Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 17.06.2003 19:18

Znowu to samo. Mała zmienność, mały obrót i niewyraźny sygnał, którego

trudno brać na poważnie. Dobrze chociaż, że mieliśmy na początku lukę hossy,

bo dzięki niej zmienność liczona wskaźnikiem ATR byłą równa ostatnio

notowanej średniej z 14 sesji. Skąd wspomniana luka? Nasz rynek na pewno

sobie jej nie wypracował. To jedynie zasługa dobrej sesji w USA. tamtejsze

Reklama
Reklama

indeksy zakończyły ją mocnym wzrostem zaliczając nowe tegoroczne szczyty. To

robi wrażenie i mieliśmy tego efekt rano. Gdy jednak resztę sesji trzeba

było pociągnąć samodzielnie okazało się, że rynek jest za słaby na hossę. W

efekcie przez prawie całą sesję bujaliśmy się w okolicy otwarcia.

A było sporo okazji do wybicia się z tego marazmu. W czasie dzisiejszych

notowań mieliśmy mnogość różnorodnych danych makro. Zaczęło się już o 10:30

Reklama
Reklama

od raportu dotyczącego przewidywać niemieckich przedsiębiorców. Poziom

pesymizmu wyzierający z tego dokumentu zarażał wielu, ale nie nas. Tak

kiepskiego nastawienia do przyszłości nie notowano od recesji z początku lat

90-tych. Później był wskaźnik ZEW. To także sygnalizator oczekiwań

przedsiębiorców, ale stworzony przez inną instytucję. Jego wartość okazało

się zaskakująco wysoka, co mogło wywołać jakieś reakcje, ale nie wywołało.

Reklama
Reklama

Okazało się bowiem, że wysoka wartość ZEW jest związana z nadziejami

respondentów rozbudzonymi przez ostatnią mocną obniżkę stóp procentowych.

Inwestorzy trochę lepiej wiedzą, czy taka obniżka jest w stanie pomóc i dali

temu wyraz ignorując "dobry" wskaźnik.

Później były kolejne dane - dynamika produkcji przemysłowej w strefie euro.

Reklama
Reklama

Okazała się ona znacznie większa od oczekiwań. Tu także rynek nie reagował.

Już czekano na dane w USA. Pierwsza ich porcja pojawiła się o 14:30.

Inflacja na poziomie konsumentów po odliczeniu cen energii i żywności

okazało się nieco większa od oczekiwań. Inwestorzy odetchnęli z ulgą.

Straszono ich ostatnio deflacją i każdemu przed oczami pojawiał się obraz

Reklama
Reklama

deflacji w okresu Wielkiego Kryzysu. Wyższa inflacja okazała się zbawienna.

Kolejnym plusem była większa niż oczekiwano dynamika wzrostu liczby nowych

budów. Jak widać rynek nieruchomości ma się świetnie. Przypomnę tylko, że

prawie 2/3 ludności w Stanach uważa inwestycje w nieruchomości za najlepszą

lokatę kapitału. Nie muszę przypominać, co się dzieje z aktywem, który jest

Reklama
Reklama

przedmiotem uwielbienia tłumów. Po tych dwóch danych dało się już zauważyć

reakcję, ale głównie na Zachodzie - rosły kontrakty w USA. Nasz rynek ledwie

drgnął. Po 15:00 podana została dynamika produkcji przemysłowej w Stanach.

Kolejny byczy plusik. Była ona nieco lepsza od oczekiwań. Także opublikowana

o 16:00 nasza dynamika produkcji okazała się lepsza od wcześniejszych

prognoz.

Mimo tych wielu dobrych sygnałów kontraktom udało się jedynie na chwilę

wyjść nad poziom ostatniego szczytu. Popyt zdobył 3 kolejne punkty i padł.

Iść dalej już nie było siły. Zamknięcie nastąpiło już pod poziomem

wspomnianego szczytu. Raczej trudno taki atak na opór nazwać sukcesem byków.

Może się okazać, że ta fuszerka będzie miała swoje konsekwencje. Jedynym

ważnym elementem, który jeszcze ratuje byków jest fakt, że poranna luka nie

została zamknięta, a tym samym jest szansa na kolejny atak. Jutro się okaże,

czy dojdzie on do skutku, czy też będziemy musieli nań poczekać do

poniedziałku. Żadnych poważniejszych ruchu nie należy się bowiem spodziewać

w piątek. Toż to część "długiego weekendu". Zamknięcie luki osłabi stronę

popytową. Zejście pod ostatni lokalny dołek (wczorajsze minimum na 1200)

może być już odebrane negatywnie. Kontrakty01.gif Indels01.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama