wspomnianych firm, a co za tym idzie całym rynkiem nieruchomości. Jeśli FED
ponownie choćby wspomni o takim zagrożeniu, to na fali wspomnianych
podejrzeń o księgowe nieprawidłowości mogłoby to przecenić cały rynek. Nie
oczekuję teraz takiego scenariusza, ale długiej pozycji w USA przed
dzisiejszą sesją bym się nie odważył otwierać. Zresztą nie tylko z tego
powodu. Rynek oczekuje obniżki stóp, a skoro taka ma nastąpić, to czy
Greenspan może piać z zachwytu nad ożywieniem gospodarczy i świetlanymi
perspektywami ? Nie może, bo inaczej nie mógłby obniżać stóp
procentowych.Ocena stanu gospodarki będzie więc nieco chłodna. Z innych
mniej istotnych danych dostaniemy jeszcze o 10:30 stopę bezrobocia w Wlk
Brytanii za maj (prognoza 3,1%) i o 12:00 kwietniową produkcję przemysłową
(mocno zmienną w każdy miesiącu) w nieco bardziej interesujących nas
Niemczech (prognoza -0,3% m/m)
Na naszym rynku najważniejsza na razie pozostaje polityka. Po przyjęciu
przez rząd założeń do budżetu na 2004 r. oddaliła się nieco dymisja Kołodki.
Szumnie zapowiedziany podatek liniowy był dyskutowany, ale na pewno już nie
zostanie szybko wprowadzony i już nie byłaby to stawka 18%. Namnożyło się
pomysłów i opinii. Widać jednak wyraźnie, że SLD nie stanęło murem za
premierem, a to daje nadzieje Kołodce, że nie zostanie sprowadzony, jak
powiedział W. Orłowski, do roli księgowego, co zapewne zaowocowałoby
podaniem się do dymisji. " wojny o kontrolę nad
finansami i ich reformą. Nowy minister zaczynałby bez tego obciążenia i
konfliktów. Gorzej mogłoby być jeśli chodzi o dymisję rządu. Choć myślę, że
większość chciałaby jego zmiany, to brak wotum zaufania dla SLD oznaczałby w
krótkim terminie bardzo duże polityczne napięcie i giełda może się tylko
tego obawiać. Termin głosowania nie jest jeszcze znany, a GPW dalej
pozostanie w niepewności.
Niepewność wzmocniło też wczorajsze zachowanie BUX.gif (-3,94%). Dość
istotnym dla naszego rynku jest pytanie, czy była to ucieczka zagranicznych
inwestorów realizujących zyski po 3 miesięcznym wzroście (podgrzewanym
najpierw przez węgierskie, teraz polskie referendum), czy też frustracja
trochę niepoważnym zachowaniem węgierskiego banku centralnego, który
najpierw dewaluuje walutę, by później naprawiać ten błąd wczorajszą podwyżką
stóp procentowych. Pierwszy wariant źle wróżyłby dla naszego rynku.
Wskazówką na GPW będą obroty, których jak na razie symboliczny rozmiar nie
obwinia za ostatnie spadki wycofujących się zagranicznych funduszy. Gdyby
tak było, to najpłynniejsze spółki przy sporych obrotach uległyby przecenie.
Zapewne węgierskie spadki to mieszanka tych dwóch wspomnianych czynników.
Ale przykład ostatniego naśladowania forinta przez złotówkę może budzić
obawy, że ruszymy też za węgierskim rynkiem akcji, niezależnie od powodów
jego przeceny.
Podsumowując, zaczniemy zapewne małym plusem, gdyż końcówka USA przełoży się
na optymizm Eurolandu. Mogły to zachwiać posesyjne notowania, ale skoro
kontrakty amerykańskie już na plusach, to nikt o tym nie pamięta. Nie można
na dzisiaj wskazać kierunku, gdyż ani USA nie zrobiły przełomu, ani nie było
go w Polskiej polityce, ani też wczorajsza sesja ze znikomą
aktywnością/zmiennością nie pokazała jaki jest rozkład sił na rynku.
Pozostaje jedynie czekać na wzrost obrotów i dopiero wtedy wejść do gry.
Kontrakty.gif Indeks.gif MP