Wzbudził on obawy, że tempo ożywienia gospodarczego może okazać się niższe od oczekiwań rynku. Niekorzystnie podziałały też informacje o wyraźnym wzroście deficytu budżetowego w maju. W rezultacie od początku sesji główne indeksy systematycznie osuwały się w dół i na zamknięciu DJIA spadł o 1.23%, zaś Nasdaq Composite stracił jeszcze więcej bo 1.7%. Rynkowi nie pomagały też informacje ze spółek. Rozczarowaniem dla inwestorów okazał się General Electric, który poinformował o sporym spadku w maju zamówień na komponenty plastikowe w tym również dla branży komputerowej, co wywołało przecenę akcji. Spadek dotknął również bank Morgan Stanley po tym jak J.P. Morgan i UBS AG obniżyły rekomendacje dla tej spółki.

Sesja na rynkach amerykańskich może mieć lekko negatywny wpływ na przebieg pierwszej fazy dzisiejszych notowań. Nie wydaje się jednak by był to element, który da pretekst dla mocniejszej wyprzedaży i niewykluczone, że tylko na początku może to zdeprymować byki. Reszta sesji powinna upłynąć w spokojnej atmosferze, a że dziś w USA nie ma danych makro niewykluczone, iż do otwarcia tamtejszych rynków u nas większych ruchów nie będzie. Sytuacja techniczna jest jak na razie dobra i nie niesie poważniejszych sygnałów większego odwrócenia trendu w perspektywie najbliższych sesji. Lekkie obawy budzić może wprawdzie nieudany test szczytów z połowy stycznia br. na wysokości ok. 1247 pkt., ale przy obecnych poziomach rynku są spore szanse, że popyt nie odpuści sobie wkrótce kolejnych ataków na ten ważny opór. W przypadku ewentualnego osłabienia pierwszego z mocniejszych wsparć można spodziewać się na wysokości 1228 pkt., gdzie znajduje się górna granica niewielkiej stabilizacji z ostatnich dni. Na dziś powinna to być wystarczająca zapora dla spadków. Powyższe elementy potwierdzają więc spore prawdopodobieństwo scenariusza zakładającego względnie spokojną sesję, którą WIG20 powinien spędzić pomiędzy powyższymi ograniczeniami.