Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 26.06.2003 16:55

Jeśli spojrzeć na obroty, to sesja robi wrażenie jakieś rynkowej wojny.

Jeśli spojrzeć na same zmiany cen, to była kompletna nuda.

Zaczęliśmy od 2 punktowego spadku. Tradycyjnie w ślad za nastrojami w

Eurolandzie byłoby więcej po wczorajszej rozczarowującej decyzji (i

komunikacie !) FED, ale 15 pkt ujemnej bazy zamortyzowało upadek. I dobrze,

Reklama
Reklama

że tylko tyle, bo po pierwszych minutach przeceny w Eurolandzie, rozpoczęło

się dynamiczne odrabianie strat. Niemiecki Dax z -1,29% wyszedł niemal na

plusy jeszcze przed otwarciem u nas rynku kasowego. W następnej godzinie

dorzucił procent wzrostu. Optymizm głównie dawał rynek walutowy, gdzie dolar

ponownie zaczął się umacniać. Co prawda już mówiłem dzisiaj, że to tylko

byczy pretekst (słabnący dolar też rynkom pomagał, tyle że od amerykańskiej

Reklama
Reklama

strony) i trzeba o tym pamiętać szczególnie w momencie, gdy zakończy się

window dressing na koniec kwartału/półrocza .

Siła tych rynków pozwoliła na test szczytów zarówno na indeksie, jak i na

kontraktach. Na tym niestety skończyły się dzisiejsze wahania. Na szczytach

pokazała się bardzo duży podaż, szczególnie wyraźnie widoczna na TPS.

Podobnie zresztą, choć nie w tej skali, na pozostałych największych

Reklama
Reklama

spółkach. Weszliśmy w konsolidację w 2-3 pkt. obszarze na indeksie.

Kontrakty nieco jeszcze rozruszała baza, ale wiadomo, że znaczenia ma to

znikome.

Na wybicie indeksu tuż po amerykańskich danych makro mało kto dał się

nabrać. Po pierwsze jeśli mamy zwracać dokładniej uwagę na takie kosmetyczne

Reklama
Reklama

ruchy, to indeks nie wyszedł jeszcze ponad zeszłotygodniowy maks. Zabrakło

ułamków

punktu. Po drugie to tylko parę transakcji, ze zdecydowanie mniejszym

obrotem niż jakakolwiek część trwającej od 11:00 konsolidacji. Nie poszło za

tym żadne większe kupno, ani z pierwszych ofert nie uciekła duża podaż. W

Reklama
Reklama

końcu po trzecie, wzrost nastąpił po bardzo słabych amerykańskich danych

makro i zbyt często pierwsza emocjonalna reakcja ma się nijak do zamknięcia

amerykańskiej sesji. Jeśli chodzi o dane, to niższej liczby bezrobotnych

można było w tym tygodniu oczekiwać i te tygodniowe mocno zmienne dane nie

są argumentem za trwałymi wzrostami. Za to PKB bardzo mocno rozczarował,

Reklama
Reklama

pokazując ograniczane wydatki i zapasy firm. Co prawda to stary

pierwszy kwartał, ale tak jak wydatki konsumentów najlepiej pokazują obecny

stan gospodarki, tak zachowanie firm nieco bardziej determinuje koniunkturę

na przyszłość. Bez inwestycji nie ma rozwoju.

Podsumowując, sesja nie wniosła nic nowego, choć dzisiejsze obroty 222 mln

sugerują, że różnica zdań jest bardzo duża i zapewne wystąpi po niej

gwałtowny ruch, gdy jedna ze stron odpuści. W obecnym układzie większe

szanse mają byki, bo wystarczy dobre zamknięcie w Stanach, a pokonanie

dzisiaj męczonych oporów przynieść może szybkie wzrosty. To jednak tylko w

terminie najbliższych dni. Jeśli chodzi o tygodnie, to bez głębszej korekty

kontynuacja tego wzrostu wydaje się bardzo wątpliwa. Na razie jednak, na

ostatnich dwóch sesjach półrocza, walczenie z byczym rynkiem grozi kontuzją.

Kontrakty01.gif Indeks01.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama