Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 07.07.2003 20:09

Sesji właściwie komentować nie trzeba. Wykresy z gromnicami mówią same za

siebie. Padł kolejny bastion niedźwiedzi - poziom szczytu z grudnia

ubiegłego roku. Teraz warto przyglądać się poziomowi 1320-30 pkt. Jedna

tylko z czystej ciekawości. Nie wdaje się bowiem zasadnym czatowanie na

kolejny poziom oporu mając na uwadze chęć zamknięcia długiej pozycji, bądź

Reklama
Reklama

nawet otwarcia krótkiej. W tej chwili rynek wydaje się na tyle mocny, że by

takie posunięcia wykonać potrzebne by były zdecydowane sygnały sprzedaży.

Pierwszym z nich mogłoby być zamknięcie dzisiejszej luki hossy. Jednak

widząc wykresy wydaje się to raczej mało prawdopodobne. Dzisiejsza sesja

wychodząc górą z kanału wzrostowego potwierdziła, że strona popytowa rynku

stała się ostatnio bardzo mocna. Jej źródła można się domyślać, choć pewne

Reklama
Reklama

potwierdzenie tego na 100% otrzymamy na koniec miesiąca Kontrakty01.gif

Indeks01.gif

Poza silnym wzrostem, którego u nas dawno już nie było wydarzyło się kilka

innych rzeczy wartych odnotowania. Po pierwsze, po raz kolejny dziwne

wypowiedzi przedstawicieli Kompanii Węglowej zachwiały przez moment rynkiem.

Prezes Kompanii publicznie stwierdził, że planowane dekapitalizowanie

Reklama
Reklama

przedsiębiorstwa będzie przypuszczalnie dokonane za pomocą akcji KGH. Kurs

"miedzi" po takiej informacji naturalnie zanurkował. Po jakimś czasie

przyszło dementi z ministerstwa skarbu. Można ubolewać nad poziomem

uświadomienia prezesa Kompanii Węglowej skutków takich wypowiedzi. Jak

widać, trudno jest wyciągnąć wnioski z niemal identycznej sytuacji, jaka

Reklama
Reklama

miała miejsce w ubiegłym tygodniu na papierach TPS. Można się zastanawiać,

czemu takie wypowiedzi miały służyć? Nie gustuję w spiskowych teoriach, ale

byłbym ciekaw, kto kupował papiery KGH, gdy cena spółki spadała po tym

"trefnym news"ie".

Inną sprawą, która dziś wypłynęła były pierwsze przymiarki do obsadzenia

Reklama
Reklama

miejsca w RPP po tragicznie zmarłym Januszu Krzyżewskim. Jak się okazuje,

wiara SLD w G. Kołodkę nadal jest silna. Wysunięcie kandydatury niedawnego

Minfina jako członka rady wydaje się czymś na pograniczu groteski. Nie

chodzi tu o wiedzę profesora, bo ta pewnie jest duża. Niemniej poglądy przez

niego ostatnio ogłaszane są delikatnie mówiąc odmienne, od tego, co głosi

Reklama
Reklama

rada w aktualnym jej składzie. Czy wprowadzenie Kołodki ma być w zamiarze

pomysłodawców umieszeniem konia trojańskiego. Przecież każdy zna wysokie

ambicje byłego Minfina i z góry wiadomo, że jego obecność w radzie może

zdecydowanie utrudnić jej pracę. Konflikt dwóch osobistości w postaci L.

Balcerowaicza oraz G. Kołodki nie jest chyba niską ceną za eksperyment

postawienia obu Panów po jednej stronie barykady. Raczej należy unikać

konfliktów, a nie je aranżować. Chęć dopieczenie Balcerowiczowi przez

pomysłodawców nie jest chyba odpowiednią motywacją działania dla dobra

kraju.

Wreszcie dowiedzieliśmy się, co o podatku liniowym myśli MF. Dziś resort

przedstawił swoje obliczenia z nim związane. Ich wymowa była łatwa do

przewidzenia. Wprowadzenie podatku liniowego znacznie uszczupli dochody

budżetowe, co nie jest przecież zaskoczeniem, po to się go m.in. chce

wprowadzić, by zmniejszyć skalę fiskalizmu gospodarki. Kwoty podawane idące

w kilkanaście miliardów złotych sygnalizują, że kto myślał, że istnieje

poważna szansa na wprowadzenie tego podatku nawet w roku 2005 może to włożyć

między bajki. Wprowadzenie podatku liniowego w 2004 roku nie jest możliwe ze

względu na trudną sytuację budżetu, a czy w 2005 roku nagle cudownie się ona

poprawi? No właśnie. Proponowana prze Premiera dyskusja zmierza w z góry

zaplanowanym kierunku. Niestety. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama