważają inwestorzy) przesądzona.
Podsumowując zaczynamy przy wczorajszym zamknięciu. Byłoby niżej po
wczorajszym rozczarowaniu i braku euforii w USA, ale powrót bazy na minusy
nie zachęca do spadków bez rynku kasowego. Po wczorajszym nieudanym ataku na
luki hossy Indeks.gif Kontrakty.gif nie będzie już teraz tak łatwo o
wzrosty, ale przed referendum trudno też liczyć na głębsze spadki. Zresztą
poza wczorajszą sesją (i fundamentami) nie widać na razie słabości rynku.
Czeka nas więc zapewne konsolidacja, a jeśli jednak USA ruszą dalej do góry,
to możliwe że właśnie taka "niespodzianka" z ich strony zaktywizowałaby
nieco popyt na naszym rynku, Do tej pory zachodnie wzrosty wydawały się
wszystkim zbyt oczywiste, a teraz powoli zacznie pojawiać się już "ściana
strachu". Ja nastawienie mam neutralne i nie sądzę, by był to w tej chwili
dobry rynek do otwierania pozycji. MP