przedmiotem uwielbienia tłumów. Po tych dwóch danych dało się już zauważyć
reakcję, ale głównie na Zachodzie - rosły kontrakty w USA. Nasz rynek ledwie
drgnął. Po 15:00 podana została dynamika produkcji przemysłowej w Stanach.
Kolejny byczy plusik. Była ona nieco lepsza od oczekiwań. Także opublikowana
o 16:00 nasza dynamika produkcji okazała się lepsza od wcześniejszych
prognoz.
Mimo tych wielu dobrych sygnałów kontraktom udało się jedynie na chwilę
wyjść nad poziom ostatniego szczytu. Popyt zdobył 3 kolejne punkty i padł.
Iść dalej już nie było siły. Zamknięcie nastąpiło już pod poziomem
wspomnianego szczytu. Raczej trudno taki atak na opór nazwać sukcesem byków.
Może się okazać, że ta fuszerka będzie miała swoje konsekwencje. Jedynym
ważnym elementem, który jeszcze ratuje byków jest fakt, że poranna luka nie
została zamknięta, a tym samym jest szansa na kolejny atak. Jutro się okaże,
czy dojdzie on do skutku, czy też będziemy musieli nań poczekać do
poniedziałku. Żadnych poważniejszych ruchu nie należy się bowiem spodziewać
w piątek. Toż to część "długiego weekendu". Zamknięcie luki osłabi stronę
popytową. Zejście pod ostatni lokalny dołek (wczorajsze minimum na 1200)
może być już odebrane negatywnie. Kontrakty01.gif Indels01.gif KJ