języka FED na nasze - nic się nie zmieniło ! Indeksy nastroju wystrzeliły do
góry, na innych wskaźnikach też widać lekką poprawę, ale sam już
wielokrotnie pisałem, że skala tego ożywienia sporo mnie rozczarowała, mimo
że co do amerykańskiej gospodarki aż tak wielkim optymistą chyba nie byłem.
Pierwsze komentarze po tej publikacji to - dobrze, że nie jest gorzej.
Jednak rynek Fed Fund Futures mówi, że jest, bo szansa na obniżkę stóp
większą niż 25 pb. wzrosła aż do 36%. Nie było się więc z czego cieszyć,
chyba że ... z gry pod obniżki, ale wtedy pod koniec czerwca gdy te staną
się faktem, rynek może mocno ucierpieć.
Z danych makro mamy dzisiaj ich mały potok o 14:30. Najważniejsza będzie
sprzedaż detaliczna, barometr kluczowych dla gospodarki wydatków
konsumentów. W kwietniu mieliśmy zaskakujący, bardzo zaskakujący spadek i
zamiast 0,4% było -0,1% To duża różnica. Bez samochodów zamiast +0,2%
było -0,9%. Robi wrażenie prawda ? Największy spadek od września 2001 r.
Wtedy mało kto się tym przejął tak naprawdę. Teraz oczekuje się, że sprzedaż
detaliczna za maj nie ulegnie zmianie, a bez samochodów wzrośnie 0,2%. Nawet
lekkie przekroczenie prognoz nie powinno być powodem do zadowolenia po
ostatnich danych, ale wszyscy chyba wiedzą, że giełda nie robi zawsze tego
co powinna. Większe wydatki konsumentów będą dopiero wtedy, gdy trwające w liczba wniosków przekracza uważane za "recesyjne" 400k.
Obecna prognoza wynosi bowiem 425k. Te dwa raporty powinny mieć dzisiaj
największy wpływ na rynek.
Kontrakty amerykańskie na zero, a wczorajsze zachowanie indeksów przełoży
się oczywiście na wzrosty Eurolandu. Podobnie powinno być u nas, choć
oczywiście zupełnie co innego jest w centrum zainteresowania. Inwestorzy
będą dzisiaj pisać dziennikarzom artykuł o reakcji na dymisję Kołodki.
Reakcja będzie, ale czy na pewno na Kołodkę ? Wszyscy "wiedzieli" o tej
dymisji od poniedziałku i wydaje się to już zdyskontowane przez rynki. Rynki
co prawda mogłyby się ucieszyć, że zdjęty został z rynku jeden z czynników
ostatniej niepewności, ale po pierwsze nie wiadomo tak naprawdę jakie
działania podejmie nowy minister finansów Andrzej Raczko, po drugie jaki
program realizowany będzie przez Hausnera (np. czy równie stanowczo naciskać
będzie na RPP w sprawie rezerwy, a pierwsze komentarze na to wskazują), a po
trzecie czy wszyscy Panowie łącznie z Millerem nie pożegnają się ze stołkami
w wyniku jutrzejszego głosowania. Nie można więc napisać, że gdy rynek
wzrośnie, ucieszy się z dymisji Kołodki. Na pewno większości inwestorów ta
zmiana bardzo pasuje, ale nie znaczy wcale, że muszą pójść akurat za tym
pieniądze.
Pieniądze pójdą za to za Stanami. Otwieramy się więc parę punktów wyżej i
najprawdopodobniej do danych makro rynek będzie analogicznie do poprzednich
dni bardzo spokojny. Jutrzejsze głosowanie nad wotum zaufania nie pozwala
funduszom podejmować odważniejszych decyzji. Jednak jeśli już na coś się
zdecydują, to prędzej będzie to dzisiaj wyciąganie rynku do góry, grając już
pod nowy (tylko może być lepszy) rząd, albo pod "wygrane" głosowanie, które
co prawda niewiele zmieni w tej burej rzeczywistości, ale wystarczy spojrzeć
na reakcję inwestorów po FED - przynajmniej nie jest (będzie) gorzej. MP